Jestem amatorką, a nie krytykiem literackim. Moje recenzje/opinie nie są profesjonalne. Piszę, bo to lubię, więc jeśli szukacie jakiejś obiektywnej, "mądrej" opinii to raczej zły adres. Od książek nie wymagam zbyt wiele, czytam głównie obyczajówki i "czytadła", czasem thrillery czy kryminały oraz sporo literatury dla dzieci. Czytanie sprawia mi przyjemność, więc zdecydowana większość recenzji jest tutaj pozytywna - książki wybieram po opisie z tyłu książki, więc wiem na co się "porywam" :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HarperCollins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HarperCollins. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 kwietnia 2022

Robyn Carr, Kłopoty w raju

 

Autor: Robyn Carr
Tytuł: Kłopoty w raju
Cykl: Virgin River, t. 2
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2022
Ilość stron: 381

Ważne! Książkę można z powodzeniem czytać bez znajomości pierwszej części cyklu.

Część pierwsza - "Słońce po burzy".

     W małych miasteczkach może faktycznie wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą, ale jest też druga strona medalu - dzięki temu gdy tylko ktoś ma kłopoty, pozostali od razu niosą pomoc. Nie inaczej jest w Virgin River.

    Do Virgin River przypadkowo trafia kolejna nieszczęśliwa kobieta. Paige wyraźnie się czegoś boi, przed czymś ucieka, ale początkowy brak zaufania nie od razu pozwala jej wyjawić z czym się boryka. Dziewczyna nie mogła trafić lepiej. W barze prowadzonym przez byłych marines Jacka i Proboszcza (Johna) Paige i jej synek znajdują suche schronienie, ciepły posiłek i wygodne łóżko. Coś co miało być tylko na chwilę szybko zmienia swój status i Paige niepostrzeżenie "wrasta" w społeczność tej małej osady.

     Jak się okazuje, ze wsparciem bliskich można wyjść nawet z naprawdę paskudnej sytuacji. Niestety po przyjeździe do Virgin River problemy Paige się mnożą. Kobieta bez życzliwości i opieki mieszkańców osady nie miałaby najmniejszych szans, by zmierzyć się z przeszłością. Oczywiście nie będę zdradzała co się wydarzyło, ale przyznam, że kilka razy byłam mocno zaskoczona.

    W tej części cyklu bardzo dużo się dzieje. Historia Paige jest chyba ciekawsza od poprzedniej, poza tym poznajemy bliżej kolejnych bohaterów związanych Virgin River, przez co jeszcze lepiej "czujemy się" w tej osadzie, właściwie mamy wrażenie, że sami jesteśmy częścią społeczności. Jesteśmy bardziej zżyci z mieszkańcami, przez co losy bohaterów nie są nam obojętne.

    Jest zdecydowanie lepiej, choć niestety jakość dialogów jest porównywalna z poprzednią częścią. Z ciekawości przypomniałam sobie recenzję pierwszej książki tej autorki, którą czytałam - "Ulotne chwile szczęścia" i ze zdziwieniem stwierdzam, że miasteczko i jego społeczność, które tam mnie tak urzekły to właśnie Virgin River i, że to piąta część cyklu! Czytałam ją 10 lat temu i byłam zachwycona! Sprawdziłam, że książka tłumaczona była przez tę samą osobę, może więc to ja się stałam bardziej wymagająca? Oczytałam się przez ten czas z obyczajówkami i szukam czegoś więcej niż tylko ciepłe miasteczka, swojskie klimaty i przyjaznych ludzi.

Dziękuję za możliwość przeczytania książki
Zespołowi Booktime.pl

niedziela, 3 kwietnia 2022

Robyn Carr, Słońce po burzy

 

Autor: Robyn Carr
Tytuł: Słońce po burzy
Cykl: Virgin River, t. 1
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 382

    Czasem diametralna zmiana otoczenia to jedyny sposób na to, by poukładać sobie wszystkie sprawy i zacząć życie od początku - z czystą kartą.

    Dyplomowana pielęgniarka i położna Mel po wielkiej tragedii nie widzi już dla siebie miejsca w Los Angeles. Ucieczka do niewielkiej mieściny - Virgin River wydaje jej się ostatnią szansą na odzyskanie równowagi i pogodzenie się z losem, choć tak naprawdę w sytuacji, w której się znalazła, wydaje jej się to właściwie niemożliwe. Życie w Virgin River miało być proste, jasne i łatwe, jednak rzeczywistość już od pierwszych chwil pokazuje, że nic nie jest takie jak sobie założyła.
       Bohaterka dźwiga na barkach ciężar tragicznych wydarzeń, które rozbiły jej spokojne, szczęśliwe i spełnione życie w drobny mak. Teraz każdy nowy dzień jest dla niej ogromnym wyzwaniem, ale przed mieszkańcami Virgin River postanawia ukryć prawdę. Nie chce żadnej litości i pobłażliwości. Ogrom zdarzeń, w tym z pozoru spokojnym miasteczku sprawia, że kobieta stopniowo zaczyna się uśmiechać i powoli odnajduje sens istnienia. 
        Virgin River to naprawdę małe miasteczko, u podnóża gór, otoczone imponującymi sekwojami. Jest tu zaledwie jeden pub z restauracją, w której nie ma nawet stałego menu. Nie ma prawdziwej przychodni, posterunku policji. Są za to ludzie - przyjaźni, troskliwi, szczerzy, lojalni, zawsze pomocni. Dla Mel, która w Los Angeles znała tylko dwoje sąsiadów to coś nowego. Nawet nie wie kiedy wrosła w tę zwartą społeczność, stało się to szybciej niż zdążyła się nad tym zastanowić. Jednak to właśnie ci ludzie pomogli odzyskać jej chęć życia - stała się potrzebna, czuła się odpowiedzialna za każdą pacjentkę, wiedziała, że inni na nią liczą i przez to czuła się naprawdę ważna. Mam wrażenie, że Virgin River, obok Mel jest równorzędnym głównym "bohaterem". 
      To stworzone przez bohaterkę idylliczne miasteczko mnie faktycznie urzekło, historia Mel jest kojąca i przyjemna, Jack przystojny i męski - cudownie było go poznać. Jednak dialogi prowadzone przez bohaterów kiepskie i sztuczne, w większości nierealne i ten minus mocno wpływa na odbiór książki. Fani obyczajówek potrzebują takich ciepłych miejsc, przyjaznych społeczności, sympatycznych bohaterów, ale dialogi też są ważne - dobrze skonstruowane uwiarygodniłyby całą tę historię, a te niestety umniejszają jej wartość.

Dziękuję za możliwość przeczytania książki
Zespołowi Booktime.pl

sobota, 6 listopada 2021

Marianne Cronin, Sto lat Lenni i Margot

Autor: Marianne Cronin
Tytuł: Sto lat Lenni i Margot
Wydawnictwo: Harper Collins

Rok wydania: 2021
Ilość stron: 398 (w tym wywiad z autorką)

Egzemplarz recenzencki.

     Sto lat. Dokładnie tyle razem mają dwie bohaterki książki - nastolatka Lenni i wiekowa Margot. Te dwie, tak różne pod (prawie) każdym względem osoby połączyła niespodziewana, bardzo silna i potrzebna przyjaźń. 


     Lenni i Margot poznają się w szpitalu Princess Royal w Glasgow w lutym 2014 roku w nieco dziwnych okolicznościach, ale to właśnie te okoliczności sprawiły, że poczuły między sobą niewypowiedzianą nić porozumienia. Tak zrodziła się przyjaźń, która obu kobietom przyniosła ukojenie, pogodzenie się z życiem i śmiercią oraz pozwoliła zamknąć pewne niedokończone rozdziały. 

    Bohaterki przed śmiercią pragną stworzyć coś wyjątkowego, coś co pozostawi po nich na ziemi jakiś ślad. Pomysł zrodził się w szpitalnej pracowni artystycznej "Różany pokój", a polega na przedstawieniu ich wspólnych stu lat życia na stu różnych, symbolicznych obrazach. W ten sposób, towarzysząc malowaniu obrazów, czytelnik wysłuchuje opowieści z genezą ich powstania. Poznajemy niesamowite życie Margot, której losy są tak niewiarygodne, że aż trudno uwierzyć, że wszystko to przytrafiło się jednej osobie. Fakty z życia Lenni też są interesujące - trudno ogarnąć, jak mimo wszystko pozostała ona tak pogodną i zadziorną osobą. 

