Jestem amatorką, a nie krytykiem literackim. Moje recenzje/opinie nie są profesjonalne. Piszę, bo to lubię, więc jeśli szukacie jakiejś obiektywnej, "mądrej" opinii to raczej zły adres. Od książek nie wymagam zbyt wiele, czytam głównie obyczajówki i "czytadła", czasem thrillery czy kryminały oraz sporo literatury dla dzieci. Czytanie sprawia mi przyjemność, więc zdecydowana większość recenzji jest tutaj pozytywna - książki wybieram po opisie z tyłu książki, więc wiem na co się "porywam" :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 listopada 2021

Joanna Tekieli, Schronisko w Podgórowie

Autor: Joanna Tekieli
Tytuł: Schronisko w Podgórowie
Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2021
Ilość stron: 402


Egzemplarz recenzencki.

     Czyż nie mielibyście ochoty uciec w takie klimatyczne miejsce w górach, z przepięknymi widokami, jak to na okładce książki "Schronisko w Podgórowie"? Ja miałam ogromną, a znając już "pióro" autorki z poprzedniej książki "Leśniczówka Wszebory" byłam pewna, że przeżyję tam niezapomniane chwile.

      Ewa wcale nie myślała o ucieczce z miasta, a już na pewno nie na takie odludzie, gdzie nie ma nawet prądu, ani wody! Jednak mąż Ewy, Mariusz, mając po swojej stronie trójkę dzieci w końcu przekonał do swojego pomysłu żonę. Od początku oboje wiedzieli, że nie będzie łatwo, że ilość ciężkiej pracy przed nimi jest ogromna. Jednak, kiedy tworzymy coś razem, całą rodziną, to nie może się nie udać, prawda? Niestety, czasami los bywa okrutny i komplikuje nam życie w sposób, którego absolutnie byśmy się nie spodziewali. Tak też zadrwił sobie z Ewy i Mariusza.

     Fabuła powieści toczy się niespiesznie, zresztą podobnie jak posuwa się remont schroniska w Podgórowie. Naprawdę, trzeba wykazać się nie lada cierpliwością i wytrzymałością żeby to przetrwać. Początkowo remont nadzorował Mariusz, ale w czerwcu tuż przed zakończeniem roku szkolnego dołączyła do niego żona wraz z dziećmi, by już wspólnie stawiali czoła doprowadzeniu schroniska do wymarzonego wyglądu. Mimo największych chęci, nie zawsze możemy mieć nad wszystkim kontrolę. Ewa brutalnie przekonała się o tym już miesiąc później...

     Autorka wspaniale przedstawiła zalety i wady mieszkania na odludziu oraz uroki sielskiego życia i liczne problemy wynikające z wyboru takiego życia. Książka może być testem dla wszystkich tych, którzy pragną w ten sposób odmienić swoje życie. Czytelnik ma możliwość poczuć z czym zmagali się bohaterowie, zastanowić się jak sam zachowałby się w podobnych sytuacjach i (przede wszystkim) czy zdecydowałby się mimo to na taki wybór. Czytając książkę przeżyłam prawdziwą przygodę i doświadczyłam czegoś zupełnie nowego. Ja się nie zraziłam, co więcej, mam jeszcze większy apetyt na takie wyzwanie. Gdybym miała jakiekolwiek zaplecze finansowe to na pewno bym spróbowała.

         Uwielbiam sposób przedstawiania przyrody przez autorkę. Widać, że natura jest Jej bliska, ma do niej ogromny szacunek i wdzięczność. Zaraża wręcz tą miłością, choć mnie już zarażać nie trzeba... Joanna Tekieli kolejny raz zbudowała ciekawe postaci - bardzo prawdziwe, z bagażem wad i zalet, z ciekawymi osobowościami. Najlepszy jest Adaś - najmłodsze dziecko Ewy i Mariusza. Zadaje tysiące pytań, jest wszystkiego ciekawy, znajduje sobie dziadka zastępczego, jest rozbrajająco szczery i rozczulający. Sytuacja z zaskrońcem rozłożyła mnie na łopatki. W książce zachwyca mnie też bezinteresowna pomoc sąsiedzka - pamiętam to z dzieciństwa, gdy spędzałam wakacje u babci na wsi. Zawsze było to dla mnie największą różnicą w życiu w mieście i na wsi. Zresztą sama nie znam dobrze wszystkich sąsiadów z klatki, niektórych tylko z widzenia, a wielu sąsiadów z bloku w ogóle nie kojarzę. 

       Po lekturze książki jeszcze bardziej marzy mi się własny dom, najlepiej na wsi, w jakiejś idyllicznej scenerii :) Mam ogromną ochotę na inne książki Joanny Tekieli, jeśli Wy też, to możecie je kupić w Księgarni Taniaksiazka.pl

Książkę otrzymałam z księgarni

taniaksiazka.pl - dziękuję :)

sobota, 25 września 2021

Joanna Tekieli, Leśniczówka Wszebory

 

Autor: Joanna Tekieli
Tytuł: Leśniczówka Wszebory
Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2021
Ilość stron: 355

     Ostatnie pięć dni spędziłam w bardzo przyjemny sposób. Pobyt w leśniczówce Wszebory zrelaksował mnie, uspokoił i wyciszył. Czułam się dokładnie tak jakbym była tam razem z bohaterką książki i wraz z nią pisała przewodnik po Wszeborowskim Parku Narodowym, odkrywała leśne szlaki i odpoczywała na balkonie z widokiem na las.

    Ola do leśniczówki trafiła przypadkiem, a może w wyniku desperacji, bo nie potrafiła znaleźć żadnej innej sensownej pracy. Stworzenie przewodnika to krótkoterminowy projekt, ale zawsze to nowe doświadczenie, kolejna pozycja w CV i przede wszystkim upragnione wynagrodzenie. Wójt zlecająca zadanie umieściła nową pracownicę w leśniczówce, by mogła poczuć miejsce, o którym pisze, ale też dlatego, że opisywane przez nią szlaki opracowywał tamtejszy leśniczy. I tak Ola trafia w zupełnie inny świat, poznaje kilkoro mieszkańców Wszeborowa i ich sposób życia. Pobyt w leśniczówce nie jest spełnieniem jej marzeń, podobnie jak włóczenie się po lesie, jednak wszystko staje się bardziej znośne przez obecność Maćka, synka Andrzeja (leśniczego).

       Jak to w życiu bywa, nie zawsze to co wydaje się łatwe, takie jest w rzeczywistości. Praca Oli nieco się komplikuje przez konieczność przebywania z gburowatym leśniczym, w miejscu, które momentami napawa lękiem i niepewnością. Jakby tego było mało, we Wszeborowie dochodzi do zdarzenia, które mocno wstrząśnie mieszkańcami i położy się cieniem na bohaterach. Co to za zdarzenie? Jak wpłynie na Olę i mieszkańców Wszeborowa? Jak sam pobyt we Wszeborowie odbije się na Oli? Co zmieni w jej życiu? - warto się przekonać, zwłaszcza, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością.

          Urzekła mnie ta powieść! Nie tylko sama historia Oli, ale też opis przyrody, do której widać, że autorka ma ogromny szacunek i uznanie. Ale spokojnie, nie znaczy to, że znajdziecie tu długaśne peany na cześć lasu. To subtelne opisy przyrody widziane różnymi oczami i sercami. Nie tylko przyroda tu zachwyca. Bardzo podoba mi się to, że autorka stworzyła bardzo realistyczne postaci z ich zaletami i wadami, co wcale nie jest takie proste, jeśli równocześnie chce się, by czytelnicy polubili wszystkich bohaterów. Zwykle wady mają czarne charaktery, osoby, które z góry skazane są na "nielubienie" czy takie, które idą po trupach do celu. Tutaj wszyscy są bardzo realistyczni. Moją ulubioną postacią jest jednak Maciek, który choć postać drugoplanowa wnosi w tę historię sporo kolorytu, życia i energii. Strasznie podoba mi się ta książka, a czuję, że nie bardzo potrafię ubrać w słowa to co chcę przekazać i zachęcić Was do lektury.

     Dzisiaj byłam na grzybach w lesie, który za jakiś czas zmieniał swój wygląd i pokrój, były miejsca, które przypominały polanę, miękki dywan, czy malowniczy obraz, ale i takie, w których zalegała woda, teren się zagęszczał, a ilość pajęczyn zaskakiwała. Dzisiaj byłam Olą...

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczego:
- Pod hasłem u Ejotka - -1

piątek, 6 sierpnia 2021

Magdalena Witkiewicz, Jeszcze się kiedyś spotkamy

 

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Jeszcze się kiedyś spotkamy
Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2019
Ilość stron: 517

"Szkoda czasu na żałowanie tego, co się straciło, czy tego, czego się nie zrobiło (...) Każdy dzień przynosi ci nowe, zupełnie nowe dwadzieścia cztery godziny. I tylko od ciebie zależy, czym te godziny wypełnisz. "*

Fabuła powieści toczy się dwutorowo. Poznajemy szóstkę młodych przyjaciół w przededniu wybuchu II wojny światowej. Jeszcze beztroscy, z planami i marzeniami, choć z lekką troską i strachem wierzą w dobrą przyszłość, Śledzimy ich dalsze losy podczas wojennej zawieruchy. Obserwujemy trudne wybory, niepewne decyzje i uczucia, które nie zawsze idą w parze z rozsądkiem. Dla tych młodych ludzi to bardzo trudny czas, ale mimo ogromnych trudności ciągle mają nadzieję, że wojna szybko się skończy i wszystko wróci do normalności. Wojenne czasy przeplatają się w książce z teraźniejszością, w której poznajemy wnuczkę Adeli, jednej z dziewcząt z paczki przyjaciół. Justyna pragnie poznać historię babci, zrozumieć kim była. Czytając stare listy odkrywa, że wcale się tak bardzo nie różnią, a ich życiowe wybory są zaskakująco podobne. Jaką lekcję wyciągnie Justyna z tego doświadczenia?

To tak piękna i przejmująca historia, że aż żal, że musiała się skończyć. Bardzo się zżyłam z przyjaciółmi, którzy zaprzyjaźnili się z sobą nie patrząc na status społeczny, pochodzenie czy religię. W czasie wojny te czynniki były bardzo istotne i utrzymać tę przyjaźń było bardzo trudno. Nikt nie wiedział komu można ufać i czy serdeczne gesty, nie są aby przykrywką do zdradliwych czynów. 

Nie jestem w stanie wyrazić jak wielkie wrażenie wywarła na mnie ta książka. Genialnie zbudowane postaci, autentyczność tragedii wojennej mieszkańców Grudziądza i cały ogrom emocji i moralnych dylematów, a wszystko to opowiedziane najpiękniej jak się da!

Wyjątkowa opowieść o oddaniu, miłości, przyjaźni w trudnych czasach wojennych oraz wpływie losów przodków na nasze życie.  Dla mnie to najlepsza książka Magdaleny Witkiewicz.

* Magdalena Witkiewicz, Jeszcze się kiedyś spotkamy, Wydawnictwo Filia 2019, s. 488


środa, 8 sierpnia 2018

Remigiusz Mróz, Ekspozycja

Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Ekspozycja
Seria: Z komisarzem Forstem
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 474

    Fenomen Remigiusza Mroza trwa... ludzie wciąż o nim mówią! Nawet jeśli ktoś nie zna książek jego autorstwa to i tak kojarzy jego postać, wie, że autor pisze z prędkością światła i wydaje rekordową ilość książek rocznie, które... ponoć są bardzo dobre! Czy tak jest w rzeczywistości ?


     Kiedy na Giewoncie zostają znalezione zwłoki mężczyzny, sprawa jego morderstwa od razu wydaje się być inna niż wszystkie. Na pierwszy rzut oka widać, że na tej ofierze się nie skończy, bo zabójca zostawia "podpis", a to oznacza, że to dopiero początek. Na miejsce przybywa niezbyt lubiany komisarz Forst (mnie się cały czas kojarzył z Brudnym Harrym :p) i zaczyna śledztwo, które... niemal natychmiast jest mu odebrane. Ten jednak czuje, że nie może tej sprawy zostawić nierozwiązanej i wraz ze znaną dziennikarką Olgą Szrebską podejmuje się prywatnego śledztwa. 

    Ludzie! Ile tu się dzieje!!! Forst szukając sprawcy musi działać na arenie międzynarodowej, przy tym wplątuje się w niezłe polityczno-historyczne bagno, z którego wydaje się, że nie ma odwrotu. Odważny, pewny siebie i działający bez skrupułów Forst wraz z niezwykle błyskotliwą, energiczną i nie bojącą się ryzyka Szrebską podejmie się czegoś wydawałoby się niemożliwego. Niebezpieczeństwo, w jakim znaleźli się bohaterowie jest niewyobrażalne. Dociekając prawdy narażają się wielu ludziom. Akcja jest tak szybka i emocjonalna, że trudno oderwać się od książki. Nawet wtedy gdy poznajemy źródła historyczne "podpisu" mordercy to też chcemy więcej, zastanawiamy się jaki to może mieć związek ze sprawą i przede wszystkim kto za tym stoi. 

    Na początku książki byłam dla niej chyba zbyt surowa. Myślę, że przez to, że o autorze jest tak głośno, oczekiwałam czegoś absolutnie genialnego i... nie dostałam. Od razu zauważyłam, że sposób pisania, prowadzenia fabuły i tworzenia postaci jest wypadkową znanych mi seriali detektywistycznych, najlepszego kina akcji i kryminałów skandynawskich z twardym, odważnym i niemal niezniszczalnym bohaterem (coś jak Bruce Willis). Na początku mnie to drażniło, ale wątek zabójstwa mimo wszystko był coraz ciekawszy i chciałam wiedzieć jak się potoczy śledztwo, bo w to, że Forst znajdzie sprawcę nie wątpiłam nawet przez chwilę. Im dalej w las, tym bardziej doceniałam fakt, że nawet jeśli autor inspirował się różnymi źródłami to zrobił to w sposób bardzo udany, ciekawy i intrygujący. Bardzo ważny jest też tu wątek historyczny, który jest bardzo dopracowany i konsekwentnie odkrywany. Nie jest tylko dodatkiem, a spójną częścią dochodzenia. No i dałam się zaskoczyć!  I to jak! Nawet nie mam tu na myśli rozwiązania zagadki (choć to też było zaskoczenie), ale zakończenie książki ... hmmm... wbija w fotel! 

     Czy książka mi się podobała? Tak, choć mam pewne zastrzeżenia. Nie jestem też szczególnie fanką kryminałów, a w szczególności kryminałów sensacyjnych, więc to, że książka zainteresowała mnie tak mocno, że trudno było mi się od niej oderwać, świadczy o tym, że jest naprawdę dobra!

P.S. Mam nadzieję, że nie popełniłam tutaj żadnego błędu! Jest już późno, jutro wyjeżdżam i nie potrafię w pełni skupić się nad tym co piszę, bo w myślach sprawdzam czy wszystko mam spakowane... Recenzja napisana 03.08.2018 r.
     
Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Zatytułuj się 2 - trYb warunkowy (Y - M)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu 3,8 cm (45,1 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2018 (21)

niedziela, 3 grudnia 2017

Agnieszka Olejnik, Cuda i cudeńka

Autor: Agnieszka Olejnik
Tytuł: Cuda i cudeńka
Seria: Mansarda pod Aniołami, tom 1

Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 353


     Kto z nas nie ma czasem wiary w moc aniołów (czy innych wróżek). Nadzieja na lepsze jutro, spełnienie marzeń czy odnalezienie prawdziwej miłości. Musimy wierzyć, musimy mieć cel by do niego dążyć. Czy zmian dokonujemy sami? Czy pomaga nam los? A może magiczna moc aniołów?


    Lena po niespodziewanej przeprowadzce do babci, z którą nigdy wcześniej nie miała żadnego kontaktu pokłada wielkie nadzieje w dwóch aniołach (Serafinach) strzegących kamienicy. Dziewczyna widzi, że sytuacja z babcią nie jest ciekawa i szuka pomocy (i nadziei) w sile wyższej. Pochodząca z niewielkiej wsi Helena jest dobrą, szczerą 26-letnią dziewczyną, której sprawy innych osób nie są obojętne. Lena po prostu chciałaby żeby wszyscy ludzie byli szczęśliwi. I właśnie w porozumieniu z serafinami próbuje odmienić los innych.

     Wraz z Leną i jej babcią, poznajemy innych mieszkańców kamienicy: samotną Francescę - właścicielkę sklepu z cudeńkami, staruszkę Klarę oraz rodzinę Markiewiczów, która przeżywa trudne chwile po incydencie z udziałem żony i matki - Beaty Markiewicz. To właśnie ta rodzina była mi najbliższa podczas lektury książki. Zagubiony Jędrek, zbuntowana Michalina, skrzywdzony Marek i sprawczyni całego zła rodziny - Beata. Każdy z nich przeżywa własne, trudne emocje, czuje, że jest coraz gorzej, ale nie próbuje (nie umie) tego zmienić. Rodzina się coraz bardziej od siebie oddala i nie potrafi porozumieć. Bardzo to wzruszające i zarazem interesujące. Najmniej wiemy o sąsiadce Klarze, ale myślę, że sylwetkę tej osoby poznamy bardziej w kolejnych częściach, podobnie zresztą jak Francescę, której postać owiana jest jakąś tajemnicą z przeszłości, o które kobieta z nikim nie chce rozmawiać, a wiadomo, że coś jej bardzo ciąży na sercu. 

    Głównym wątkiem jest jednak Mieczysława - kobieta zamknięta w sobie i zimna, typ odludka, najchętniej zaszyła by się w swoim ogrodzie i nigdy z nikim nie rozmawiała. Teraz jednak po wylewie, gdy nie jest zdolna do samodzielnego funkcjonowania nie może nic poradzić na obrót spraw. Nie mówi, nie chodzi, dlatego też w żaden sposób nie może zareagować na pomoc nieznanej wnuczki, która postanawia u niej zamieszkać na czas rekonwalescencji. Jaką kobieta skrywa tajemnicę? Co sprawiło, że jest taka wyobcowana i chłodna? Jak w tej sytuacji poradzi sobie Lena? Czy dziewczyna da sobie radę w opiece nad zupełnie obcą krewną, z którą nadal nie ma kontaktu? Czy przeprowadzka zmieni coś w jej życiu?

      Bardzo, bardzo przyjemna lektura w sam raz na zimowo-świąteczny czas. Grudzień nastraja ludzi do refleksji osobistych, konfrontacji z innymi, próby wprowadzenia życiowych zmian, chęci bycia lepszym człowiekiem. Lektura książki pokazuje, że warto być dobrym, pochylić się nad drugim człowiekiem, zainteresować się losem innych. W większości przypadków nic nas to nie kosztuje, a przecież wspaniale jest czynić dobro. Każdy miły gest, dobre słowo, pomoc innym przynosi satysfakcję także nam samym, dlatego przystańmy czasem w tym życiowym biegu, rozejrzyjmy się wokół, może właśnie ktoś obok potrzebuje tej pomocy.

    "Cuda i cudeńka", pierwsza część cyklu "Mansarda pod Aniołami" to bardzo ciepła powieść, przypominająca czytelnikowi co w życiu jest ważne, zachęcająca do swoistego rachunku sumienia i czynienia dobra. To zwrócenie uwagi na problemy innych, ale też próba ich wyjaśnienia. Często negatywnie oceniamy czyjeś postępowanie, ale nawet nie próbujemy dociec jego przyczyn. Warto rozmawiać, warto być blisko, nie unosić się honorem tylko dać innym szansę. Zastanówmy się więc nad sobą i spróbujmy zrozumieć innych.

P.S. Kiedy druga część??? Bo ja już chcę!!!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Cztery Pory Roku - Zima
- Łów słów - DA
- Pod hasłem 
- Czytamy nowości
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,8 cm (97,6 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (43)

niedziela, 19 listopada 2017

Magdalena Witkiewicz, Ósmy cud świata

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Ósmy cud świata
Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2017
Ilość stron: 331

    "Nie rozpaczaj nad ciężkim losem. Tak długo dopóki jest ziarno, będą wyrastać drzewa". Słowa wietnamskiej piosenki ludowej bardzo pasują nie tylko do jednego z rozdziałów książki "Ósmy cud świata", którym to opatrzyła go autorka, ale także do całości tej historii.


    Anna, zbliżająca się 40-tki, aktywna zawodowo kobieta, nie chce dłużej być sama. Oczywiście w każdej chwili może liczyć na towarzystwo przyjaciółek lub szefa (który nie do końca jest tylko szefem), ale to nie to samo. Anna tęskni za kimś, przy kim będzie mogła budzić się każdego ranka, z kim będzie mogła pić popołudniową kawę i omawiać przebieg dnia. To nie wszystko, w kobiecie coraz mocniej odzywa się głos natury, a raczej instynktu macierzyńskiego. Jeszcze nie panikuje, ale czuje, że czas na spełnienie marzeń się jej kończy. Jacek, który ciągle jest blisko mógłby zaradzić temu problemowi, ale Anna, czuje, że to nie to. By poukładać sobie wszystkie sprawy bohaterka wybiera się na urlop, w bardzo egzotyczny zakątek świata, jakim jest Wietnam. Tam pod wpływem impulsu próbuje zrealizować swój plan zgodnie z wietnamską tradycją.

    Książka Magdy Witkiewicz uświadamia kilka życiowych prawd. Po pierwsze ta dotycząca miłości, która jest nieprzewidywalna. Nie można się jej nauczyć, zaplanować, pozbyć, wyrzucić z pamięci, czy zwyczajnie przed nią bronić. Nawet kiedy chcemy postępować zgodnie z głosem rozsądku to nie można zagłuszyć serca lub przekonać go do zmian. Po drugie... nikt nie powiedział, że w miłości jest łatwo. Czasami musimy się sporo wycierpieć, zanim będziemy mogli być naprawdę szczęśliwi. Jest też kwestia nieodwzajemnionej miłości. Po trzecie - pieniądze szczęścia nie dają. Można pławić się w luksusie, mieszkać wygodnie i komfortowo, chodzić w najlepszych ciuchach, jeździć najlepszymi samochodami i co roku wyjeżdżać na szałowe, drogie wakacje, ale jeśli obok nie ma drugiej osoby, to to wszystko nie jest nic warte, a my i tak nie jesteśmy szczęśliwi. Jest jeszcze jedna prawda - nie warto zostawiać spraw niewyjaśnionych, bo możemy wiele stracić. Czasami domysły mogą nas bardziej skrzywdzić niż najtrudniejsza prawda. Nigdy nie pozwalajmy na to, by ta druga osoba snuła domysły w ważnych sprawach. Wyobraźnia ludzka jest nieprzewidywalna i najczęściej wymyślane przez nas scenariusze są o wiele gorsze od prawdy.

      Aha! Jest jeszcze jedna prawda z przymrużeniem oka... warto mieć konto na facebooku, bo nigdy nie wiadomo do czego może się nam przydać. Być może jego "być albo nie być" zaważy na naszej przyszłości, a jego "być" przyspieszy nasze szczęście.

    To smutna, nostalgiczna powieść, pełna tęsknoty, poczucia pustki i potrzeby bliskości powieść. Oczywiście jest to książka z happy endem, a wcześniej obecny smutek nie wylewa się wprost z każdej strony, ale większość zdarzeń (poza wyjazdem do Wietnamu) ma gorzki smak. Być może za bardzo wchodzę w przyczyny tej całej sytuacji, rozterki emocjonalne bohaterów, bo przecież życie toczy się dalej i wcale (z pozoru) nie wygląda tak źle, ale dla mnie w tej powieści ważniejsze są uczucia niż same zdarzenia. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Grunt to okładka (długość ma znaczenie)
- Pod hasłem - Znowu miasta, ale inaczej (SYCÓW)
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,7 cm (92,8 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (41)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Magdalena Witkiewicz, Czereśnie zawsze muszą być dwie

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Czereśnie zawsze muszą być dwie
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 489

    Najwspanialsza, fenomenalna, doskonała, idealna, cudowna, genialna, obłędna, fantastyczna, rewelacyjna, wspaniała - nie wiem jak jeszcze można określić najlepszą powieść obyczajową. Czy powinnam pisać coś więcej? W zasadzie nie musiałabym, ale spróbuję, choć żadne więcej słowa w pełni nie oddają mojego zachwytu nad książką.


     Nie chcę zdradzać ani słowa o fabule powieści, bo samodzielne odkrywanie jej krok po kroku jest jak prawdziwa uczta. Każde słowo, każda postać i każde zdarzenie jest tu niezwykle ważne. W książce nie ma ani jednego zbędnego słowa. Treść jest dopracowana w najdrobniejszym szczególe. Autorka stworzyła przepiękną historię o prawdziwej przyjaźni i miłości.

    To opowieść, z którą nie mamy ochoty się rozstać, bohaterowie są nam niezwykle bliscy i żywo uczestniczymy we wszystkich wydarzeniach, zarówno tych teraźniejszych, jak i z przeszłości. Czytając książkę walczyłam ze sobą - z jednej strony chciałam jak najszybciej poznać historię Anny i Stefanii oraz przekonać się jak potoczy się życie Zosi, z drugiej strony chciałam jak najdłużej cieszyć się książką i każdym zapisanym w niej zdaniem. Bardzo dobrze czułam się w willi Dworaka, miło spędzałam czas z Zosią i Szymonem, cieszyłam się opowieściami Andrzeja i spacerowałam po lesie kontemplując jego magiczną atmosferę - gdy przeczytacie książkę, będziecie dokładnie wiedzieć o czym piszę.

     Przepiękna książka, która pokazuje, że wszystko co nam się w życiu przytrafia jest "po coś", to co wydaje się przypadkiem, niekoniecznie tym właśnie jest. Los zapisuje na swych kartach scenariusz naszego życia na długo przedtem zanim wypełnią się wszystkie jego punkty. To daje czytelnikom nadzieję, że nawet to złe, może być początkiem dobrego. W moim sercu ta książka na pewno będzie miała specjalne miejsce i chętnie do niej wrócę.

    Wszystko co napisałam to stanowczo za mało. Bardzo bym chciała, żeby tę książkę przeczytał każdy kto tutaj zagląda, bez względu na płeć. To oczywiście książka bardzo kobieca, pełna emocji, wzruszeń i sentymentów, ale mężczyznom na pewno pozwoli zrozumieć co jest dla nas ważne i a być może uświadomi, co dla nich w życiu powinno być najważniejsze. Genialna książka!

    Cieszę się, że Magda Witkiewicz jest pisarką, stale nas zaskakuje. Sprawia, że czujemy się silniejsze, potrzebniejsze, bardziej świadome swojej wartości i... szczęśliwsze! Dziękuję! Jestem zachwycona!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Czytamy nowości
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 3,9 cm (68,6 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (30)

wtorek, 23 maja 2017

Liliana Fabisińska, Córeczka

Autor: Liliana Fabisińska
Tytuł: Córeczka
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 416

    Przeszłość lubi wracać do nas niepostrzeżenie i niespodziewanie. Niestety nie zawsze można ją zamieść pod dywan i dalej spokojnie żyć. Bywa, że przeszłość, choć pamiętamy ją jak przez mgłę i wydawać by się mogło dawno zostawiliśmy za sobą, z buciorami wchodzi w nasze życie i niszczy to co zbudowaliśmy latami.


    Agata jest szczęśliwą matką i ukochaną żoną, do tego świetnie realizuje się zawodowo. Jej życie jest niemal idealne... do czasu, gdy w jej drzwiach staje przeszłość w postaci nastoletniej Zuzy, która wtedy - osiem lat wcześniej była dla niej Kropeczką. To co początkowo wygląda na przypadkowe spotkanie, jest wstępem do dramatu, z którym Agata postanawia zmierzyć się sama. Zanim powie o wszystkim mężowi chce mieć pewność. Równolegle czekając na "wyrok", postanawia pomóc Kropeczce poznać prawdę.

   Dziwi mnie postawa Agaty, bo w obliczu tak dużego zagrożenia jakim jest ryzyko zakażenia wirusem HIV trudno radzić sobie z tym wszystkim samotnie, zwłaszcza, gdy sprawa tak naprawdę dotyczy także jej męża i dziecka. Może gdyby miała męża, który o nic się nie troszczy, nie kocha i nie zależy mu, ale Marcin to mąż idealny. Dba o dom i rodzinę, wykonuje większość domowych obowiązków. Jest przy tym troskliwy, czuły, wyrozumiały i wspierający.  Agata boi się zaufać mężowi, który mimo to cierpliwie czeka, aż żona zdobędzie się na szczere wyznanie. Co ciekawe, dziewczynie, która od początku kręci, kłamie, oszukuje, zachowuje się dość podejrzliwie ufa bardziej niż ukochanemu mężowi. Z nią jedzie w nieznane, rzucając wszystko i patrząc na konsekwencje, by pomóc i spełnić obietnicę daną Kropeczce przed laty.

   Sama historia jest ciekawa. Autorka pragnie uświadomić czytelnikom, że problem HIV/Aids dotyczy nas wszystkich i każdy z nas może się zakazić. Liliana Fabisińska pokazuje w swej książce, że nie warto ufać stereotypom. Nie możemy żyć w przekonaniu, że nas to nigdy nie spotka, bo jesteśmy wiernymi żonami, od wielu lat mamy jednego partnera, a chwileczki zapomnienia zdarzały nam się tylko w czasach młodości, kiedy z pewnością wszyscy byli "czyści". Książka mówi o tym jak żyć z chorobą, uświadamia, że wiadomość o chorobie tak naprawdę nie jest wyrokiem, można żyć z wirusem latami i trzymać go w ryzach. Każdy z nas powinien się od czasu do czasu przebadać dla bezpieczeństwa swojego i swoich bliskich.

    Książka może się podobać, bo temat ujęty jest w sposób przemyślany i trafiony (zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie techniczne choroby, co jest zgrabnie wplecione w tekst). Mnie niestety bardzo drażniły bohaterki. Obie nie potrafiły mówić wprost, a przecież jak się postawi kawę na ławę to wszystko jest o wiele prostsze i łatwiejsze do ogarnięcia. Agata bojąc się wyjawić prawdę mężowi (TAKIEMU mężowi!!!) wpędzała go niemal w paranoję, gdy ten był przekonany, że żona go zdradza (a ona miała tego świadomość, że mąż tak myśli). Kropeczka zwróciła się o pomoc do jedynej osoby, której ufa - no to dlaczego od początku nie mówiła prawdy? Myślę, że książka niepotrzebnie rozrosła się do takich rozmiarów. Spokojnie można było to skrócić do 250 stron, co wcale nie umniejszałoby jej wartości, a sprawiłoby, że historia nie byłaby tak rozwlekła i momentami nudnawa.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Dublowanie
- Pod hasłem (żyje/nie żyje/nie dotkniesz)
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 3,4 cm (48,3 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (23)

sobota, 15 kwietnia 2017

Agnieszka Walczak - Chojecka, Gdy zakwitną poziomki

Autor: Agnieszka Walczak - Chojecka
Tytuł: Gdy zakwitną poziomki
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 397

     Książka kusi nie tylko uroczą okładką, ale także poruszaną tematyką niepłodności, która bardzo bliska jest memu sercu. Doskonale wiem jak to jest bardzo, bardzo chcieć, a nie móc. Słyszeć niepokojące tykanie zegara biologicznego i komentarze troskliwych znajomych, obserwować wyłaniające się z każdej strony kobiety z zaokrąglonymi brzuchami albo dumnie prowadzących wózki z niemowlętami. Równocześnie widzieć, jak czas galopuje. Mija dzień za dniem, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu... i ciągle nic. Jak nie było dziecka tak nie ma. Ja już swój "temat" przerobiłam, przetrawiłam, zaakceptowałam i normalnie żyję dalej, bohaterka książki ciągle nie...


   Trzydziestoośmioletnia Karolina również słyszy tykający złowrogo zegar biologiczny. Desperacko chce zostać matką, a natura co rusz rzuca jej kłody pod nogi. Kobieta od wielu miesięcy chce zostać matką i ciągle próbuje. Najpierw naturalnie, potem szuka przyczyn niepowodzeń i pomaga sobie jak może dostępnymi środkami. Dramat, który dotyczy tysięcy różnych kobiet na świecie.

    Wydawało by się, że książka trafi do mnie bezbłędnie, przecież doskonale mogę wcielić się w rolę bohaterki, wczuć w jej emocje, zrozumieć rozpacz, momenty euforii i spadku formy. Mogłam zrozumieć jej pobudki, sposób myślenia, postępowania i podejmowania decyzji, kryzysy. Jednak nie kupuję tego! Bohaterka szalenie mnie irytowała i drażniła. Ciągle wymagała od innych współczucia, zrozumienia, wsparcia, a sama miała klapki na oczach i wszystko rozpatrywała pod swoim kontem, dla własnych korzyści i wygody. Filip był tylko reproduktorem. Nie doceniała tego, że praktycznie godzi się na wszystko bez większego szemrania, nawet jeśli miał odmienne zdanie. Karolina  chciała by jej współczuć, ale sama nie potrafiła wykazać się empatią wobec innych. Chciała by cieszono się z jej sukcesów, ale sama nie potrafiła dostrzec, ani cieszyć się sukcesami innych. Była całkowicie skupiona na sobie i swoich potrzebach. Nie jestem doskonała i też w czasie najintensywniejszych starań o dziecko byłam skupiona głównie na tym, miewałam humory, stany depresyjne, pretensje do całego świata (i to wszystko bez stymulacji hormonami), ale nie cały czas! Zauważyłam wreszcie, że życie przemyka mi pomiędzy palcami, a ja zafiksowałam się całkowicie na czymś co być może nigdy nie nastąpi. To był przełom, opadły klapki z moich oczu i zaczęłam dostrzegać więcej, dalej, szerzej. Karolina w czasie swojej drogi po dziecko miała mnóstwo takich znaków/dzwonków ostrzegawczych, ale nie zwracała na nie uwagi.

   Książka mnie rozczarowała, bohaterka drażniła, a zakończenie i to co się działo przez ostatnie 50 stron tylko utwierdziło w ocenie. Nie jest to pierwsza książka, którą czytałam z wątkiem niepłodności, starań o dziecko i związanych z tym  problemów, ale ta wyjątkowo mnie nie przekonuje. Na plus książki przemawia dla mnie tylko to, że autorka jasno przedstawiła kolejność badań i etapy działań związanych z leczeniem niepłodności (włącznie z alternatywnymi metodami, które z medycznego puntu widzenia nie są akceptowane, ale jeśli działają na psychikę pacjentki i jej lepsze samopoczucie, to czemu nie?).

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Cztery pory roku - WIOSNA
- Grunt to okładka - smacznego!
- 12 książek u Wiedźmy - jedzenie
- Mini Czelendż 2017 - książka z jadalnym tytułem
- Wyzwanie biblioteczne - wariant II
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 3,2 cm (37,4 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (16)
- Z półki (5)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Cicha 5 (wielu autorów: Bonda, Kalicińska, Michalak, Mirek, Socha, Warda, Witkiewicz)

Autorzy: Katarzyna Bonda, Małgorzata Kalicińska, Katarzyna Michalak, Krystyna Mirek, Natasza Socha, Małgorzata Warda, Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Cicha 5
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 378

   Chyba każdy z nas marzy o prawdziwej, niepowtarzalnej, romantycznej i trwałej miłości niczym z filmu. Jednak w życiu nie zawsze jest tak pięknie, co więcej, takie wyjątkowe związki należą do rzadkości. Autorki opowiadań zamieszczonych w tomie "Cicha 5" przedstawiają inne wymiary miłości, która raczej nie jest usłana różami, ale przez to może bardziej realistyczna.

PIERWSZY AKAPIT PRZY KAŻDYM TYTULE TO SPOJLER.

Katarzyna Bonda "Gałązka jabłoni"Mało romantyczna historia wielkiej miłości.
     Stanisław jest pięć lat po rozwodzie, w tym czasie miał wiele kobiet, z którymi chętnie chodził... do łóżka, nie oczekując niczego więcej. Takie życie mu odpowiadało - zadbał o siebie, skupił na pracy, a jednocześnie regularnie zaznawał przyjemności. To był dobry, w jego odczuciu, sposób na życie, bo nie ryzykował tym, że znów zostanie tak głęboko zraniony jak przez swoją byłą żonę, która wydawała mu się bratnią duszą, dopełnieniem jego osoby. Było dobrze, a nawet bardzo dobrze, bo życie kawalerskie ma wiele zalet. Gdy jednak zbliżały się święta, Stanisława dopadała samotność, melancholia i poczucie, że coś w życiu traci, dlatego po pierwszych samotnie spędzonych świętach postanowił "odczarowywać" ten nastrój wybierając się na kolejne wycieczki do ciepłych zakątków świata. Tak miało być i w tym roku, ale w dniu wyjazdu wszystko mocno się skomplikowało. W jaki sposób? Uuuuuuu nawet sobie nie wyobrażacie ile rzeczy może wydarzyć się w ciągu jednego dnia i jak splot okoliczności może odmienić nam życie niemal w jednej chwili.
     To opowieść o dojrzewaniu do życia, do wartości, o szukaniu swego miejsca na ziemi i To także rzecz o przeżywaniu żałoby po małżeństwie, gotowości do zmian, godzeniu się z losem i dawaniu sobie szansy na lepsze życie.

Małgorzata Kalicińska "Przypadki seniorowej K." - Opowieść o nietypowym układzie małżeńskim i niespodziewanym uczuciu.
     Małżeństwo pewnego senatora i jego dużo młodszej żony uchodzi za wyjątkowo udane i zgodne, jednak prawda odbiega nieco od tego wizerunku. Owszem, między małżonkami panuje zgoda, nie ma kłótni, jest wzajemne zrozumienie, a nawet seks małżeński. Jednak to nie miłość, to układ, przynoszący korzyści obydwu stronom i wszyscy są zadowoleni. Jednak pewna wylana kawa i zniszczony płaszcz burzą spokój i cały ten układ. Anna zakochuje się w bardzo znanym aktorze i... musi ponieść tego konsekwencje. Co się wydarzy, do czego doprowadzi ją niespodziewane uczucie? Jaki będzie finał tej historii?
     Ciekawe opowiadanie, świetnie nakreśla losy, emocje i wyjaśnia decyzje bohaterów, ale... zakończenie! No nie! Dlaczego tak???

Katarzyna Michalak "Powrót na Cichą" - świąteczny cud jednoczący rodzinę.
    Rajmund po śmierci żony nie potrafił się pozbierać. Nie wiedział jak radzić sobie bólem i stratą, dlatego rzucił się w wir pracy, by skierować swe myśli na inne tory. Opiekę nad córkami powierzył niani, która przez wiele lat była dla dziewczynek matką i ojcem. On w tym czasie dawał z siebie wszystko, by zagwarantować rodzinie jak najlepsze warunki materialne. Nie od dziś jednak wiadomo, że pieniądze szczęścia nie dają, ani dzieciom, ani dorosłym. Teraz ten dojrzały mężczyzna kolejny raz ma spędzić wigilię sam. Święta wymuszają na nim refleksje nad życiem, błędami przeszłości, skłaniają do rachunku sumienia. Czy Rajmund ma szansę na odzyskanie rodziny, choć córki odwdzięczają mu się brakiem miłości?
    Pewnie domyślacie się jakie jest zakończenie tej historii, i to właśnie sprawia, że opowiadanie naprawdę mi się podobało :) Wgląd bohatera wgłąb samego siebie jest ciekawym zabiegiem. Dzięki temu poznajemy przeszłość Rajmunda, jego dawne zachowania, ale też uczucia i pobudki, którymi się kierował dokonując takich a nie innych wyborów/decyzji.

Krystyna Mirek "Wigilijna rzeźba" - bo każdy zasługuje na drugą szansę...
   Jakub to artysta-rzeźbiarz, który ku rozpaczy sąsiadów największą wenę twórczą zwykle miewa w środku nocy. Kiedyś mężczyzna chciał tworzyć tylko dzieła absolutne, chciał być wielbionym artystą. który swoje prace wystawia wyłącznie na wernisażach. Pewne zdarzenie sprawiło, że musiał dojrzeć i zmienić życiowe priorytety. Tylko czy decyzja o zmianach nie nastąpiła zbyt późno? Czy można poskładać życie na nowo jeśli to rozbiło się na milion kawałków, a kawałki posypały się nie wiadomo gdzie?
    To moje ulubione opowiadanie. Podobała mi się sama historia, jak i zakończenie. Choć to tekst mieszczący się na zaledwie kilkunastu kartkach zdążyłam polubić wszystkich występujących w nim bohaterów. Moje serce skradł jednak Daniel, który rozbroił mnie swoją beztroską, szczerością i dobrym sercem.

Natasza Socha "Niebieski język" - kto decyduje co komu wypada?
    Babcia Agnieszka to bardzo sympatyczna osoba, wszystkim dobrze życzy i potrafi docenić wartość drugiego człowieka. Jest optymistką, ale gdy pada na nią śmiertelny wyrok (choroba nowotworowa) to mimo wszystko się podłamuje. Bo Agnieszka nie chce jeszcze umierać, ma przecież jeszcze wiele do zrobienia. W walce z chorobą pomaga jej ukochany wnuczek Kola. Babcia pokazuje rakowi język, niebieski język! I tak zaczyna się jej fejsbukowo-intagramowa przygoda, dzięki której otrzymuje dużo wsparcia i wiary w to, że będzie dobrze.
   Gdy przy poprzednim opowiadaniu pisałam, że to moje ulubione... nie znałam jeszcze tego :) Teraz trudno byłoby mi wybrać. To zupełnie inne opowieści, inne problemy, tematyka i osobowości bohaterów, ale postać babci jest obłędna! Ostatnio mam słabość do staruszek, które rozbrajają mnie swoim podejściem do świata.

Małgorzata Warda "Serce" - smutna historia o przeżywaniu żałoby i zaczynaniu życia od nowa.
   Pola straciła męża zupełnie niespodziewanie. Nagle. Po prostu wyszedł na chwilę z domu i już nie wrócił. Kobiecie runął cały świat, zawiesiła się w czasie... już nigdy nic nie miało być normalne. Czy śmierć ukochanej osoby zawsze musi oznaczać koniec naszego życia? Czy możemy być tak samolubni w swojej żałobie i nie dostrzegać członków rodziny i bliskich?
    Kolejny raz nic tylko siąść i płakać... strasznie smutne te opowiadania, a już ten tekst zdecydowanie wysuwa się w tej kategorii na prowadzenie. To dobry tekst, ale kompletnie nie pasuje do świątecznej scenerii.

Magdalena Witkiewicz "List do Mikołaja" - najbardziej optymistyczna, ciepła i utrzymana w duchu świąt opowieść.
     "I Ty, i Ty, i Ty, i Ty możesz zostać świętym Mikołajem..." Lektura ostatniego tekstu automatycznie skojarzyła mi się ze słowami pewnej piosenki, którą często wykorzystujemy na uroczystościach Mikołajkowych w szkole. W zasadzie każdy wie o tym, że może być świętym Mikołajem dla kogoś kto czegoś lub kogoś potrzebuje. Marylka znalazła na to genialny pomysł! Co więcej, nie była jednorazowym Mikołajem, tylko swój proceder powtarzała co roku! Ale nie zdradzę tu jak...
     Bardzo sympatyczna opowieść, w sam raz na zakończenie tomiku. Najbardziej radosna, najbardziej optymistyczna, świąteczna i podtrzymująca na duchu. Przywraca wiarę w dobrych ludzi i nadzieję na lepsze jutro. Udowadnia, że warta czynić dobro, bo ono zawsze do nas wraca. Choć przecież nawet gdyby nie wracało to sam fakt robienia komuś przyjemności i sprawiania radości powinien być dla nas najlepszą nagrodą. To opowiadanie to taki balsam na duszę, zwłaszcza jeśli po poprzednich tekstach czytelnik miał nieco skołatane nerwy.
P.S. Myślę, że opowiadanie Magdy Witkiewicz miało silny wpływ na jej książkę "Pracownia Dobrych Myśli". Nie czytałam jeszcze "Biura Przesyłek Niedoręczonych" Nataszy Sochy, ale coś czuję, że także dla niej był inspiracją...

    Wszystkie opowiadania są poprawne i ciekawe, ale... spodziewałam się czegoś innego. Czegoś bardziej sielskiego, przyjemnego i optymistycznego. Coś takiego sugeruje tytuł i okładka, a opowiadania są dość surowe i chłodne, mimo, że traktują o miłości, rodzinie i odzyskanym szczęściu. Ich wymiar jest zdecydowanie bardziej gorzki niż słodki. Szkoda też, że historie nie są ze sobą powiązane (poza chyba trzema wzmiankami). Brakowało mi wplatania pozostałych mieszkańców kamienicy w poszczególnych opowiadaniach. Wiem, że każda z autorek pisała swoje osobno, mniej więcej w tym samym czasie, ale można było wymienić się choć kilkoma szczegółami w kontakcie mailowym w czasie tworzenia tekstów. Na pewno byłyby bardziej realistyczne.

Uwagi po kilku dniach:
      Mimo wszystko opowiadania mi się podobały. Może nie w pierwszym momencie, ale z perspektywy czasu, gdy już ochłonęłam, przetrawiłam ich treść to... nawet bardzo. Właściwie to ciągle analizuję i przetwarzam losy bohaterów w głowie. Babcia Agnieszka nadal pozostaje moją ulubienicą. Chciałabym właśnie taka być na starość :)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Łów Słów - CI
- Cztery Pory Roku (ZIMA)
- Wyzwanie czytelnicze 2017 (liczba)
- Grunt to okładka - zamknięcie (pozamykane wszystkie drzwi i okna)
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 3 cm (11,7 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (4)

środa, 18 stycznia 2017

Magdalena Witkiewicz, Pracownia Dobrych Myśli

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Pracownia Dobrych Myśli
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 310


    Ciągle za czymś gonimy, żyjemy w biegu, wiecznie się spieszymy nerwowo zerkając na zegarek. Nie mamy czasu dla siebie, rodziny, przyjaciół i znajomych. A przecież kiedyś doba trwała dokładnie tyle samo, a obowiązków było jeszcze więcej. Nie było telefonów, żeby pewne sprawy załatwić "na skróty", dojazd w różne miejsce zabierał więcej czasu, bo nie wszyscy mieli samochody, no i wszędzie stało się w długaśnych kolejkach. Ludzie jednak nie pomstowali, nie narzekali, cierpliwie czekali na swoją kolej. Mimo to każdy miał czas dla rodziny, przyjaciół, znajomych czy sąsiadów. Drzwi wszystkich domów były "otwarte", nie trzeba było zapowiadać się z wizytą, mieć wyraźnego powodu do odwiedzin. Jednak kiedyś ludzie byli szczęśliwsi! Nie czuli się samotni, opuszczeni... Teraz często nie znamy nawet najbliższych sąsiadów z jednej klatki schodowej... Każdy ma swoje sprawy, zamyka się w domu na cztery spusty i nie wtrąca do życia innych, bo to przecież nie jego sprawa. Tylko czy to jest dla nas dobre? Czy naprawdę tak chcemy żyć? - każdy sam sobie? 


   Pracownia Dobrych Myśli to miejsce, które w swojej kamienicy założyła krawcowa Pelagia. Nie była to jednak zwykła pracownia krawiecka. Pelagia była artystką, a dzięki swoim ubraniom dawała ludziom szczęście. To miejsce tętniło życiem, jednoczyło ludzi, było ciepłe i przyjemne, każdy zawsze czuł się w nim mile widziany. Niestety po śmierci kobiety miejsce straciło swój urok i świetność. Było wielokrotnie wynajmowane na różne sklepy i punkty usługowe, ale nikt nie myślał o nim z taką czułością jak kiedyś. Aż do czasu, gdy sprawy w swoje ręce postanowił wziąć wnuk Pelagii - Florian, otwierając w nim... pracownię florystyczną. 

   To niesamowite jak odmienia się miejsce, w które ktoś wkłada całe swoje serce, tworzy z pasją i miłością. Nawet nie wiadomo kiedy Pracownia Dobrych Myśli odżyła i znów zaczęła jednoczyć ludzi. Dzięki temu poznajemy mieszkańców kamienicy: uroczą staruszkę Wiesię, jej cichą miłość życia - Zbigniewa, młodą wdowę Ewę, początkującą pracownicę telewizji - Gigę, twórcę całego zamieszania Florka oraz jego matkę - malarkę Grażynę. Jest także były mąż Grażyny - Norbert, którego postać nie pozostaje bez znaczenia. Losy mieszkańców za sprawą Florka łączą się, sąsiedzi stają się sobie bliscy, mogą sobie ufać, wspierają się i mogą liczyć na wzajemną pomoc.

   Każda z osób w tej powieści jest tu niezbędna i tak samo ważna (także pojawiający się nagle Tomasz). Każda ma inną osobowość, charakter, potrzeby i bagaż doświadczeń, mimo to stają się sobie bliscy, troszczą się o siebie i chcą dla pozostałych jak najlepiej. Wspaniale jest obserwować jak rodzi się ta wielka przyjaźń, przywiązanie. Widać zmiany w samych bohaterach, teraz czują się częścią czegoś większego, a nie samotnymi okrętami pływającymi po bezkresnym oceanie życia. 

   Piszę tu o "magicznych" właściwościach Pracowni Dobrych Myśli, ale po lekturze książki już wiem, że to nie magia miejsca działa. Wszystko zależy od nas samych, od tego co mamy w sercach. Czasem potrzebujemy kogoś, kto przejmie inicjatywę, zjednoczy ludzi, stworzy wspólne, patchworkowe szczęście - z zupełnie różnych kawałków, które razem idealnie się dopełniają.

    Pisałam, że wszyscy bohaterowie są tu tak samo ważni i dla całości mają ogromne znaczenie. Jednak dla mnie absolutnym hitem jest postać Wiesi. Przedstawiona jako wszystkowiedząca, wszystkim zainteresowana, ciągle wyglądająca przez okno, wydawałoby się sfrustrowana i zgorzkniała staruszka, w gruncie rzeczy jest bardzo dobrą i życzliwą kobietą. Do tego żwawą, energiczną i dobrze zorganizowaną. Nie boi się zmian, nowości, nowych technologii i udogodnień dzisiejszego świata. Jest przy tym niesamowicie zabawna i zaskakująca. Jest jedyna w swoim rodzaju, aż chciałoby się mieć taką babcię! Razem oglądałybyśmy nocne programy typu Gordie Shore/Warsaw Shore i dyskutowały na temat korzyści płynących ze stosowania kulek do ćwiczeń mięśni Kegla. Wiesia jest cudowna! Za to moją ulubioną sceną z książki jest rozmowa Florka i Tomasza z księdzem, dosłownie parskałam śmiechem!

   To ciepła, pokrzepiająca i przywracająca wiarę w ludzi (ludzkość) powieść. Sprawia, że chcemy i czujemy się częścią tej małej społeczności kamienicy przy ulicy Przytulnej. Chcemy być lepszymi ludźmi, poczuć to szczęście z bycia razem, móc cieszyć się każdą szczęśliwą chwilą, ale też mieć możliwość wypłakania się i wylania swoich smutków. Za tym tęsknimy, tego potrzebujemy.
   Cudowna książka! Proszę o więcej takich!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce książki.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Czytamy Nowości (data wydania 26.10.2016)
- Wyzwanie Biblioteczne - Wariant II 
- Wyzwanie czytelnicze 2017 (miejsce)
- Grunt to okładka - zamknięcie (kłódka na rowerze)
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,4 cm (8,7 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (3)

środa, 11 stycznia 2017

Brittainy C. Cherry, Kochając pana Danielsa

Autor: Brittainy C. Cherry
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Tytuł: Kochając pana Danielsa
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 428

     Często używamy słów "to była/jest prawdziwa miłość", ale czy zastanawiamy się nad ich sensem? Skąd wiemy, że dane uczucie jest właśnie taką prawdziwą miłością, a nie zauroczeniem, przelotnym romansem, czy co gorsza przyzwyczajeniem. Skąd mamy mieć pewność?


    "Kochając pana Danielsa" jest zdecydowanie powieścią o najprawdziwszej, najsilniejszej miłości. Trudno w to uwierzyć, gdyż to uczucie uczennicy do nauczyciela, które z natury wydaje się być nieczyste, niemoralne, takie, które w ogóle nie powinno mieć racji bytu. Coś takiego nigdy nie powinno się wydarzyć, no jak? Któż by uwierzył w szczerość intencji i nie określiłby jako paskudny dowód wyrachowania?  Czy jest więc możliwe, że to co połączyło pogrążoną w żałobie po stracie siostry-bliźniaczki dziewiętnastoletnią dziewczynę i początkującego nauczyciela języka angielskiego? Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia? Czy możliwe jest, by mimo tylu przeciwności stworzyć trwały! związek? Uczucie łączące Ashlyn i Daniela od samego początku nie jest łatwe, wszystko sprzysięga się przeciwko nim. Czy rozsądek weźmie górę? Jaki będzie finał tej historii?

     Najpiękniejsza opowieść o miłości jaką kiedykolwiek poznałam. To coś niezwykle wyjątkowego, pięknego i... doskonałego w każdym calu. Autorka w cudowny sposób opisuje poszczególne fazy rodzącego się związki, opisuje przeciwności i mechanizmy przyciągania się dwójki bohaterów. Ashlyn i Daniel wiedzą, że nie mogą być razem, ale uczucie jest silniejsze. To co ich łączy nie jest dane przeżyć każdemu, myślę nawet, że śmiało mogę powiedzieć, że tak silne uczucie należy do rzadkości.

    Nie jest to jednak książka tylko o miłości. To studium radzenia sobie z żałobą, proces dojrzewania i środek do zrozumienia co jest w życiu ważne, jaką wybrać drogę, jak żyć i marzyć. To książka o przyjaźni, trudnych relacjach rodzinnych, o drugiej szansie. O zrozumieniu siebie i godzeniu się z losem, przebaczaniu, o uczeniu się przyjmowania wszystkiego takim jakie jest. Życie mamy tylko jedno, więc ważne jest to, by je dobrze przeżyć. Dlatego już dziś powinniśmy zacząć żyć! By niczego nie żałować, by nie tracić czegoś mimochodem, tylko dlatego, że "nam się nie chciało".

    Poza wątkiem Ashlyn i Daniela - ich miłości, wewnętrznej przemiany, relacji z innymi, mnie zachwyciła postać Ryan`a - jego przeżycia, rozterki, dylematy, potrzeby. Polubiłam go od pierwszej o nim wzmiance. Jego relacje z siostrą mnie zauroczyły i rozczuliły, jego wartości i zasady wzbudziły podziw, lojalność i przyjaźń krzepiły, ale wybór... rozstroił. Wylałam przez niego może łez! Dosłownie nie mogę się pozbierać. Trudno byłoby mi określić co wywołało we mnie większe emocje - niezwykła, choć zakazana miłość czy postać Ryan`a.

    Książka jest cudowna! Tak piękna, że nie wiem czy jakikolwiek tytuł ją w tym roku przebije (tak, tak wiem, że mamy styczeń). Nie chciałam żeby się skończyła, a jednocześnie chciałam czytać dalej. Bardzo bym chciała, żeby każdy miłośnik książek obyczajowych przeczytał tę książkę i żeby każdy facet był jak Daniel, a przyjaciel taki jak Ryan.Genialna książka!

Ewelina, dziękuję, że mi książkę pożyczyłaś, 
że w styczniu kazałaś nam czytać autorów ze znakiem (w tym z inicjałami), 
i że w ogóle chciałaś żebym przeczytała tę książkę.
Jest 11 stycznia 2017r, 2:51 w nocy, 
jeśli zaśpię jutro (dzisiaj) do pracy to Cię uduszę! 
Zwłaszcza, że zaczynam od zastępstwa!
Książkę skończyłam czytać o 1:00, gdy już otarłam łzy, 
poszłam na godzinny spacer z psem, teraz kończę recenzję, 
ale to nie oznacza, że wezmę kąpiel  pójdę spać.... 
bo przecież po takiej lekturze nie można ot tak zasnąć! 
Ech... widzisz co ze mną zrobiłaś?!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Czytamy powieści obyczajowe
- Pod hasłem - autor ze znakiem (inicjał)
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 3,4 cm (6,3 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (2)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Magdalena Witkiewicz, Cześć, co słychać?

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Cześć, co słychać?
Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2016
Ilość stron: 315


   Mówi się, że "nawet trzepot skrzydeł motyla może wywołać tajfun na drugiej stronie świata". To prawda, czasem trzeba naprawdę niewiele by odmienić czyjś świat. W przypadku "Cześć co słychać?" to nie motyle zmieniły świat (choć w zasadzie miały swój udział w tej sprawie), a właśnie tytułowe (wydawałoby się niewinne) słowa powieści.


    Zuza samotnie spędza swoje 40-te urodziny. Jeszcze rok temu, gdyby ktoś jej powiedział, że tak będzie roześmiała by mu się w twarz i powiedziała, że to wykluczone. Przecież była szczęśliwą żoną i matką, spełnioną kobietą, żyjącą godnie, spokojnie i bezpiecznie. Poznajemy ją w momencie kiedy z okazji 20-lecia matury spotyka się z dawnymi przyjaciółkami. Monika jako pierwsza została matką, już maturę zdawała z brzuchem. Agnieszka to romantyczka - żona Tristana i matka Kordiana. Iwona to ponoć singielka z wyboru - wygląda najlepiej z całej czwórki, jest zgrabna i szczupła, jej twarz zupełnie nie zdradza wieku. I tak te cztery kobiety spotykając się po 20 latach wspominają stare dzieje. Daje im to początek nowej-starej przyjaźni, ale w Zuzie wyzwala coś jeszcze. Kobieta przypomina sobie tę beztroską, radosną dziewczynę, którą kiedyś była. Dziewczyny wspominają coś jeszcze.... Zuza chciałaby jeszcze raz poczuć motyle w brzuchu, dreszczyk emocji, ekscytację. Chce poczuć, że żyje... dlatego decyduje się napisać słowa "cześć, co słychać?", co skutkuje całą lawiną zdarzeń.

     Magdalena Witkiewicz to moja ulubiona pisarka. Jej książki idealnie wpasowują się w moje potrzeby, oczekiwania i gusta. Większość z nich choć częściowo wpisywała się w treść mojego życia. Tutaj było niestety inaczej. I nie chodzi mi o to, że treść tej książki w żadnym stopniu mnie nie dotyczy, a o to, że ta historia kompletnie mnie nie porwała, nie zauroczyła, ani nie wzruszyła. Wszystko było tu dla mnie przewidywalne. Chcąc nie chcąc dokładnie przewidziałam co się wydarzy w życiu każdej z kobiet, a nawet to co zdarzyło się w przeszłości Zuzy i Pawła. Czułam się trochę tak jakby książka była niedopracowana, napisana na szybko. Szkoda. Madziu przepraszam Cię za tę opinię. Już wolę gdy rzadziej piszesz książki, ale są one bardziej przemyślane i dopieszczone. Nie spiesz się Madziu!

Książkę otrzymałam do zrecenzowania od Autorki.

Zachęcam do lektury innych cudownych książek autorstwa Magdaleny Witkiewicz:
- Awaria małżeńska (napisana wspólnie z Nataszą Sochą)


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Czytamy powieści obyczajowe
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 2,6 cm (42,1 cm z 158)
- 52 książki w 2016 (33)

piątek, 26 lutego 2016

Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz, Awaria małżeńska

Autorki: Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Awaria małżeńska
Wydawnictwo: Filia
Miejsce i rok wydania: Poznań 2016
Ilość stron: 371

 DOSKONAŁA, CUDOWNA, MEGA ŚMIESZNA,
BARDZO ŻYCIOWA I ZABAWNA.
DOSŁOWNIE REWELACYJNA!!!


    W sumie, to mogłabym już nic więcej nie pisać, prawda? No dobra... spróbuję coś jeszcze dodać :)

    Dwa małżeństwa, z dwójką dzieci każde z nich. W ich życie już dawno wkradła się szara, nudna codzienność. Mężczyźni pracują na dom i rodzinę, a po powrocie do domu odpoczywają po ciężkim dniu. W życie rodzinne nieszczególnie się angażują. Cały dom jest więc na głowach żon-matek. To one piorą, gotują, sprzątają i zajmują się dziećmi. Doskonale znają ich potrzeby, upodobania, zainteresowania, przyzwyczajenia i znajomych. Chyba nie tak powinna wyglądać przykładna rodzina... nic więc dziwnego, że między małżonkami ogień dogasa. Widać to po oczach, codziennych gestach i.. w łóżku. Wygląda znajomo???

    Wszystko zmienia się w jednej chwili, za sprawą ... kota. Tak, tak to niewiarygodne, jak taka jedna, mała istota może odmienić życie tylu osób! (a przecież poznajemy los tylko dwóch rodzin, ciekawe do jakich zmian doszło w życiu innych pasażerów feralnego autobusu). Po prostu komedia!!! Biedni mężowie nagle muszą stać się ojcem i matką dla swoich dzieci, kucharką, sprzątaczką i... lekarzem pierwszego kontaktu. Do tego wszystkiego właśnie rozpoczyna się rok szkolny i trzeba przygotować do niego dzieci... ubaw po pachy! 

    Na kolejnych kartach książki poznajemy różne perypetie "słomianych wdowców" na gruncie szkoła-praca-dom. Wszystko jest dla nich nowe, nieznane, niezrozumiałe i piekielnie trudne! Jak wiadomo, mężczyźni mają problemy z ogarnięciem kilku rzeczy na raz, a gdy są to zupełnie nowe doświadczenia to dosłownie grożą katastrofą. Czy mężczyznom uda się stanąć na wysokości zadania? Z czym przyjdzie im się zmierzyć? I jak to wszystko wpłynie na ich małżeństwa?

    Magdalena Witkiewicz i Natasza Socha to rewelacyjny duet. Widać, że autorki są dla siebie bratnimi duszami, bo myślą i czują podobnie. Potrafiły się idealnie zgrać i dzięki temu stworzyły rewelacyjną, prześmieszną historię. Znajdziemy tu mnóstwo przezabawnych sytuacji, ale też wyciągniemy z książki lekcję. Długotrwała rozłąka Eweliny i Justyny z mężami spowodowała, że kobiety przemyślały kilka spraw, spojrzały na swe życie, postępowanie i decyzje z innej perspektywy i... zauważyły wiele błędów. Jestem przekonana, że każda czytelniczka z politowaniem pokiwa głową nad zmaganiami z rzeczywistością męskich bohaterów i przyzna, że niektóre z nich spokojnie mogły wydarzyć się w ich domach. Jednak wnioski Eweliny i Justyny wynikające z zaistniałej sytuacji też dają nam wszystkim do myślenia. Zastanówmy się, czy w naszych kłopotach małżeńskich (rodzinnych) nie ma więcej naszej winy? Czy to zawsze winni są tylko mężczyźni? Spróbujmy spojrzeć na swoje życie z innej strony i dajmy szansę naszym związkom. Przecież nigdy nie jest tak, że nie mogłoby być lepiej, prawda?

    Po przeczytaniu sceny z robótkami ręcznymi zakręciła mi się łezka w oku. Pomyślałam, że to musiała napisać Magda Witkiewicz. Czy mam rację? Jak Wam się wydaje? - ja myślę, że sprawą Eweliny i Sebastiana zajęła się właśnie Magda Witkiewicz, a Justyny i Mateusza, jej partnerka "od pióra".

    Książkę polecam każdemu dorosłemu człowiekowi. To komedia, dzięki której można boki zrywać, ale potrafi też nami potrząsnąć i zmusić byśmy przejrzeli na oczy. Życie mamy przecież tylko jedno, na pewne rzeczy może kiedyś być za późno.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Grunt to okładka - bez twarzy
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 2,8 cm (16 cm z 158)
- Polacy nie gęsi - motyw: szkolne perypetie 
(Sebastian i Mateusz nawet nie spodziewali się tego 
ile emocji dostarczą im szkolne perypetie ich małych dzieci)
- Czytamy powieści obyczajowe
- Gra w kolory (czarny)
- 52 książki w 2016 (13)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tytuły

1001 potwornych rzeczy do odnalezienia 5 sekund do io A jeśli ciernie... A między nami ocean... Adela Afryka Agnieszka opowiada bajkę Alicja Anielka Anioły powodzi Antek Apolejka i jej osiołek Apollo 11. O pierwszej podróży na Księżyc Aprilek Arcydzieła do kolorowania Atlas anatomiczny Australijczyk w Italii Awaria małżeńska Bajki od św. Mikołaja Baranek Bronek Basia i alergia Basia i podróż Basia i urodziny w muzeum Beki smarki pierdy czyli co się dzieje w moim ciele Beverly Hills Beverly Hills 90210 Bez przebaczenia Bliski Wschód Blondynka w Indiach Blondynka w Meksyku Bluszcz prowincjonalny Bogusia Boże Narodzenie. Kuchnia świąteczna Boże Narodzenie. Świąteczne dekoracje i smakołyki Cappuccino Chcę być jak agent Chleby bułki bułeczki Chory kotek Chuliganka Ciasta bez pieczenia od A do Z Ciekawość Ciotki Coolman i ja Cudaczek - Wyśmiewaczek Cudaki Opaki Cukierek dla dziadka Tadka Cukiernia w ogrodzie Czar miłości Czarodziejka Lili i świąteczna magia Czas w dom zaklęty Czerwone liście Córeczka tatusia Daleki rejs Dama Kameliowa Damą być. Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach Dania z piekarnika od A do Z Dekoracje na każdą okazję Dekorowanie potraw Disney:Kubuś Puchatek Do ostatniego tchu Dobra kuchnia od A do Z Dogonić rozwiane marzenia Dom nad Rozlewiskiem Dom nad klifem Dom z papieru Dorysowanki. Rozwijaj wyobraźnię Dotknąć prawdy Dotyk zła Drugi Drzazga Dwa pstryki techniki Dwie miłości Dwoje na wirażu Dylemat doktora Andersona Dziadek na huśtawce Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie Dziedzictwo Dzielny Fryderyk Dziennik Cwaniaczka. Zapiski Grega Heffleya Dziewczynka z balonikami Dziwni klienci Dżunia Edward i jego wielkie odkrycie Facet z grobu obok Filip i najazd intruzów Fryckowe lato Gagi Gangu Purpurowej Ręki Galeria uczuć Gnój Grzech aniołów Grób rodzinny Gwiazd naszych wina Głos bez echa Hakus pokus Hania Humorek. Najfajniejsza na świecie Humorkowa Księga Kolorowanek i innych zabaw Henryśka drugiej tak wspaniałej nie znajdziecie Herbata. Moc smaku i aromatu Hirameki Historia leśnych kochanków i inne opowiadania Historia pewnego statku. O rejsie Titanica Historia tajemniczego kucyka Hop siup Stokrotko I co teraz? Imię Twoje... Inspektor Kres i zaginiona Jajko z niespodzianką Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę Jak pracuje Święty Mikołaj? Jak to ze lnem było Japońskie łamigłówki Jeż w grzybnym lesie Jeżynka nie chce się bawić Julka Julka Wróbel i przygoda ze świnką Język dwulatka Język niemowląt Kaprysy milionera Kasia i Grześ Kasia i Kubuś. Urodziny taty Kasia i Zosia Klub Przyjaciół Kobieta niespodzianka Kochaj i jedz Brazyliszku Kolorowanka Motyle Konik polny Kora Kołysanka dla Rosalie Kradzież nad Niagarą Kronika ślubnych wypadków Król złodziei Księga motyli Księżniczka Amelia i jej pies Księżniczka Julka i jej kucyk Księżniczka Lena i jej chomik Księżniczka Zosia i jej kot Księżniczka i wszy Kto się śmieje ostatni Kto wiatr sieje Kubuś Puchatek Kwiaty na poddaszu Kwitnący krzew tamaryszku Labirynt kłamstw Lasy w płomieniach Lato szczupaka Letni kiermasz Lew Czarownica i Stara Szafa Lewandowski. Wygrane marzenia Lidka Listy Lodowa pułapka Los utracony Madzia syrenka Magia świąt. Tradycyjne przepisy kulinarne i świąteczne ozdoby Magiczna cukiernia Magiczna gondola Maksio ma kłopoty Malowany ul Malownicze Marina Martynka i Gwiazdka Mała szansa Mały Książę Michał Jakiśtam Miecz króla Szkocji Miłość nad Rozlewiskiem Moje wypieki i desery Moralność pani Piontek Mordercza gra Motyle Muszka która nie umie latać Mój pies Bezdomny Na boisku Na krawędzi Na zakręcie Na łeb na szyję Narzeczone lorda Ravensdena Natalii 5 Nic nie trwa wiecznie Niechciana prawda Niezwykły przyjaciel Noc kosa Nowy początek O Bogince Jemiole O Janku co psom szył buty O psie który jeździł koleją Obudzić szczęście Ogon Kici Ogród cieni Ogród czasu. Artystyczna kolorowanka Oplątani Mazurami Opowieść niewiernej Opowieść wigilijna Osaczona Ostateczny cel Ostatnie ostrzeżenie. Globalne ocieplenie P.Rosiak (nie) daje się czarnej śmierci P.Rosiak i czadowe majtki P.Rosiak i kupa śmiechu P.Rosiak i zabójczy bąk P.Rosiak superbohaterem Pamiętne lato Pampilio Pan Jaromir na tropie klejnotów Pan Soczewka na dnie oceanu Parasol Pensjonat Marzeń Pewnej wrześniowej niedzieli Pierrota bolą kopytka Pierwsza na liście Pierwsze światła poranka Pierwszy raz Pierwszy wiosenny dzień Pies i kot w leśnym zakątku Pieśń o poranku Piątkowska Renata Pięćdziesiąt twarzy Greya Po prostu bądź Pocałunek śmierci Pocztówka z Toronto Pod ziemią w Villette Pokuta Polka Pollyanna Powroty nad Rozlewiskiem Powrót do Lwowa Prawdziwy cud Projekt matka Przygody Małego Wodnika Przyjaciółki na zawsze Puchatkowe zabawy Pudełko ze szpilkami Płatki na wietrze Płomienie śmierci Quilling. Cuda z papieru Radek Szkaradek. Bekanie! Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne Rekin Śmieszek Rozmowy Rzepka Rękawiczka Sałatki od A do Z Sieroce pociągi Single Siostry Pancerne i pies Siostrzyczka Sklepik z Niespodzianką Skrawek nieba Smak kamienicy Smak nadziei Spotkanie nad jeziorem Sprawa tchórzliwego dezertera Sprawa trzech desperado Strachozagadki Szkolna wycieczka Szkolne czary Szkoła żon Sztuka uprawiania róż z kolcami Sztuka wyboru Szukając misia Szybko i zdrowo od A do Z Słodki świat Julii Ta druga Tajemnica Black Rabbit Hall Tajemnica Namokniętej Gąbki Tajemnica bzów Tajemnica drewnianej sowy Tajemnica gangu niebieskich Tajemnica kina Tajemnica mumii Tajemnica szafranu Tajemnica zwierząt Tajemnica śnieżnego potwora Tajemnice Luizy Bein Tak miało być Teodor rusza z pomocą Tilly Towarzyszka Panienka Trzy oblicza pożądania Ulica Rajskich Dziewic Ulotne chwile szczęścia Uśmiech niebios W blasku miłości W kajdankach namiętności W proch i pył W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany Wakacyjna opowieść Wesołe wierszyki Widok z mojego okna Widok z mojego okna. Przepisy nie tylko na życie Wielka kolekcja bajek o przygodach Maszy i Niedźwiedzia Wielka księga. Hania Humorek Wiersze dla dzieci Wiśniowy Klub Książki Wróć Alfiku! Wszystkie chwyty dozwolone Wszystkie kłamstwa Wszystko inne poczeka Wymarzony czas Wymarzony dom Wymarzony koncert Wyprawa na biegun Wyspa dla dwojga Z tęsknoty za Judy Za króla Piasta Polska wyrasta Zabawki z fantazją. Pomysły na cały rok Zabawy plastyczne dla dzieci Zabawy z mamą. Książka dla rodziców i dzieci Zagadka dna morskiego Zagadka hien cmentarnych Zagadka salamandry Zagadka zegara maltańskiego Zagadki przeszłości Zagubiona w śniegu Zając zostaje! Zakład o miłość Zamek z piasku Zamieniec Zanim nadejdzie ciemność Zapach lawendy Zapiski (pod)różne Zasupłana historia Zima Sapcia i Pufcia Zimowa przygoda Znikające wrotki Znikający króliczek Zorkownia Zosia Ernest i ktoś jeszcze Zośka Bohaterka Zośka Wspaniała Zuzanna Zuźka D. Zołzik nie jest złodziejką Zwykły człowiek Łatwe zupy Śladem zbrodni Ślady krwi Ślub Ślubna przygoda Ślubny kontrakt Żegnaj szkoło - na zawsze Żona_22 Życie z drugiej ręki

Literatura (wg Katalogu Biblioteki Narodowej):

Źródło książki: