Dziś na blogu nietypowa recenzja, bo...
napisana przez koleżankę Patrycję.
Mam nadzieję, że częściej będzie u mnie gościć :)
Na pierwszy ogień idzie książka
"Pięćdziesiąt twarzy Greya" E. L. James.
Ja książki jeszcze nie czytałam (choć Patrycja czytała właśnie mój egzemplarz).
Studentka ostatniego roku literatury angielskiej Anastasia Steele w zastępstwie przyjaciółki musi przeprowadzić wywiad z prezesem Grey Enterprises Holiday Inc. Jej wiedza na temat właściciela firmy ogranicza się do dwóch informacji: wybitny przedsiębiorca oraz główny dobroczyńca jej uczelni. Z listą pytań i bez entuzjazmu Ana wyrusza przeprowadzić wywiad zaplanowany zaledwie na kilka minut. Młoda dziewczyna w momencie przekroczenia progu ogromnego biurowca znajduje się w świecie, który jest jej zupełnie obcy. Jednak największym zaskoczeniem okazuje się pewny siebie, władczy, inteligentny, nieziemsko przystojny i wręcz hipnotyzujący dwudziestokilkuletni Christian Grey. Kilkuminutowa rozmowa jest początkiem całkowitych zmian w każdej sferze życia Any.
Książkę czyta się z zapartym tchem, oczekując na więcej czytelnik razem z Anastasią przeżywa jej rozterki i razem z nią chce odkryć tajemnice pięćdziesięciu odcieni Greya, który jest niezwykle złożoną postacią. Autorka bardzo powoli i w wyważony sposób odkrywa fakty dotyczące życia głównego bohatera, które są kluczem do zrozumienia jego zachowania. Dużą część powieści stanowią szczegółowe sceny erotyczne, które jednak bardzo dobrze komponują się z treścią książki i oczywiście postacią fascynującego Christiana.
W moim przekonaniu streścić książkę ograniczając się do seksu, to jak opisać "Wichrowe Wzgórza" pod kątem podziału klasowego. Niezaprzeczalnie seksu jest tu bardzo dużo, ale ma on ścisły związek z osobowościami i decyzjami bohaterów. Uważam "Pięćdziesiąt twarzy Greya" za niezwykle ciekawą i zupełnie inną lekturę niż to co do tej pory czytałam.
Patrycja
Jak wspomniałam książki jeszcze nie czytałam, ale na pewno to zrobię. Słuchając wywodów Patrycji na temat książki nie mogłam się nadziwić tym wszystkim negatywnym opiniom. Na jednym z blogów przeczytałam, że w książce nie ma żadnej fabuły! - a tu słyszę, że jest!... przyznam, że książka intryguje mnie coraz bardziej. I to wcale nie ze względu na zawarty w niej seks, a właśnie ze względu na tak skrajne opinie - z jednej strony zachwyt i zadowolenie z drugiej - obrzydzenie i oburzenie.