     Książka jest jednym wielkim obrazem życia Lenni i Margot, ale przede wszystkim pokazuje proces umierania, który dla każdego przebiega inaczej, ale bardzo ważne, by odbywało się to na jego warunkach. Czego innego w ostatnich chwilach potrzebowała Lenni, a zupełnie inaczej ten czas zaplanował Humphrey. Ważne byśmy słuchali swoich bliskich, respektowali ich wolę i pomogli przejść na drugą stronę na ich zasadach.

      Lektura jest naturalnie bardzo refleksyjna, ale momentami także zabawna, zaskakująca i przejmująca. Jedynym mankamentem był dla mnie sposób narracji. Trudno było mi się zorientować kiedy narratorem jest Lenni, a kiedy Margot - używały tych samych słów, sformułowań, miałam wrażenie, że nawet ton ich głosu jest taki sam i to było czasami drażniące.

 Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


niedziela, 17 maja 2020

Beata Dmowska, Przysługa

Autor: Beata Dmowska
Tytuł: Przysługa
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 431

     Zwykle kiedy mieszczuchy chcą osiąść na wsi jawią sobie sielskie życie, pełne spokoju, dystansu do problemów, w zgodzie z naturą. Tylko co kiedy nie wszystko idzie po naszej myśli, a w ogrodzie trafiamy na zwłoki?


    Natalia, którą miałam okazję poznać w poprzedniej książce autorki ("Spadek"), po ciężkich przeżyciach próbuje dojść do siebie. Pragnie stworzyć w odziedziczonym po dziadku domu pensjonat. Dom znajduje się w przepięknej okolicy pełnej lasów, z dostępem do jezioro i własnym padokiem dla koni, które hoduje jej córka. Minęło pół roku odkąd Natalia zamieszkała w tym domu. Przez ostanie miesiące zajmowała się remontem domu. Zbliża się czerwcowy dzień, kiedy to zegar słoneczny znajdujący się w ogrodzie miał wskazać skarb, który w ogrodzie zakopała babcia Natalii. Bohaterka wraz z córką i przyjaciółką Karoliną próbują poznać jego tajemnicę. Wszystko było by dobrze, gdyby zamiast oczekiwanego skarbu nie trafiły na zwłoki! A jakby tego było mało, następnego dnia znika Marta, córka Natalii, dosłownie znika jak kamfora i nikt nie wie co się właściwie wydarzyło.

     Od tego momentu wszystko się zmienia. Remont domu odchodzi na dalszy plan, a cała uwaga Natalii i Karoliny skupia się na poszukiwaniach Marty. Jest to jednak bardzo trudne, bo nie było żadnych świadków. Jedynym śladem jest informacja, której udzieliła mamie Marta przed wyjściem z domu. Czy zaginięcie Marty ma jakiś związek z próbą odnalezienia skarbu? A może ze znalezionymi zwłokami? Tak naprawdę nic nie wiadomo w tej sprawie, oprócz tego, że Marta zamierzała wyświadczyć komuś przysługę. Tylko komu? Przecież podczas pobytu w Dąbrowie całkowicie skupiła się na domu i swoich koniach, które kochała ponad wszystko i nigdy dobrowolnie by ich nie zostawiła, nawet jeśli znudziłoby się jej życie na wsi, czy u boku matki, bez znajomych z Pomorza.

      Podobnie jak w "Spadku" akcja książki rozkręca się dość wolno, ale później sukcesywnie nabiera tempa. Natalia podejmuje się odszukania córki na własną rękę, bo widzi, że policja robi to bardzo opieszale. Nie wynajmuje detektywa, a sama (wraz z Karoliną) prowadzi śledztwo, które prowadzi po omacku, kierując się głównie intuicją, bo dowodów w zasadzie brak. W książce niestety dużo było przydługich opisów, które dodatkowo opóźniały poznanie przez czytelnika prawdy. Było to dość irytujące, bo gdy już Natalia miały jakiś pomysł do dalszych poszukiwań to wszystko odwlekało się o kolejne, niepotrzebne strony tekstu. Jednak książkę oceniam na 4 w 5 stopniowej skali, przede wszystkim za klimat, który stworzyła autorka. Podoba mi się w Romanówce i okolicy, i mimo przykrych wydarzeń polubiłam to miejsce. Pięknie została przedstawiona została przyjaźń Natalii i Karoliny, która w tych okolicznościach wcale nie była łatwa. Przez niewielkie zaangażowanie policji w poszukiwanie Marty, Natalia musiała wykazać się dużą pomysłowością, a momentami nawet odwagą - to się udało autorce (choć momentami niepotrzebnie przedłużała treść). Najlepszym pomysłem było zorganizowanie kolacji, na której znalazły się różne osoby mniej lub bardziej związane ze sprawą. Przypomniało mi to trochę sprawy prowadzone przez Poirota :) Częściowo udało mi się domyślić prawdy, ale nie wszystkie wątki były dla mnie jasne. 

      Podsumowując, książka podobała mi się ze względu na fabułę, bohaterów i miejsce akcji, ale momentami nudziły mnie przeciągające się opisy czy przemyślenia bohaterki.

Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


czwartek, 30 kwietnia 2020

Beata Dmowska, Spadek

Autor: Beata Dmowska
Tytuł: Spadek
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 431

       Ależ mnie ta książka zaskoczyła! Spodziewałam się przyjemnej obyczajówki z  lubianym, "bezpiecznym" wątkiem - kobieta po przejściach dziedziczy dom w jakimś przyjemnym miejscu i zaczyna na nowo.... Oj to byłoby spore uproszczenie, mocno krzywdzące dla książki!


     Natalia rzeczywiście dziedziczy dom po dziadku (kilka lat wcześniej), ale przeprowadza się do niego dopiero, gdy występuje o rozwód. Owszem, ma zacząć wszystko na nowo (co w owej sytuacji jest oczywiste), ale wcale nie będzie różowo, a zanim będzie mogła pomyśleć konkretnie o przyszłości przyjdzie jej zmierzyć się z trudną, nieoczekiwaną, tajemniczą i bardzo niebezpieczną rzeczywistością. Bohaterka dosłownie spada z deszczu pod rynnę! Chcąc wreszcie zacząć żyć na własną rękę, a nie pod dyktando męża, musi zmierzyć się z trudną przeszłością jej przodków i bardzo niewygodną prawdą. Całe szczęście, że w jej życiu pojawi się Karolina, która szybko przejdzie test prawdziwej przyjaźni, a pies Kumpel obroni w nie jednej sytuacji.

     Początkowo lektura książki nie wciągnęła mnie zbyt mocno. Jednak kiedy w Romanówce doszło do pewnych niepokojących sytuacji, a sama Natalia w piwnicy odnalazła coś, czego nigdy nikt z nas nie chciałby zobaczyć we własnym domu, to dosłownie przepadłam. W tym momencie autorka podkręciła atmosferę i trzymała w napięciu do samego końca.

    Nie wiem dlaczego myślałam, że to książka obyczajowa.... bardziej można ją sklasyfikować jako thriller. Niebezpieczeństwo w jakim znalazła się bohaterka, sprawiało, że czułam strach i grozę. Bardzo podobało mi się jak autorka próbowała zmylić czytelnika sugerując winnych, którzy tak naprawdę nie stali za całym tym złem. Mnie udało się zmylić po całości! Do końca nie wiedziałam kto jest sprawcą. Jestem zachwycona tym, że autorce udało się wpuścić mnie w maliny. Z reguły niby wiem, że pisarze w ten sposób manipulują czytelnikiem i zawsze staram się szukać winnego pośród tych, którzy są najmniej podejrzani, ale tutaj.... Dla mnie książka jest rewelacyjna! A mam to szczęście, że mam też drugą część i zaraz mogę zacząć czytać.

    Serdecznie polecam!

P.S. Jeśli czytaliście książkę to dajcie znać w komentarzu czy domyśliliście się kto zabił (tylko proszę tak, by nie spojlerować). 

Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Anna Bichalska, Dom po drugiej stronie jeziora

Autor: Anna Bichalska
Tytuł: Dom po drugiej stronie jeziora
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 463

       Każda rodzina ma jakieś sekrety, ale ta ma ich aż nadto. Tajemnice z przeszłości wpływają na losy kilku kobiet z rodziny i rzutują na ich przyszłość, choć przez lata nie wiedziały, dlaczego ich życie tak się właśnie potoczyło.


     Mroczna zagadka śmierci sióstr Adeli i Anieli, niewygodny sekret Małgorzaty, którego nie potrafi nikomu wyjawić, ukrywanie prawdy przed całym światem przez Idę. Do tego szereg nieporozumień i niedomówień, które potęgują liczne, niepotrzebne zdarzenia. 

     Powieść rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. W roku 1929 młodziutka, ledwie dwunastoletnia Adela pragnie poznać tajemnicę śmierci swojej siostry Anieli, a także poznać prawdziwe przyczyny śmierci swej matki. Dziewczynce się to jednak nie udaje, gdyż sama wkrótce tonie. Jak się okaże po latach, Adela prowadziła notatki dotyczące swoich podejrzeń, obaw i kroków poczynionych w sprawie rozwikłania zagadki. Teraz, w 2017 roku jej siostra Matylda przypadkowo odkrywa te zapiski i z pomocą Małgorzaty, wnuczki swojej młodszej siostry Lusi próbuje poznać rodzinne niewiadome. Kobiety szukają wskazówek w różnych miejscach. Jednak przeszłość nie chce odkryć wszystkich  kart i dociekanie prawdy jest bardzo mozolne. Gdy wszystko się wyjaśni, wreszcie wszytko będzie jasne.

         Niewiarygodnie zagmatwana historia z rozlicznymi wątkami, w której mnożą się tajemnice i niewiadome została przemyślana w najdrobniejszych szczegółach. Autorka z każdą kolejną stroną swej powieści intryguje, zdumiewa i fascynuje. Wspaniale połączyła przeszłość z teraźniejszością. Genialny pomysł na fabułę świadczy o bogatej wyobraźni autorki, ale też ogromnym talencie pisarskim. Anna Bichalska zadbała o wiarygodność swoich bohaterów, dobre dialogi,  idealnie dobraną scenerię na tło wydarzeń. Bardzo podoba mi się w książkach, gdy wszyscy bohaterowie są "jacyś", gdy autor przedstawia nam dokładnie wszystkie sylwetki, a nie tylko głównych bohaterów. Tutaj dokładnie potrafimy wyobrazić sobie jaka była Matylda, czy Małgorzata, ale także Wandzia, Aniela czy Ignacy. Bohaterowie mają swoją osobowość, sposób bycia i bagaż doświadczeń. Nie brakuje tu też silnych emocji, które przejawiają się na różnych płaszczyznach czasowych. Gdy poznajemy wszystkie szczegóły tej historii odczuwamy ulgę, ale też smutek, poczucie głębokiej straty i żałość. Myślę, że finał tej opowieści zaskoczy niejednego czytelnika. Mnie zaskoczył.

          Obok tych wszystkich tajemnic i niejasności, bardzo duże wrażenie wywarło na mnie przestawienie relacji Małgorzaty z jej córką Idą. Niestety doskonale to znam z autopsji, więc doskonale potrafię to zrozumieć. Moja pasierbica ma 20 lat, przez ostatnie 10 lat mieszkała ze mną i moim mężem. I choć pokochałam ją całym sercem i za wszelką cenę próbowałam stworzyć jej wspaniały, ciepły dom to z czasem nasze relacje ciągle się pogarszały. Stawałam na rzęsach, ale okres buntu i przekory był u niej silniejszy i coraz bardziej się oddalałyśmy. Potrafiła mnie ranić tak bardzo jak nikt inny w życiu. Bardzo trudno nieustannie wyciągać do niej rękę i przymykać oko na wszystkie przykrości, które nam robi, zwłaszcza teraz, gdy w zasadzie jest dorosła i powinna rozumieć konsekwencje swoich działań. Jednocześnie tak cholernie żal tych straconych dni i miesięcy. Trudne to. Liczę jednak na to, że gdy sama zostanie matką to doceni nasze relacje i zrozumie jak bardzo się starałam. Jest moim jedynym dzieckiem.

           Bardzo ważna jest dla mnie ta książka.

Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
- Łów słów -Dom PO Drugiej stronie jeziora (POD)

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Francesca Hornak, Siedem dni razem

Autor: Francesca Hornak
Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Tytuł: Siedem dni razem
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 383

    Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu to często powtarzany slogan. Słowa te wypowiadamy z ironią, prześmiewczo, ale niestety bardzo często dużo w tym prawdy. Chyba każda rodzina ma jakieś nieprzyjemne wspomnienia, niedomówienia, chowane urazy, utajone konflikty. Nie zawsze wszystkie fakty związane z historią danej rodziny są wygodne i chętnie się o nich mówi. Często większość tych rodzin z zewnątrz uchodzi za idealne, poukładane, kochające się i wspierające, ale bywa, że to tylko pozory. Zdarzają się też rodziny, w których na ogół wszystko gra, jej członkowie świetnie się dogadują, tęsknią za sobą i dbają o siebie nawzajem, ale... i w takich rodzinach występują czarne owce, ale wciąż łączą nas więzy rodzinne. A Ty? W jakiej żyjesz rodzinie? Świąteczny czas to dobry moment na chwile refleksji, uświadomienie sobie ważnych prawd i możliwość naprawienia dawnych krzywd. W okresie świąt łatwiej wybaczamy, więc warto odbudować nadszarpnięte relacje rodzinne.


     Rodzina Birchów to tata Andrew, mama Emma, starsza córka Olivia i młodsza Phoebe. Olivia pracuje jako lekarz w Liberii, gdzie walczy z epidemią wirusa haag, powodującego śmiertelną odmianę grypy, ale tego roku na święta wraca do rodzinnego domu. Zgodnie z zasadami lekarka wraz z osobami z najbliższego otoczenia musi poddać się tygodniowej kwarantannie, przez co te cztery osoby, zmuszone są spędzić cały tydzień razem. Każdy z nich nosi w sobie jakąś tajemnicę, targają nim wątpliwości, ukrywa w sobie jakiś żal, czuje się niezrozumiany. Rodzina Birchów kocha się wzajemnie, ale nie zawsze potrafi się dogadać, a przez to też dzielić się swoimi emocjami. 

     Znałam wcześniej opis książki i bardzo chciałam przekonać się, czy rodzina oczyści atmosferę, wyjaśni to co niewyjaśnione i przez te kilka dni przymusowego pobytu razem zżyje się ze sobą. To co mnie od początku zdziwiło to to, że tu każdy przed każdym coś ukrywa. Każdy z rodziny Birchów ma pretensje do innych członków, za niezrozumienie, zbyt małe zainteresowanie. Andrew od 1,5 roku ukrywa przed żoną wielką tajemnicę, która lada chwila zapuka do drzwi. Boi się jej wyznać prawdę, by ta nie straciła do niego zaufania i nie przekreśliła wszystkiego przez błąd przeszłości. Emma chciałaby dla wszystkich jak najlepiej, o sobie myśli na końcu. Jest nieco nadopiekuńcza, ma trochę żalu do rodziny za brak zainteresowania jej osobą, ale tak naprawdę całe życie pokazuje innym, że to oni są ważniejsi, sama ich tego nauczyła. W oczach męża to osoba bardzo prawa, która brzydzi się kłamstwem (zatajenie informacji to dla niej też kłamstwo), a przecież sama ukrywa coś przed resztą rodziny. Olivia również czuje się nierozumiana, wydaje jej się, że rodzice i siostra bagatelizują jej dramatyczne przeżycia z Afryki, nie są empatyczni i nie potrafią odpowiednio się zachować, a sama nie bardzo interesuje się ich życiem (co robią, co czują, co się z nimi dzieje). O to ma chyba największy żal Phoebe, która tak na dobrą sprawę ciągle robi dobrą minę do złej gry, udaje, że wszystko jest w porządku, że jest szczęśliwa, a przeżywa trudne dylematy. Tylko jak ma otrzymać wsparcie od innych, skoro sama nie dopuszcza myśli, że być może coś w jej życiu nie gra.

     Bardzo ciekawa książka, interesujący wgląd w uczucia poszczególnych członków rodziny, ich wewnętrzne rozterki, pretensje i przewinienia. Bohaterów nie można jednoznacznie ocenić. Wybory, których dokonywali były trudne, nie zawsze właściwe, ale mimo wszystko często kierowali się dobrem innych osób, liczyli się z opinią innych.

      Początek lektury był dla mnie dość trudny. Nie mogłam się skupić i "wejść" całą sobą w tę historię. Dopiero gdy rodzina przybyła do wiejskiej posiadłości  w Wayfield, gdzie pozbawiona sąsiadów, z zanikającym dostępem do internetu, a więc kontaktu z innymi, skazana była na swoje towarzystwo, zaczęłam się wciągać w treść. Niemal przy każdej scenie było czuć napięcie między członkami rodziny, dystans, wzajemne pretensje, niepewność, a nawet osamotnienie [!]. To przykre, że takie sytuacje mają miejsce w wielu rodzinach, że bliscy nie potrafią ze sobą szczerze i otwarcie rozmawiać, nie znają swoich potrzeb i oczekiwań. Kiedy piątego dnia kwarantanny myślałam, że nastąpiło apogeum i wszystkie bomby wybuchły, okazało się, że to nie wszystko. Myślałam, że od tej pory nastąpi seria wyjaśnień, uścisków i porozumień, ale to jeszcze nie był koniec. Od tego momentu nie mogłam się rozstać z książką nawet na chwilę, czytałam nawet gotując obiad i korzystając z toalety (sorry za dosłowność).

     Wspaniała książka! Nie ma w niej lukru, szczebiotu i gwiazdki z nieba (choć te elementy też w książkach lubię). Jest (w końcu!) prawda, bardzo trudna, początkowo niszcząca, ale ostatecznie oczyszczająca, potrzebna i spajająca. Piękna historia o rodzinie, relacjach rodzinnych, różnych osobowościach, oczekiwaniach, rozczarowaniach, aspiracjach i życiowych porażkach. Rodzina musi trzymać się razem, na dobre i na złe. Książka piękna, ważna i potrzebna. Polecam!

      Pamiętajcie! Szczery dialog jest podstawą wszystkich relacji.

Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Cztery Pory Roku - Zima
- Grunt to okładka - długość ma znaczenie
- Pod hasłem 
- Czytamy nowości
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,6 cm (100,2 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (44)

sobota, 29 lipca 2017

Anna Bichalska, Wzgórze Niezapominajek

Autor: Anna Bichalska
Tytuł: Wzgórze Niezapominajek
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 287

   Kolejna genialna, cudowna i niezwykła książka, która przeniosła mnie w przepiękny, romantyczny zakątek pełen rodzinnych tajemnic i... mrocznej przeszłości. To prawdziwa uczta dla czytelnika.


    Po nagłym rozpadzie związku, Lena postanawia powrócić do Błękitnych Brzegów, miejsca swojego dzieciństwa. Tam, w uroczym, pachnącym pysznymi wypiekami domku swojej babci, otoczonym wspaniałym ogrodem i malowniczą okolicą kobieta chce wrócić do życiowej równowagi, spojrzeć na siebie i przyszłość z innej perspektywy, uspokoić skołatane nerwy. Miejsce jest naprawdę niezwykłe i idealnie pasuje na wypoczynek, relaks i odzyskanie wewnętrznej harmonii, ale... jest coś jeszcze. Wkrótce po przyjeździe do babci Lena w swoim pokoju odnajduje zaadresowaną do niej kopertę z listem od nieżyjącej już przyjaciółki z dawnych lat. List jest niczym puszka pandory. Jest początkiem odkrycia bardzo bolesnych i mrocznych tajemnic z przeszłości (tak, tak liczba mnoga). Autorka listu - Julia, daje Lenie wybór, kobieta ma do rozwiązania kilka zagadek w drodze do poznania prawdy i tylko od niej zależy czy podejmie się tego wyzwania, które całkowicie może odmienić jej życie.

   Książka jest niesamowita! Wszystko w niej jest idealne. Urocze miejsce, które w czytelniku wywoła tęsknotę za utraconym dzieciństwem, spokojem życia w zgodzie z przyrodą i jej pięknem oraz przypomni jak ważna w naszym życiu jest rodzina. Niesamowita opowieść o przeszłości, pełna tajemnic, rodzinnych tragedii, ale i oddania, lojalności, silnych więzi i miłości.

   Autorce należą się duże brawa za zbudowanie tak zagmatwanej historii i znalezienie sposobu na stopniowe odkrywanie wszystkich jej sekretów, a także stworzenie postaci z krwi i kości, odczuwających i przeżywających wiele emocji. Wszyscy bohaterowie są "jacyś", każdy z nich jest tu bardzo potrzebny i odgrywa ważną rolę. Umiejscowienie historii w tak cudownym miejscu dodaje jej tajemniczości, wyjątkowości i sprawia, że łatwiej nam zrozumieć bohaterów. Autorka snuje swoją opowieść niby niespiesznie z lekkością, a jednocześnie cały czas jesteśmy o krok bliżej poznania prawdy.

    Książka bardzo mi się podobała. Nie spodziewałam się aż takiej petardy! Opis z okładki sugeruje raczej zwykłą obyczajówkę, ale na pewno nie można o niej powiedzieć, że jest zwykła. Polecam gorąco! Cudowna książka!!!

Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Czytamy nowości
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 1,9 cm (70,5 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (31)

wtorek, 11 lipca 2017

Samantha King, Wybór

Autor: Samantha King
Tytuł: Wybór
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 351

   Po elektryzującym opisie spodziewałam się książki pełnej grozy, trzymającej w napięciu i wzbudzającej nieustający lęk. Czy tak było?


   W dniu dziesiątych urodzin swoich bliźniaczych dzieci Maddie dokonuje dramatycznego wyboru. Do jej domu wchodzi napastnik, który każe jej wybrać, które z dzieci ocali, a które z nich ma zginąć. Grzeczny, spokojny Aidan, czy żywiołowa, buntownicza Annabel. Jaki był wybór kobiety dowiadujemy się już z początkowych stron książki. To co było potem przypomina mi nieco wewnętrzny monolog bohaterki, która (z trudem) przypomina sobie swoje życie od momentu poznania męża, ojca swoich dzieci Nick`a. Patrzy na wszystko z nieco innej perspektywy i dostrzega szczegóły, których nie widziała wcześniej. Jak się okazuje, wspomnienia mieszają się z projekcją tego, co mogłoby się wydarzyć. Maddie tak naprawdę od trzech miesięcy znajduje się w śpiączce (nie zdradzam tu więcej niż jest w opisie książki na tylnej okładce).

     Początkowo książka bardziej przypomina niespieszną powieść obyczajową, poznajemy w niej życie Maddie i jej rodziny, poznajemy ją lepiej. Tak jest do pewnego momentu, gdy Maddie odzyskuje świadomość i wybudza się ze śpiączki akcja nabiera tempa i dosłownie elektryzuje. Od tej pory już nie można odłożyć książki, nie pozwala na to niepewność i wewnętrzny lęk (którego oczekiwałam).

    Cała historia wydaje się niewiarygodna, a jednak możliwa i to jest najbardziej przerażające. Nigdy nie wiemy co dzieje się tuż obok, ba! czasami nie wiemy co dzieje się na własnym "podwórku". Tyle się mówi, że do większości przestępstw dochodzi z winy osób z najbliższego otoczenia, ale nie chcemy w to wierzyć, bo to uderza w podstawy naszej egzystencji, którą jest rodzina.

    Autorka sprytnie manipuluje faktami, ujawnia prawdę fragmentami tak, by zainteresować czytelnika i pozwolić mu utożsamić się z bohaterką. Mnie udało się przewidzieć kwestię dotyczącą Annabel i wskazać sprawcę - choć nic się tu nie wydawało takie oczywiste.

    Świetna książka! Podoba mi się to, że na początku niejako obserwujemy funkcjonowanie rodziny, a później zagłębiamy się w okoliczności przestępstwa, z ciągle narastającym napięciem. Książka jest pełna okrucieństwa, które może przytrafić się tak naprawdę każdemu. Jest to bardzo realne, przez co przerażające, ale i... fascynujące. Gwarantuję, że książka podniesie u Was poziom adrenaliny.


Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins



P.S. Zauważyliście, że zmienia mi się gust czytelniczy? Wracam do thrillerów...


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,5 cm (61,2 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (28)

czwartek, 6 kwietnia 2017

Anna Snoekstra, Córeczka

Autor: Anna Snoekstra
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Tytuł: Córeczka
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 272

   Pierwsza od wielu lat książka, która mnie tak bardzo zszokowała i zaskoczyła! Dosłownie wbiła mnie w fotel! A właściwie w łóżko, bo czytałam w sypialni... Zaintrygowana byłam od pierwszej strony, napięcie utrzymane zostało do samego końca, ale finał to prawdziwa bomba! Już nie pamiętam kiedy ostatnio nie udało mi się przewidzieć zakończenia, czy chociażby wskazać sprawcy. Totalny szok!!!!!!!!!


     By uniknąć kary, złodziejka z supermarketu podaje się za kogoś kim nie jest. Podszywająca się pod zaginioną Rebecę Winter dziewczyna nawet nie spodziewa się, że wpadnie z deszczu pod rynnę! Początkowo odgrywanie zaginionej jedenaście lat wcześniej córki Winterów pozwala dziewczynie odzyskać spokój. Wszystko byłoby cudownie gdyby nie zaciętość inspektora Andopolisa i jego chęci wyjaśnienia okoliczności zaginięcia Rebeki. Rodzina przyjęła cudem odnalezioną córkę z otwartymi ramionami, ale jest ktoś kto ma wątpliwości...

    W książce teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Wiemy co dzieje się aktualnie w rodzinie Winterów na przemian przeplatane z ostatnimi dniami Rebeki przed jej zaginięciem. Autorka doskonale wie jak rozbudzić zainteresowanie czytelnika i utrzymać napięcie książki. Nie sposób się oderwać. Ja spędziłam z książką całą niedzielę i nie wyszłam z sypialni dopóki nie przeczytałam do końca. Z rozpędu przeczytałam podziękowania i notki o książce... choć tak naprawdę (mimo, że wszystko się wyjaśniło) nie chciałam żeby to był już koniec. 

     Powieść jest fenomenalna! Jestem pod ogromnym wrażeniem i pełna uznania dla autorki, bo "Córeczka" to jej debiut literacki. Książka jest mocna, wciągająca, zaskakująca, przerażająca i niezwykle ciekawa. Zakończenie jest tak okrutne, że nie mogłam uwierzyć w to co czytam! Prawdziwe tąpnięcie dla czytelnika. Jestem do tej pory nabuzowana emocjami, roztrzęsiona i zafascynowana treścią (spokojnie, nie gustuję w zadawaniu cierpienia innym, ale jestem pod wielkim wrażeniem tej wymyślonej przez autorkę historii). Mam wrażenie, że im dalej w treść tym postaci wydają się ciekawsze, dialogi mocniej przemyślane, opisy bardziej realistyczne, a całość bardziej wciągająca. 

     Rewelacyjna książka, wystawiam jej najwyższą notę! Polecam wszystkim bez wyjątku, nawet jeśli ktoś nie przepada za thrillerami i boi się okrucieństwa to i tak warto przeczytać tę książkę.


Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins



 Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Dublowanie
- Czytamy nowości (data premiery 15.03.2017)
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,2 cm (33,5 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (14)

sobota, 16 lipca 2016

Nina Harrington, Lynne Graham, Amanda Browning, Zapach lawendy

Autorzy: Nina Harrington, Lynne Graham, Amanda Browning
Tytuł: Zapach lawendy
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania; 2016
Ilość stron: 416

    Rzadko podróżuję. Wynika to częściowo z ograniczeń finansowych, czasowych (niemożność zgrania urlopu z dniami wolnymi Dawida), innymi zobowiązaniami czy nawet niemożnością dogadania się na temat celu podróży. Ja jestem leniwa, więc wybrałabym bierny odpoczynek w jakimś ustronnym, urokliwym miejscu, najlepiej z dostępem do morza. Dawid postawiłby na zwiedzanie, najlepiej codziennie w innym miejscu. Zgadzamy się jedynie w kwestii górskich wędrówek, bo to lubimy oboje. Ja, choć kocham nasze polskie góry i naprawdę lubię wędrować, i podziwiać zapierające dech w piersiach widoki, to jednak chciałabym odpoczywać gdzieś na ciepłej, morskiej plaży lub na huśtawce czy leżaku w malowniczym ogrodzie, który jest uzupełnieniem olśniewającej rezydencji. Mogłabym wtedy korzystać ze słońca, popijać mrożoną herbatę i delektować się książkami. Póki co pozostaje mi tylko czytanie książek, których lektura "przenosi" mnie w te wszystkie urocze miejsca, w których życie niespiesznie płynie i... rodzi się miłość.

Nina Harrington "Słoneczne lato" - losy Elli, dziewczyny po przejściach, niespełnionej artystki, obecnie szczęśliwej matki łączą się  z pochłoniętym pracą, żyjącym w luksusie, singlem z wyboru - Sebastianem. Tych dwoje dzieli wszystko - pochodzenie, sposób na życie, miejsce zamieszkania, status społeczny, doświadczenia życiowe i plany, a jednak od pierwszej chwili coś ich do siebie ciągnie. Ella wreszcie zostawia za sobą przeszłość, odcina się od tego co było, by powalczyć o lepsze jutro. Seb natomiast musi zmierzyć sią z zagadką swego pochodzenia, która spadła na niego jak grom z jasnego nieba.
    Historia w zamierzeniu miała być przyjemna i pokrzepiająca. I taka jest. Jest także przewidywalna, co w przypadku takiej literatury nie powinno nikogo dziwić, jednak opisana jest w sposób bardzo subtelny, wyważony i ciekawy. W zasadzie żałuję, że wątek Elli i Sebastiana występuje w formie łączonej z dwiema innymi opowieściami, bo spokojnie mógłby być rozciągnięty i spisany w formie powieści. Poznawanie kolejnych kroków znajomości Elli i Sebastiana było dla mnie dużą przyjemnością, a smaczku tej historii z pewnością dodała tajemnica pochodzenia Sebastiana. Autorka przyłożyła się do tekstu nie szczędząc nam pięknych opisów i stworzyła odpowiedni klimat. Zadbała też o szczegóły, jak chociażby pisząc o dużej latarce Sebastiana, czy podarowanym przez niego medaliku ze św. Krzysztofem to wszystko miało tu swój sens. Podobało mi się. Podobało mi się bardzo.

Lynne Graham "Miodowy miesiąc w Prowansji" - ukrywany przed ukochanym sekret burzy czar nocy poślubnej nowożeńców. Między małżonkami nie ma zaufania, nie wiadomo co jest prawdą, a co kłamstwem, dlatego młodzi nie potrafią razem żyć. Czy mimo trudności odnajdą się? Czy potrafią sobie wszystko wyjaśnić i żyć w zgodzie? A może pewnych rzeczy nie da się wybaczyć?
   Opowieść o Billie i Aleksieju jest zupełnie niewiarygodna. On - mega przystojny, cholernie bogaty, obyty w świecie playboy. Ona - jego asystentka, bardzo przeciętna kobieta z urody i figury, skromna i powściągliwa. Szczęście innych ceni sobie bardziej niż własne. Billie by chronić Aleksieja, w którym kochała się od lat zataiła przed nim coś, co mogłoby odmienić jego życie, ale i ograniczyć jego swobodę. Jednak czy takie rzeczy naprawdę da się ukryć? Nie sądzę! Jest to dla mnie historia wyssana z palca, w którą nie byłabym w stanie uwierzyć. Oliwy do ognia dolewa tu postać Aleksieja, który jest cyniczny, zadufany w sobie, opryskliwy i wredny. Ładna buźka i pełen portfel to nie wszystko, nie przekonuje mnie też jego ciało Adonisa, nie wytrzymałabym z nim nawet pół minuty. Tej historii mówię NIE!

Amanda Browning "Na południu Francji" - Sofie bardzo kocha swojego męża, jest bardzo szczęśliwa. Niestety, komuś "życzliwemu" się to nie podoba i dostarcza Sofie kompromitujące jej męża zdjęcia. Poruszona i oszukana żona odchodzi bez słowa wyjaśnienia. Dopiero po 6 latach przypadkowo spotyka swojego męża. Gdy ten odkrywa jej sekret postanawia ją odzyskać, prosi o szansę (choć podstępem) i o to, by wyjechała z nim na urlop o okazałej rezydencji jego babci, na południu Francji.
    Sofie była najszczęśliwszą kobietą na świecie, a tak przynajmniej jej się wydawało. Niestety nie wszystkim się to podobało i ktoś postanowił to szczęście zdeptać. Kobieta postanowiła zbudować swoje życie na nowo. Sama przed sobą udawała, że jest dobrze, że jest szczęśliwa, ale jej obecne życie mocno odbiegało od szczęśliwych chwil u boku Lucasa. Wszystko ma szansę się zmienić w posiadłości babci Lucasa i coś się rzeczywiście zmienia... Ta historia też wydaje się niemożliwa, no bo niby kto podejmuje tak ważną decyzję nagle i nie odstępuje od niej mimo, że cierpi? Jak można nadal kłamać i nie ujawniać swoich pobudek? Przecież to tylko jeszcze bardziej komplikuje nam życie, niczego nie ujawnia. Mimo wszystko w tej historii bohaterowie są dużo bardziej sympatyczni, a cała opowieść wydaje się pełniejsza i ciekawsza.

   Przeczytałam trzy różne historie z miejscem akcji osadzonym we Francji (przynajmniej częściowo). Niestety za mało mi tej "Francji" - myślałam, że będzie jej więcej w tle. No niestety. W pierwszej historii uwzględniono bardziej klimat francuskiej prowincji niż "widoki", a w trzeciej ukształtowanie terenu... z klifami i serpentynami dróg. W drugiej w ogóle nie dopatrzyłam się obrazu Francji. 
   Te trzy opowieści były też na różnym poziomie. Pierwsza zdecydowanie najlepsza, mogę śmiało powiedzieć, że podobała mi się bardzo w obrębie swojego gatunku. Druga najsłabsza. Sama historia kiepska, nieprawdopodobna, wręcz śmieszna. Irytujący bohaterowie (zwłaszcza Aleksiej), sztuczne dialogi i mało rozbudowana fabuła (ciągle była mowa o tym samym). Trzecia historia ma potencjał. Na pewno jest lepiej opisana i bardziej dopracowana, jednak te 6 lat niedomówień wydają mi się mało realistyczne. Przecież każdy człowiek wie, ze na kłamstwie niczego nie zbuduje, a do porozumień można dojść tylko poznając prawdę.
  Nie wiem jak ocenić książkę jako całość, musicie sami zdecydować. Pamiętajcie też, że to romanse, podejrzewam, że wcześniej były wydane w formie typowych "harlequinów" (być może pod innymi tytułami) jako oddzielne książki. Mnie się zdecydowanie podobała pierwsza opowieść.


Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


Książeczkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Cztery pory roku - LATO (lawenda)
- Pod hasłem (Miesiąc miodowy w Prowansji; Na południu Francji)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 3 cm (50,7 cm z 158)
- 52 książki w 2016 (39)

środa, 13 kwietnia 2016

Carole Matthews, Cukiernia w ogrodzie

Autor: Carole Matthews
Tłumaczenie: Adriana Celińska
Tytuł: Cukiernia w ogrodzie
Wydawnictwo: HarperCollins
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2016
Ilość stron: 462

     Wszyscy jesteśmy kowalami swojego losu. Tych słów sama często używam i wydawało mi się, że staram się zadbać o swój los wedle tego powiedzenia. Tylko czy na pewno jest to takie oczywiste? Czy naprawdę możemy dowolnie kierować swoim życiem, podejmować samodzielne decyzje i świadomie budować przyszłość? Po części na pewno tak, ale czasem stają nam na drodze przeszkody, które zdają się być nie do przeskoczenia, bo chcąc je "przekroczyć" skrzywdzimy swoich bliskich.


    Fay to kobieta po czterdziestce. Ma poukładane, "bezpieczne" życie. By pogodzić pracę z opieką nad chorą matką porzuciła pracę w firmie i otworzyła w domu cukiernię. Taki sposób zarabiania bardzo jej pasuje. Kocha swój dom, uwielbia jego położenie nad rzeką i dzięki temu może być stale przy mamie. Do sprzedaży swoich wyrobów cukierniczych wykorzystuje także swoją ukochaną barkę "Ślicznotkę Merryweather" zacumowaną tuż obok domu. W ten sposób może codziennie cieszyć oko dumą swojego zmarłego ojca. Fay od dziesięciu lat spotyka się z mężczyzną, ich związek jest zgodny, poukładany i... nudny, ale Fay jest zadowolona ze swojego życia. Do czasu.... Najpierw bowiem z życiu Fay pojawia się przystojny, trzydziestoletni Danny i to już zmienia hierarchię jej życiowych wartości. Zdaje się, że Fay widzi więcej, dalej i szerzej. Przyjazd Dannego miesza nieco w życiu Fay, kobieta częściej myśli o przyszłości, rozważając różne jej scenariusze. Nigdy jednak nawet nie pomyślała o tym co wydarzyło się w rzeczywistości pół roku później. Życie Fay zmieniło się diametralnie....

    Sięgając po książkę sądziłam, że to historia o Kopciuszku dla dorosłych. Wedle schematu - szara myszka wiedzie nudne życie, przyjeżdża przystojny mężczyzna, miesza jej w głowie, a po pewnych perypetiach i niepewności łączą się w parę i żyją długo i szczęśliwie. No prawie... a jak wiadomo "prawie" robi dużą różnicę... Dobrze zgadzam się, książka skończyła się dobrze (jak większość powieści obyczajowych), ale po drodze... nie wszystko było takie różowe. Muszę przyznać, że początkowo książka mnie nieco nużyła. Bohaterka opowiadała swoją historię w taki sposób, że miałam wrażenie, że czytam cudzy pamiętnik. W pewnym momencie wydawało mi się, że w książce jest za dużo opisów, wyjaśnień.. ale reszta książki zweryfikowała mój osąd i wiedziałam, że to wszystko było potrzebne. Musiałam dogłębnie poznać Fay i jej tryb życia, by zrozumieć jej postawę i zachowanie. Och jak mnie momentami denerwowała! Wszyscy i wszystko wokół zawsze było ważniejsze od niej samej, ale przecież ona właśnie taka była, nie mogła postąpić inaczej, bo postąpiłaby wbrew sobie i, i tak byłaby nieszczęśliwa. Żałuję, że życie nie doceniło tego jaka była i potraktowało ją tak okrutnie. Kolejne strony czytałam z niedowierzaniem. Byłam zła i smutna. To niesprawiedliwe... no właśnie! Czy my, życzliwi ludzie, którzy zawsze chcemy postępować dobrze i zgodnie z własnym sumieniem potrafimy obiektywnie oceniać sytuacje? Kiedy empatia zamienia się w naiwność, dobroć w wyzysk? Gdzie leży granica? Czy fakt, że czasem odmówimy, staniemy się bardziej asertywni zmienia nasz wizerunek? Nas samych? Koniecznie musimy sobie postawić te pytania, by w porę coś zmienić. Nadal pomagajmy innym, ale nigdy kosztem własnego szczęścia!

    Książka jest przestrogą dla wszystkich ludzi wielkiego serca. Czasem trzeba się zatrzymać i zastanowić, czy aby nie zasługujemy na coś więcej. Nie znaczy to wcale, że mamy być gorszymi ludźmi. Trzeba się zastanowić i znaleźć złoty środek. Ja sobie wszystko przemyślałam, potwierdzam słowa, "że każdy jest kowalem swojego losu" i bardzo często to od nas samych zależy czy stoimy w miejscu, czy poruszamy się naprzód. To, że idziemy dalej realizując siebie, osiągając więcej nie musi być okupione stratą. Po lekturze nasuwa mi się jeszcze jeden wniosek. Warto dążyć do realizacji marzeń i planów, nigdy nie wiemy co nas w życiu zaskoczy, dlatego nie warto marnować szans. Życie mamy tylko jedno!

Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Czytamy powieści obyczajowe
- Pod hasłem - alfabet
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 3 cm (28,6 cm z 158)
- 52 książki w 2016 (21)

piątek, 25 marca 2016

Susan Mallery, Trzy Siostry

Autor: Susan Mallery
Tłumaczenie: Hanna Hessenmuller
Tytuł: Trzy Siostry
Wydawnictwo: HarperCollins
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2016
Ilość stron: 432

     Urocza, malownicza sceneria. Najwyższe wzgórze wyspy Blackberry Island (swoją drogą śliczna nazwa!), a na nim trzy dziewiętnastowieczne, dwupiętrowe domy, zwane Trzema Siostrami. W tym cudownym, spokojnym, niemal idyllicznym miejscu mieszkają trzy zwyczajne kobiety,  z pozoru niczym się nie wyróżniające, a jednak zmierzające się z własnymi demonami.

Uwaga: nie martwcie się, że spojleruję, bo o tym co napiszę niżej dowiecie się z kilku pierwszych stron książki, a jest to istotne, by zrozumieć co mnie tak urzekło w tej pozycji :)

     W domu po prawej stronie, tym z witrażowymi oknami z niebieskoszarą ramą mieszkała wraz z mężem malarka Boston, w idealnie odnowionym domu po lewej stronie żyła Deanna wraz z mężem i pięcioma córkami. W środkowym, bardzo zniszczonym domu właśnie osiedliła się Andi, chcąca zacząć życie na nowo lekarz pediatra. Andi celowo wybrała to miejsce na budowanie nowego życia, myśląc, że spokój tego miejsca automatycznie przejdzie na nią. Bohaterka jednak szybko przekonuje się, że nie tylko ona zmaga się ze zmorą przeszłości, a obiektywnie rzecz ujmując fakt porzucenia jej w przededniu ślubu, nie jest wcale tym najgorszym, co mogłoby ją spotkać. A już na pewno jej życie jest mniej zagmatwane niż życie jej najbliższych sąsiadek. Na wyspie Blackberry z pewnością nie jest nudno i nie zawsze jest błogo i beztrosko.

      Na pół roku przed przeprowadzką Andi do jednego z domu Trzech Sióstr jej sąsiadkę Boston spotyka niewyobrażalna tragedia, kobieta traci półrocznego synka. Kompletnie nie potrafi sobie z tym poradzić. Zamyka się tylko w swej skorupie nie potrafiąc w pełni przeżyć żałoby. Nie potrafi dogadać się z mężem, który przecież też cierpi i potrzebuje żony. Jedynym ukojeniem dla Boston jest malowanie portretów syna, zupełnie tak, jakby tym ciągłym malowaniem jego postaci sprawiała, że dziecko wciąż było przy niej. Druga z sąsiadek Andi - Deanna sprawia wrażenie idealnej pani domu, matki i żony. Zawsze nieskazitelnie ubrana, z wypielęgnowaną fryzurą i perfekcyjnym makijażem. Znana jest z tego, że wszystko musi mieć swój porządek i ład, wszystko powinno być zaplanowane i skrupulatnie przestrzegane, punkt po punkcie. To się tyczy w szczególności wychowywania córek, prowadzenia domu, jak i samego małżeństwa. A jednak Deanna przeżywa katusze, gdyż we własnym domu czuje się jak intruz. Dzieci za nią nie przepadają, coraz bardziej się dystansują, mąż nie rozumie i nie wspiera....

      Te trzy, tak zupełnie różne, kobiety wkrótce połączy przyjaźń. Wcale nie prosta, bo przecież każda z nich zmaga się z własnymi problemami, które wcale nie są łatwe. Na drodze do szczęścia spotykają wiele przeszkód, nieporozumień, a do tego emocje nie zawsze są zgodne z tym co podpowiada rozsądek. Czy uda im się odnaleźć szczęście? Czy uda im się pokonać słabości i problemy? Oj droga do celu nie będzie łatwa....

     Na początku myślałam, że główną bohaterką jest Andi, i autorka skupi się na jej życiorysie i jej problemach, a jej sąsiadki to tylko dodatek. Szybko przekonałam się, że każda z tych postaci jest tak samo ważna. Drugą moją myślą było to, że to książka, która ma na celu pokazać, że... nigdy nie jest tak źle... że nie mogłoby być gorzej (żart)... z czym nie można sobie poradzić, choć sprawy czasem przyjmują naprawdę dramatyczny obrót. To jednak książka o czymś innym. W pewnym sensie o miłości, miłości prawdziwej - bezwarunkowej i ponad wszystkim, ale to jednak książka przede wszystkim o PRZYJAŹNI. Wyjątkowej! Szczerej, opartej o zaufanie i "przynależność". Bardzo trudnej, bo zmagającej się z wieloma trudnościami, różnicami poglądów, stylu bycia i życia, a jednak pięknej, czystej i prawdziwej. Powyżej nie wymieniłam wszystkich spraw, z którymi muszą zmierzyć się te trzy kobiety, można powiedzieć, że wszystko im się wali, a jednak (choć początki były bardzo trudne) mają siebie i dzielnie się wspierają.

      Jestem absolutnie oczarowana! Co z tego, że książka jest do granic możliwości przewidywalna, że to powielony schemat, że występujące w niej wątki wielokrotnie powtarzany... to wszystko nie ważne! Sposób w jaki autorka opowiada tę historię jest cudowny. Możemy poczuć się jak Andi, która trafia w nieznane, nowe miejsce i zaczyna budować swoje nowe życie - poznaje sąsiadów i innych mieszkańców wyspy, "wchodzi" w tą małomiasteczkową społeczność, integruje się. Łatwo zaprzyjaźnia się z sympatyczną Boston i bardzo ostrożnie otwiera przed Deanną, która wszystkich bierze na dystans i często stwarza pozory. Tu jest wszystko to co w powieściach obyczajowych lubię najbardziej - ciekawe postaci, bagaż doświadczeń, cała lawina niesamowitych zdarzeń, specyficzny klimat małego miasteczka, cała gama uczuć, walka z przeciwnościami losu, miłość, przyjaźń i radzenie sobie z trudnościami i przeciwnościami losu... Uwielbiam takie historie, które rzeczywiście mogłyby się wydarzyć naprawdę. Gdzie można wczuć się w rolę bohaterek, a po zamknięciu książki cieszyć się, że mnie to nie dotyczy, że mnie to nie dotyczy, że ja tak po prostu mogę (i jestem) być szczęśliwa.

     Nie przypominam sobie, żebym czytała kiedyś książkę, w której problem utraty małego dziecka jest tak bardzo wyeksponowany, gdzie pokazano proces oswajania się ze stratą i powrót do dalszego życia. Oczywiście każdy człowiek radzi ze śmiercią inaczej, ale tu pokazane są dwa punkty widzenia i .... to naprawdę daje do myślenia. To przykre, że w takich chwilach bywa, że jesteśmy z kimś, tkwimy w związku opartym na miłości, a mimo to nie możemy się porozumieć. Czujemy się samotni, nierozumiani i przez to jeszcze bardziej nieszczęśliwi. Oczy otworzyła mi też historia Deanny (której na początku szczerze nie cierpiałam!) , która chciała tylko być najlepszą żoną i matką. Chciała, żeby jej rodzina nigdy nie cierpiała z powodu głodu i brudu. Chciała być idealna i tak się w tym wszystkim zapętliła, że nie widziała zupełnie nic poza kolejnymi punktami dnia, które koniecznie trzeba zrealizować. Nie rozumiała potrzeb dzieci i męża, uważała, że wszystko robi doskonale, tym bardziej ogarniała ją złość i żałość, że tego nie doceniają. Czytając o jej relacjach z dziewczynkami nie raz płakałam... Kurczę, cieszę że nigdy nie miałam obsesji sprzątania, zdrowego żywienia, żelaznych zasad wychowawczych (nie mylić z konsekwencją). Zdecydowanie ważniejsza jest dla mnie zawsze rozmowa. Nawet jeśli jest to dzień powszedni, zegar wybija godzinę pierwszą w nocy, a ja wiem, że Kornelia powinna już dawno spać... wiem, że to nie w porządku, ale nie zamieniłabym tych naszych wspólnych chwil na nic innego. Nic nie jest dla mnie ważniejsze. Cieszę, że nigdy nie byłam Deanną... O jej rodzinnych relacjach mogłabym pisać i pisać, a przecież każdy wątek tej powieści jest godny uwagi i wart przemyśleń... a wydawało by się, że to taka zwykła, jedna z wielu powieść!

Ups... trochę mi się popłynęło....


Książkę przeczytałam za pośrednictwem Wydawnictwa HarperCollins


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Czytamy powieści obyczajowe
- Pod hasłem (spacyjkowe schodki)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 3 cm (23,2 cm z 158)
- 52 książki w 2016 (18)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tytuły

1001 potwornych rzeczy do odnalezienia 5 sekund do io A jeśli ciernie... A między nami ocean... Adela Afryka Agnieszka opowiada bajkę Alicja Anielka Anioły powodzi Antek Apolejka i jej osiołek Apollo 11. O pierwszej podróży na Księżyc Aprilek Arcydzieła do kolorowania Atlas anatomiczny Australijczyk w Italii Awaria małżeńska Bajki od św. Mikołaja Baranek Bronek Basia i alergia Basia i podróż Basia i urodziny w muzeum Beki smarki pierdy czyli co się dzieje w moim ciele Beverly Hills Beverly Hills 90210 Bez przebaczenia Bliski Wschód Blondynka w Indiach Blondynka w Meksyku Bluszcz prowincjonalny Bogusia Boże Narodzenie. Kuchnia świąteczna Boże Narodzenie. Świąteczne dekoracje i smakołyki Cappuccino Chcę być jak agent Chleby bułki bułeczki Chory kotek Chuliganka Ciasta bez pieczenia od A do Z Ciekawość Ciotki Coolman i ja Cudaczek - Wyśmiewaczek Cudaki Opaki Cukierek dla dziadka Tadka Cukiernia w ogrodzie Czar miłości Czarodziejka Lili i świąteczna magia Czas w dom zaklęty Czerwone liście Córeczka tatusia Daleki rejs Dama Kameliowa Damą być. Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach Dania z piekarnika od A do Z Dekoracje na każdą okazję Dekorowanie potraw Disney:Kubuś Puchatek Do ostatniego tchu Dobra kuchnia od A do Z Dogonić rozwiane marzenia Dom nad Rozlewiskiem Dom nad klifem Dom z papieru Dorysowanki. Rozwijaj wyobraźnię Dotknąć prawdy Dotyk zła Drugi Drzazga Dwa pstryki techniki Dwie miłości Dwoje na wirażu Dylemat doktora Andersona Dziadek na huśtawce Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie Dziedzictwo Dzielny Fryderyk Dziennik Cwaniaczka. Zapiski Grega Heffleya Dziewczynka z balonikami Dziwni klienci Dżunia Edward i jego wielkie odkrycie Facet z grobu obok Filip i najazd intruzów Fryckowe lato Gagi Gangu Purpurowej Ręki Galeria uczuć Gnój Grzech aniołów Grób rodzinny Gwiazd naszych wina Głos bez echa Hakus pokus Hania Humorek. Najfajniejsza na świecie Humorkowa Księga Kolorowanek i innych zabaw Henryśka drugiej tak wspaniałej nie znajdziecie Herbata. Moc smaku i aromatu Hirameki Historia leśnych kochanków i inne opowiadania Historia pewnego statku. O rejsie Titanica Historia tajemniczego kucyka Hop siup Stokrotko I co teraz? Imię Twoje... Inspektor Kres i zaginiona Jajko z niespodzianką Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę Jak pracuje Święty Mikołaj? Jak to ze lnem było Japońskie łamigłówki Jeż w grzybnym lesie Jeżynka nie chce się bawić Julka Julka Wróbel i przygoda ze świnką Język dwulatka Język niemowląt Kaprysy milionera Kasia i Grześ Kasia i Kubuś. Urodziny taty Kasia i Zosia Klub Przyjaciół Kobieta niespodzianka Kochaj i jedz Brazyliszku Kolorowanka Motyle Konik polny Kora Kołysanka dla Rosalie Kradzież nad Niagarą Kronika ślubnych wypadków Król złodziei Księga motyli Księżniczka Amelia i jej pies Księżniczka Julka i jej kucyk Księżniczka Lena i jej chomik Księżniczka Zosia i jej kot Księżniczka i wszy Kto się śmieje ostatni Kto wiatr sieje Kubuś Puchatek Kwiaty na poddaszu Kwitnący krzew tamaryszku Labirynt kłamstw Lasy w płomieniach Lato szczupaka Letni kiermasz Lew Czarownica i Stara Szafa Lewandowski. Wygrane marzenia Lidka Listy Lodowa pułapka Los utracony Madzia syrenka Magia świąt. Tradycyjne przepisy kulinarne i świąteczne ozdoby Magiczna cukiernia Magiczna gondola Maksio ma kłopoty Malowany ul Malownicze Marina Martynka i Gwiazdka Mała szansa Mały Książę Michał Jakiśtam Miecz króla Szkocji Miłość nad Rozlewiskiem Moje wypieki i desery Moralność pani Piontek Mordercza gra Motyle Muszka która nie umie latać Mój pies Bezdomny Na boisku Na krawędzi Na zakręcie Na łeb na szyję Narzeczone lorda Ravensdena Natalii 5 Nic nie trwa wiecznie Niechciana prawda Niezwykły przyjaciel Noc kosa Nowy początek O Bogince Jemiole O Janku co psom szył buty O psie który jeździł koleją Obudzić szczęście Ogon Kici Ogród cieni Ogród czasu. Artystyczna kolorowanka Oplątani Mazurami Opowieść niewiernej Opowieść wigilijna Osaczona Ostateczny cel Ostatnie ostrzeżenie. Globalne ocieplenie P.Rosiak (nie) daje się czarnej śmierci P.Rosiak i czadowe majtki P.Rosiak i kupa śmiechu P.Rosiak i zabójczy bąk P.Rosiak superbohaterem Pamiętne lato Pampilio Pan Jaromir na tropie klejnotów Pan Soczewka na dnie oceanu Parasol Pensjonat Marzeń Pewnej wrześniowej niedzieli Pierrota bolą kopytka Pierwsza na liście Pierwsze światła poranka Pierwszy raz Pierwszy wiosenny dzień Pies i kot w leśnym zakątku Pieśń o poranku Piątkowska Renata Pięćdziesiąt twarzy Greya Po prostu bądź Pocałunek śmierci Pocztówka z Toronto Pod ziemią w Villette Pokuta Polka Pollyanna Powroty nad Rozlewiskiem Powrót do Lwowa Prawdziwy cud Projekt matka Przygody Małego Wodnika Przyjaciółki na zawsze Puchatkowe zabawy Pudełko ze szpilkami Płatki na wietrze Płomienie śmierci Quilling. Cuda z papieru Radek Szkaradek. Bekanie! Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne Rekin Śmieszek Rozmowy Rzepka Rękawiczka Sałatki od A do Z Sieroce pociągi Single Siostry Pancerne i pies Siostrzyczka Sklepik z Niespodzianką Skrawek nieba Smak kamienicy Smak nadziei Spotkanie nad jeziorem Sprawa tchórzliwego dezertera Sprawa trzech desperado Strachozagadki Szkolna wycieczka Szkolne czary Szkoła żon Sztuka uprawiania róż z kolcami Sztuka wyboru Szukając misia Szybko i zdrowo od A do Z Słodki świat Julii Ta druga Tajemnica Black Rabbit Hall Tajemnica Namokniętej Gąbki Tajemnica bzów Tajemnica drewnianej sowy Tajemnica gangu niebieskich Tajemnica kina Tajemnica mumii Tajemnica szafranu Tajemnica zwierząt Tajemnica śnieżnego potwora Tajemnice Luizy Bein Tak miało być Teodor rusza z pomocą Tilly Towarzyszka Panienka Trzy oblicza pożądania Ulica Rajskich Dziewic Ulotne chwile szczęścia Uśmiech niebios W blasku miłości W kajdankach namiętności W proch i pył W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany Wakacyjna opowieść Wesołe wierszyki Widok z mojego okna Widok z mojego okna. Przepisy nie tylko na życie Wielka kolekcja bajek o przygodach Maszy i Niedźwiedzia Wielka księga. Hania Humorek Wiersze dla dzieci Wiśniowy Klub Książki Wróć Alfiku! Wszystkie chwyty dozwolone Wszystkie kłamstwa Wszystko inne poczeka Wymarzony czas Wymarzony dom Wymarzony koncert Wyprawa na biegun Wyspa dla dwojga Z tęsknoty za Judy Za króla Piasta Polska wyrasta Zabawki z fantazją. Pomysły na cały rok Zabawy plastyczne dla dzieci Zabawy z mamą. Książka dla rodziców i dzieci Zagadka dna morskiego Zagadka hien cmentarnych Zagadka salamandry Zagadka zegara maltańskiego Zagadki przeszłości Zagubiona w śniegu Zając zostaje! Zakład o miłość Zamek z piasku Zamieniec Zanim nadejdzie ciemność Zapach lawendy Zapiski (pod)różne Zasupłana historia Zima Sapcia i Pufcia Zimowa przygoda Znikające wrotki Znikający króliczek Zorkownia Zosia Ernest i ktoś jeszcze Zośka Bohaterka Zośka Wspaniała Zuzanna Zuźka D. Zołzik nie jest złodziejką Zwykły człowiek Łatwe zupy Śladem zbrodni Ślady krwi Ślub Ślubna przygoda Ślubny kontrakt Żegnaj szkoło - na zawsze Żona_22 Życie z drugiej ręki

Literatura (wg Katalogu Biblioteki Narodowej):

Źródło książki: