Jestem amatorką, a nie krytykiem literackim. Moje recenzje/opinie nie są profesjonalne. Piszę, bo to lubię, więc jeśli szukacie jakiejś obiektywnej, "mądrej" opinii to raczej zły adres. Od książek nie wymagam zbyt wiele, czytam głównie obyczajówki i "czytadła", czasem thrillery czy kryminały oraz sporo literatury dla dzieci. Czytanie sprawia mi przyjemność, więc zdecydowana większość recenzji jest tutaj pozytywna - książki wybieram po opisie z tyłu książki, więc wiem na co się "porywam" :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klucznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klucznik. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2015

Magdalena Kordel, Wymarzony czas

Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Wymarzony czas
Cykl/seria: Malownicze
Wydawnictwo: ZNAK
Miejsce i rok wydania: Kraków 2014
Ilość stron: 349

    Madeleine niespodziewanie wpada w tarapaty. Za sprawą kogoś "życzliwego" kwestia opieki nad Marcysią i Anią staje pod znakiem zapytania. Okazuje się, że warunki mieszkaniowe Magdy nie są wystarczające, stabilizacja finansowa niepewna, a i reputacja kobiety pozostawia ponoć wiele do życzenia. Drugim wątkiem jest pojawienie się w Malowniczem Kacpra, którego obecność namąci w nie jednej rodzinie. Jak potoczą się sprawy bohaterów? Jaki wpływ na ich życie będą miały nowe mieszkanki domu Madeleine - Marta i Zosia?

    Po lekturze "Wymarzonego domu" strasznie chciałam przeczytać kolejną część serii "Malownicze". Sama nie wiem jak to się stało, że mimo to, druga część przeleżała na mojej półce cztery miesiące. Teraz gdy ukazała się trzecia część "Malowniczego" postanowiłam nie czekać ani chwil dłużej.

SPOJLER - kto nie czytał jeszcze książki, czyta ten post na własną odpowiedzialność. Muszę się wygadać na temat książki przytaczając konkretne sytuacje!

     Bardzo tęskniłam za Magdą i dziewczynkami, i to ten wątek interesował mnie najbardziej. Od początku im kibicowałam, dlatego zdenerwowałam się gdy przeczytałam o ich problemach. Niestety od niemal pierwszych stron książki czułam jakieś rozdrażnienie. Denerwowała mnie Marta i jej brak zaufania względem Magdy, która była przecież dla niej ostatnią deską ratunku (tak, tak wiem, że było to konieczne, by książka mogła mieć takie, a nie inne zakończenie). Nie rozumiem też jak Magda mogła iść się upić na rynek wiedząc, że i tak ma już problemy z opinią w miasteczku. Michał nie mógł zamieścić zdjęcia Zosi w gazecie bez zgody Marty na publikację, zwłaszcza, że wiedział (czuł), że przed czymś uciekają. Nie powinien tak ryzykować. Te wydarzenia sprawiły, że mój entuzjazm przygasł. Wydaje mi się też, że wątek Kacpra był niedopracowany, potraktowany trochę po macoszemu i wtrącony bardziej z konieczności, bo tego oczekiwali czytelnicy po pierwszej części. Zachowanie Kacpra było mało prawdopodobne... Za to postać Michała była tu łagodniejsza i spokojniejsza, miałam nawet wrażenie, że scalał wszystko i zamykał całość w klamrę.

    Książka nie była zła, ale moje oczekiwania wobec niej były dużo większe. Pierwszą część serii celebrowałam, dawkowałam sobie treść delektując się słowami. Tutaj tego nie było i bez żalu robiłam sobie przerwy w lekturze, choć przyznaję, że specyficzny klimat powieści i samego Malowniczego został zachowany. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Wszystkie stworzenia duże i małe
- Plany czytelnicze na 2015 rok
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu (2,2 cm)
- Czytelnicze marzenia
- Polacy nie gęsi
- 52 książki w 2015
- Klucznik (z półki; dziewczęta i kobiety)
- Zielono mi

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Agnieszka Turzyniecka, Dziewczynka z balonikami

Autor: Agnieszka Turzyniecka
Tytuł: Dziewczynka z balonikami
Wydawnictwo: Szara Godzina
Miejsce i rok wydania: Katowice 2014
Ilość stron: 174

      Osobom zdrowym, depresja i przebieg tej choroby może wydawać się czymś bardzo niezrozumiałym, odległym i niepojętym. Ja jestem niepoprawną optymistką i mnie w życiu cieszy dosłownie wszystko. To, że mówię, słyszę, chodzę, mam rodzinę, pracę, mam gdzie mieszkać, co jeść. Mogę się realizować i z uśmiechem iść do przodu, wszystko wydaje mi się piękne - słońce i deszcz, lato i zima, góry i morze. Każdy nowy dzień jest dla mnie darem i cieszę się, że mam możliwość go przeżyć. Niestety nie wszyscy mają tyle szczęścia. Ta podstępna choroba może dopaść każdego i zrujnować życie. Czasem wystarczy zaledwie iskra, która zniweczy nasze życiowe plany i sprawi, że stajemy się apatyczni, obojętni, smutni, rozgoryczeni i całkowicie tracimy chęci do dalszego życia.


     Marlena Serafin jest młodą dziewczyną, w zasadzie całe życie przed nią. Jest zdolna, mądra i ma ambicje, by realizować swoje marzenia o pisarstwie. Niestety w jej życiu nie wszystko się układa. Właściwie od czasów gdy była nastolatką, co jakiś czas dopadają ją stany depresyjne, lęki przed ludźmi i światem, szeroko pojęte uczucie beznadziei i coraz częstsze myśli samobójcze. Przy kolejnym nawrocie choroby dziewczyna postanawia dać sobie ostatnią szansę i zgłasza się na leczenie do szpitala psychiatrycznego.

   Narratorką w książce jest sama Marlena, która jak mniemam jest alter ego autorki. Bohaterka przedstawia czytelnikom proces leczenia szpitalnego, wplatając w treść wiele informacji na temat depresji (zwłaszcza afektywnej chorobie dwubiegunowej), procesu leczenia i przebiegu terapii. To właśnie sceny rozmów z psychologiem dają nam największy wgląd w duszę Marleny. Poznajemy jej przeszłość, dzięki czemu możemy zrozumieć przyczyny choroby, a tym samym samą depresję. Całość napisana bardzo spójnie i przystępnie. Autorka użyła prostego języka, dzięki czemu czytelnikowi łatwiej jest zgłębić temat. Wplatając w treść informacje o innych pacjentach daje nam zarys innych zaburzeń i chorób psychicznych oraz częściowo wskazuje ich ewentualne przyczyny. 

    W tym miejscu chciałam napisać coś na temat zachowania matki Marleny, ale dosłownie brakuje mi słów. Nie! Tego zrozumieć nie potrafię. Nie widzę żadnej możliwości usprawiedliwienia tego, w jaki sposób traktowała swoje dzieci. Tak naprawdę każde z czwórki dzieci uciekło od niej na swój sposób, a ona w ogóle nie była w stanie tego dostrzec. Nie rozumiem jak można własne dziecko tak obrażać, wyzywać, a mówiąc kolokwialnie wręcz gnoić (tak to słowo pasuje tu jak ulał). Jak można być tak chłodnym, apodyktycznym i niezainteresowanym prawdziwymi potrzebami dziecka? Żadna przeszłość nie jest tu wytłumaczeniem. Och!!! Jestem przekonana, że w tym przypadku to matka tak naprawdę jest wszystkiemu winna! Przez lata wprowadzała córkę w poczucie winy, wpajała, że jest głupia i gruba i nie widziała w tym wszystkim nic złego. Co gorsza, nie zmieniło się to przez lata, nawet wtedy gdy teoretycznie powinna sobie uświadomić zagrożenie ("Marlena, on jest ślepy, przecież nosi okulary, nie przyjrzał ci się, nie zauważył, jaka jesteś gruba. Teraz dopiero zobaczył i zrezygnował"*).
    A jednak dostałam jakiegoś niepohamowanego słowotoku i coś w tej kwestii napisałam.

   Jak wcześniej wspomniałam, trudno mi było wcześniej wyobrazić sobie czym jest depresja, jak można czuć się tak chronicznie smutnym, zniechęconym i niezadowolonym, a czasem nawet zupełnie obojętnym. Wydawało mi się, że wystarczy się rozejrzeć, by dostrzec dobro i piękno z każdej otaczającej nas strony. Wystarczy zrobić krok, by odnaleźć szczęście. Wydawało mi się, że sami jesteśmy kowalami swojego losu i tylko od nas zależy czy dostrzegamy swoje szczęście i chcemy być szczęśliwi, czy też widzimy wszystko w czarnych barwach. Wśród najbliższych mi osób jest też ktoś, kto cierpi na depresję (choć to inny jej rodzaj) i też wydawało mi się to niemal abstrakcyjne. Myślałam się, że jeśli udzielę kilka "mądrych" życiowo rad to wszystko minie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W rozmowach może nie popełniałam, aż takich błędów jak matka i brat Marleny, a jednak :( 

   Po lekturze książki nie czuję się bardziej kompetentna w tym temacie, nie uważam już, że wystarczy, że powiem coś pokrzepiającego, życiowego i optymistycznego i problem zniknie. Mam za to dużo większą wiedzę w zakresie tego tematu i postaram się ją pozytywnie wykorzystać. Zrozumiałam czym jest choroba oraz fakt, że nie ustępuje ona ot tak. Leczenie może trwać latami, a gorsze dni mogą pojawić się w każdej chwili, wywołane zwyczajnymi zdarzeniami. Teraz rozumiem, że matura może być takim samym momentem kryzysowym jak rozmowa o pracę czy koniec związku i każdy sygnał chorego należy traktować równie poważnie.

    Najważniejszy wniosek, jaki nasunął mi się po lekturze książki to to, że nie musimy być ekspertami, lekarzami czy terapeutami. Wsparcie mentalne, rozmowy, akceptacja i okazywanie ciepłych uczuć może w pewnym zakresie być substytutem leków (oczywiście nie całkowicie). Dla nas to może być mały gest, a dla kogoś potrzebującego oznacza on bardzo wiele. Wiadomo, że w ten sposób nikogo nie uleczymy, ale też nie zaszkodzimy, a jeśli to nasze wsparcie okaże się choć trochę pomocne to w każdym przypadku warto się go podjąć.

* Agnieszka Turzyniecka, Dziewczynka z balonikami, Wydawnictwo Szara Godzina, Katowice 2014, s. 163

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu (1,3 cm)
- Gra w kolory (zielony)
- Klucznik (z półki)
- Polacy nie gęsi
- 52 książki w 2015
- Zielono mi

sobota, 28 marca 2015

Olga Rudnicka, Natalii 5

Autor: Olga Rudnicka
Tytuł: Natalii 5
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2011
Ilość stron: 560

    Czy zastanawialiście się kiedyś jak by to było, gdyby Wasze życie z dnia na dzień odmieniło się o 180 stopni? Natalia jednego dnia traci ojca, staje się milionerką i... zyskuje cztery siostry! A teraz pomnóżcie to razy 5, bo Natalii było pięć :) To nie koniec "niespodzianek" w życiu pięciu kobiet. Przed nimi duże wyzwanie. Te niesamowicie żywiołowe dziewczyny (no, może oprócz jednej) muszą ze sobą zamieszkać, by rozwikłać pewną zagadkę... A wierzcie mi, wszystkie są indywidualistkami z bardzo odmiennymi charakterami. Czy uda im się załatwić wspólne sprawy zanim dojdzie do rękoczynów?


    Ile to już razy, po przeczytaniu recenzji tej książki, na którymś z zaprzyjaźnionych blogów obiecywałam sobie i Wam, że książkę muszę przeczytać, i że postaram się to zrobić jak najszybciej?! No cóż... jakoś mi się to nie udało przez 3 lata. Dopiero teraz wyzwana do pojedynku przez Aine (w ramach mojego wyzwania - Wyzywam Cię na pojedynek...) wraz z innymi osobami, postanowiłam przystąpić do lektury. Wyzwanie dawno przegrałam, ale książkę postanowiłam przeczytać do końca.

    Po wszystkich zachwytach, ochach i achach nad książką postawiłam jej wysoko poprzeczkę. Zwykle tego nie robię, ale w tym przypadku przez trzy lata byłam karmiona samymi pochwałami pod adresem książki i samej autorki. Niestety takie podejście mnie zgubiło :(

     Tak naprawdę książka jest bardzo ciekawie napisana - z humorem, świetnym, niepowtarzalnym pomysłem na fabułę, oryginalnymi, wyrazistymi postaciami i zabawnymi dialogami. Ja jednak oczekiwałam wielkiego WOW już na początku, a przez długi czas go nie było :( Przyznam nawet, że przez pierwsze 2 tygodnie za każdym razem gdy zaszyłam się z książką wieczorem w sypialni, to po kilku stronach zasypiałam. Drażniło mnie to, że treść się powtarza, choć ubrana w inne słowa. Domyślam się, że autorka chciała usystematyzować wszystkie fakty i nie dopuścić byśmy mylili zdarzenia i postaci. Zaraz na początku wypisałam sobie na kartce sylwetki sióstr Sucharskich w porządku chronologicznym (od najstarszej do najmłodszej), ich cechy i znaki szczególne. W sumie ten zabieg nie był konieczny, bo nawet bez powtórzeń autorki bardzo łatwo można było domyśleć się, która jest która. Im dalej zagłębiałam się w tekst tym było lepiej. Gdy siostry Sucharskie na stałe osiadły w rezydencji zmienił się też sposób pisania, treść stała się płynna i kolejne sceny z ich życia gładko się przenikały. Gdy minęłam dwusetną stronę książka wreszcie zaczęła mi się podobać i... przestałam przysypiać. Jednak żeby okrzyknąć książkę jako naprawdę dobrą to chyba za mało :(

    Czy książkę polecam? Mimo wszystko TAK. Myślę, że całe morze pozytywnych opinii jest słuszne, bo książka jest nietypowa. Pomysł na fabułę innowacyjny, książka napisana z dużym humorem, a akcja książki z biegiem czasu przyspiesza. Plastyczny język, nietuzinkowe postaci i komizm sytuacyjny sprawia, że książkę czyta się z przyjemnością. Ja zrobiłam ten błąd, że żywiłam względem niej pewne oczekiwania, spodziewałam się prawdziwej bomby, choć tak naprawdę nie wiem co mogłoby to być. Przez to, po początkowym rozczarowaniu, zniechęciłam się do książki. Cieszę się jednak, że nie odpuściłam, bo im dalej w las tym książka ciekawsza i "pióro lżejsze". Duże brawa dla autorki za stworzenie tak interesujących, charakterystycznych postaci, które pozostały takie przez całą książkę, w żadnym momencie nie zostały "spłaszczone". W zasadzie to chyba tak świetnie wykreowani bohaterowie (mam na myśli nie tylko siostry Sucharskie) wiodą tu prym nad samą zagadką, którą muszą rozwiązać.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Wyzywam Cię na pojedynek...
- Grunt to okładka (droga)
- Klucznik (coś czerwonego)
- Stronnicowe wyzwanie (560 str.)
- Stare dobre czasy
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (4 cm)
- Polacy nie gęsi
- Czytelnicze marzenia
- 52 książki w 2015
- Zielono mi

niedziela, 15 lutego 2015

Magdalena Witkiewicz, Pensjonat Marzeń

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Pensjonat Marzeń
(kontynuacja "Szkoły Żon")
Seria: Seria z tulipanem
Wydawnictwo: Filia
Miejsce i rok wydania: Poznań 2014
Ilość stron: 252

    Pensjonariuszki Szkoły Żon zrozumiały, że w życiu nie można być tylko matką, żoną i kochanką, idealną panią domu. By osiągnąć pełnię szczęścia trzeba znaleźć też czas dla siebie - zadbać o wygląd i własne potrzeby, realizować siebie i swoje zainteresowania, pasje. Tylko czy tę nowo zdobytą wiedzę łatwo jest wdrożyć w życie?


   Nasze bohaterki - Julia, Jagoda, Misia i Marta, po powrocie do codzienności rzeczywiście stały się pewniejsze siebie, bardziej świadome i zrozumiały, że od życia chcą czegoś więcej. Jak się okazało, ta samoświadomość paradoksalnie sprawiła, że zaczęły gonić za czymś nowym. Chciały robić więcej, czuć intensywniej, a przy tym do końca pozostawać niezależne. Nie zadowalały się półśrodkami. Czy wieczne szukanie czegoś lepszego wyszła im na dobre? Tylko jak z tymi zmianami radzili sobie ich bliscy, a w końcu one same?

   W drugiej części "Szkoły Żon" równolegle poznajemy losy czterech bohaterek, dodatkowo pojawia się postać Agnieszki - trenerki personalnej Marty. W książce najwięcej jest Jadwigi i Marty, choć u wszystkich kobiet zachodzą znaczące zmiany. Pojawia się też Ewelina, która postanawia otworzyć drugą szkołę żon i po długich poszukiwaniach znajduje odpowiedni budynek. Od dawna nieużywany pensjonat usytuowany w wiejskim lesie gdzieś na Kaszubach roztacza nieodparty urok na samych zainteresowanych. Jest idealny, doskonale nadaje się na Pensjonat Marzeń. Nowe przedsięwzięcie udaje się zrealizować z pomocą rodziny i oddanych przyjaciół w ciągu kilku miesięcy. I wszystko zaczyna się układać...

   "Pensjonat Marzeń" zdecydowanie nie jest erotykiem, to najprawdziwsza powieść obyczajowa - dla mnie to akurat duży plus, choć jeśli ktoś nastawił się na erotyczną lekturę to się zawiedzie. Bardzo cieszę się, że wątek Marty został tu mocno rozszerzony, cały czas kibicowałam także Jagodzie, która swoje życie zmieniła w największym stopniu. Z niedowierzaniem przypatrywałam się słowom opisującym wątpliwości Misi - jak to? ta naiwna, uległa dziewczyna i taki nagły dystans? Jak to możliwe??? Z zahukanej, ciągle zależnej od innych dziewczyny zmieniła się ambitną kobietę, która ceni sobie prywatność i zawsze ma ostatnie zdanie. Julka ustabilizowała się życiowo, uspokoiła i zwolniła, by... nie mogę zdradzać wszystkiego.
  
    Książka to przede wszystkim kontynuacja losów bohaterek poprzedniej części. Tym razem nie dostajemy dobrych rad, przysłowiowego "kopa w tyłek", by ruszyć do przodu czy wprowadzać w życie zmian. Autorka przestrzega przed tym, że zmiany mogą wywołać burzę i to nie zawsze tę oczyszczającą. Samoświadomość też może być niebezpieczna, bo gdy osiągniemy swój pierwotny cel to możemy chcieć więcej i więcej. Czasem warto dokonać analizy życia, sprawdzić jakie zmiany nam się opłacają, a jakie lepiej odpuścić. Niestety nie można mieć wszystkiego i często możemy zdobyć coś kosztem (niestety) czegoś innego. Jednak jesteśmy panami swojego losu i sami decydujemy o tym jak pokierujemy swoim życiem, ważne, by umieć wypośrodkować realizowanie własnych potrzeb, szczęście rodzinne, przyjaźń i ambicje.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu (2 cm)
- Grunt to okładka (tyłem)
- Okładkowe love
- Plany czytelnicze na rok 2015
- Marzenia czytelnicze
- Polacy nie gęsi
- Klucznik (love story; książka wydana w 2014 roku)
- Gra w kolory (czarny)
- 52 książki w 2015

piątek, 13 lutego 2015

Magdalena Witkiewicz, Szkoła żon

Autor: Magdalena Witkiewicz
Tytuł: Szkoła żon
Seria: Seria z tulipanem
Wydawnictwo: Filia
Miejsce i rok wydania: Poznań 2013
Ilość stron: 255

   Każda kobieta jest piękna, wystarczy tylko, że w to uwierzy i potrafi umiejętnie uwypuklić swoje największe walory. Szkoła żon jest właśnie takim miejscem, w którym można się tego nauczyć. Nie dla męża, partnera czy otoczenia, a dla SIEBIE. To dla siebie musimy poczuć się pięknie, uwierzyć w siebie i dumnie iść na przód, wtedy wszystko ułoży się po naszej myśli.


   Uwielbiam książki Magdy Witkiewicz i ciągle chcę ich jeszcze i jeszcze. Prawdopodobnie przez to, że w każdej swojej książce autorka zawiera cząstkę nas. Jestem przekonana, że każda czytelniczka może w nich odnaleźć cząstkę swojego "ja", bądź lustrzany opis fragmentu własnego życia. W "Zamku z piasku" dużo z siebie widzę w Weronice, jej frustracje związane z brakiem ciąży były dokładnie takie jak moje, w "Pierwszej na liście" dzielę losy Iny, te z przeszłości, w "Opowieści niewiernej" byłam Gośką... choć momentami potrafiłam wczuć się w Ewę. "Szkoły żon" się trochę obawiałam. W końcu to miał być erotyk, a nie moja ulubiona obyczajówka. Zdecydowałam się na nią w końcu przez "Grę w kolory", ale od początku miałam do niej jakieś złe nastawienie. Szczerze mówiąc po kilku stronach myślałam, że to najsłabsza książka autorki, miałam wrażenie, że napisana jest zbyt pośpiesznie... Teraz wiem, że autorka chciała nas po prostu jak najszybciej przenieść do tego nietypowego SPA na  malowniczych Mazurach, z którego sama mogłabym nigdy nie wychodzić...

   W "Szkole żon", luksusowym ośrodku SPA oferującym swoim kuracjuszkom oprócz typowego relaksu i zabiegów upiększających szereg zajęć dodatkowych, między innymi lekcje wizażu i stylizacji wraz z brafittingiem,  zabawy kulinarne, erotyka na co dzień czy sztuka pewności siebie poznajemy cztery zupełnie przypadkowe kobiety. Julka - świeżutka rozwódka przed 30-tką, ma dosyć facetów, a za sprawą wygranego wyjazdu do SPA zamierza odpocząć i zrelaksować się. Jadwiga (Jagoda) - notorycznie zdradzana przez męża chce wreszcie zrobić coś dla siebie, poczuć się piękną i ważną. Misią kierują zupełnie inne powody. Ta dziewiętnastolatka marzy tylko o tym, by zrobić swojemu Misiowi... dobrze! Jest jeszcze Marta, mama dwójki dzieci ze sporą nadwagą. Właściwie nie ma pomysłu na siebie. I choć codziennie powtarza sobie, że od jutra będzie się odchudzać, to tak naprawdę popadła w marazm, z którego nie potrafi wyjść. Do "Szkoły żon" trafia niemal zaciągnięta siłą, przez swoją krewną Eweliną, która tak się składa jest właścicielką tego... przybytku :)

   Dla tych kobiet pobyt w "Szkole żon" będzie najważniejszym przełomem życiowym, czasem wielkich zmian i nowym początkiem. Dla Julki, Jagody i Miśki to początek prawdziwej przyjaźni. Dwie z nich zrozumieją, że nie każdy facet to egoista i być może pozwolą sobie na nowe uczucie. Każda z nich po zakończonym turnusie będzie inną kobietą, pewną siebie, znającą własną wartość i dążącą do realizacji nowych, mocnych celów. Postaram się czerpać naukę z tego, co dotyczyło Marty, najbliższej mi bohaterki - szkoda, że jej postaci było w książce tak mało. Wezmę sobie do serca słowa H. Jackson`a Brown`a Jr. przytoczone przez autorkę "Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie."

   Ja jak zwykle skupiam się głównie na społecznym wymiarze książki (poprzednio robiłam to przy lekturze thrillera "W proch i pył"), a przecież tutaj aż się prosi by spojrzeć na erotyczną stronę książki. Po pierwsze podoba mi się to jak zgrabnie autorka wplotła sceny seksu w fabułę książki, a po drugie... choć to właściwie powinno być "po pierwsze" autorka stworzyła naprawdę interesującą treść, którą stanowi historia kilku kobiet, z ciekawą osobowością i bagażem doświadczeń. "Momenty" są bardzo subtelne, niewulgarne. Przeważają sceny romantyczne, ale jest też kilka scen spontanicznego, mocniejszego seksu. Wszystko opisane ze smakiem i wyczuciem. Jeśli mam się do czegoś przyczepić to tylko do jednego, jedynego wyrazu w ostatniej, erotycznej scenie. Zwyczajnie nie lubię tego określenia żeńskich genitaliów i tyle. Tak już mam.

   Na okładce książki znajdziemy komentarz, mówiący o tym, że powieść jest trochę feministyczna... czy ja wiem? Zupełnie tego nie widzę. Książka ukierunkowana jest na kobiety, więc to o ich rozkosz autorka dba najbardziej. Odejście od stereotypowego wizerunku kobiety nie oznacza zaraz, że książka jest feministyczna, w końcu od dawna mamy w Polsce równouprawnienie, prawda? W większości książek mamy męskich bohaterów typu macho, to mężczyźni, którzy na kiwnięcie palcem mogą mieć każdą kobietę, a jakoś nikt nie pisze o nich, że są seksistowskie...

    Magda Witkiewicz jest fenomenalną autorką, jej książki to prawdziwe studium kobiecej natury, ich potrzeb i lęków. Lektura jej książek działa na czytelniczki niczym profesjonalna sesja terapeutyczna. Jest lekarzem dusz, który czyta z każdej z nas jak z otwartej księgi. Jest najwyższej klasy fachowcem w tym co robi i mam nadzieję, że nigdy nie braknie jej chęci i pomysłów na kolejne książki.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu (2,2 cm)
- Stronnicowe wyzwanie (255 z 467)
- Grunt to okładka (tyłem)
- Okładkowe love
- Plany czytelnicze na rok 2015
- Marzenia czytelnicze
- Polacy nie gęsi
- Klucznik (love story)
- Gra w kolory (czarny)
- 52 książki w 2015

czwartek, 12 lutego 2015

Tami Hoag, W proch i pył

Autor: Tami Hoag
Tłumacz: Stanisław Tekieli
Tytuł: W proch i pył
Wydawnictwo: Harlequin
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014
Ilość stron: 398

    Każde samobójstwo jest bardzo przykre (jak zresztą śmierć w każdym innym wydaniu). Jednak w przypadku samobójstwa bliscy zwykle zaczynają się obwiniać, doszukują swojej winy lub zastanawiają się, w którym momencie mogli zapobiec tej śmierci. Kiedy zmarłym jest policjant to jego śmierć chcąc nie chcąc budzi kontrowersje, zmusza do refleksji, ale też zastanawia czy to na pewno było tylko samobójstwo.


    Andy Fallon, był śledczym z wydziału wewnętrznego, ponadto niedawno postanowił przyznać się do odmiennej orientacji seksualnej. Dla niektórych kolegów z pracy już sam fakt bycia jednym z "wewnętrznych" było złe, a do tego gej? W policji z komendy w Minneapolis aż roiło się od homofobów! Nie był nim jednak Sam Kovac z wydziału zabójstw, dla którego każda śmierć, nawet samobójcza, jest podejrzana i rozpatrywana pod kątem morderstwa. Nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że jest inaczej, dlatego też wraz ze swoją zawodową partnerką Nikki Liską na własną rękę podejmuje się śledztwa. Dziwnym zbiegiem okoliczności niecały tydzień później także Mike Fallon, ojciec Andy`ego odbiera sobie życie. Mike był legendą całego oddziału, więc jego śmierć dla wszystkich była szokiem. Sam Kovac już wie, że nie spocznie nim nie pozna prawdy.

    Przyznam szczerze, że do książki robiłam cztery podejścia, co miesiąc od momentu jej otrzymania czytałam pierwsze 30 stron i odkładałam, bo zupełnie nie mogłam wgryźć się w treść. Pewnie dlatego, że książka nie zaczyna się od... trupa :) Thrillery kilka lat temu były jednak moim ulubionym gatunkiem, dlatego nie dałam za wygraną. W lutym w "Grze w kolory" obowiązuje kolor czarny, więc wiedziałam, że muszę się wziąć w garść i "przejść" przez nieco nudnawy początek, by zagłębić się w lekturze. 

   Książka porusza dwa kontrowersyjne tematy samobójstwo policjanta oraz odmienną orientację seksualną (i to w miejscu, gdzie zdecydowaną większość pracowników stanowią mężczyźni). Sam Kovac wie, że to niewygodne tematy i najlepiej jeśli o wszystkim nie będzie się rozgłaszać opinii publicznej. Jego podejrzliwa natura, a może zwyczajne "zboczenie zawodowe" nie pozwala zamieść sprawy pod dywan tylko dlatego, żeby cała ta sytuacja nie wpłynęła źle na wizerunek policji. Drąży temat, przesłuchuje świadków, szuka motywów i sposobności. Przyjmuje różne wersje zdarzeń, co nie wszystkim się podoba. Jedni zwyczajnie nie chcą rozdmuchiwać sprawy, niektórzy boją się o swoją karierę, inni nie chcą rozgrzebywać starych ran, jeszcze inni po prostu mają coś na sumieniu.

    Przez cały czas myślałam, że wszystko wiem, że nie muszę czytać całości, bo i tak wiem kto lub co się za tym kryje. Jakież że było moje zdziwienie gdy okazało się, że moje zdolności detektywistyczne w tym przypadku były naprawdę marne! Zdołałam odgadnąć jedynie mały fragment przeszłości, który tak naprawdę chyba był najbardziej oczywisty. Jednak w rozwiązaniu sedna sprawy poległam, i to jak! Jeszcze przy samym końcu książki byłam przekonana, że wszystko wiem... całe szczęście jestem bibliotekarzem, a nie śledczym, i to jeszcze z wydziału zabójstw. A tak na poważnie, to nie pamiętam kiedy ostatnio jakiś thriller zaskoczył mnie aż tak bardzo. Zwykle potrafiłam bezbłędnie rozwiązać każdą sprawę, czasem mój osąd różnił się tylko szczegółami, ale żeby aż tak się pomylić?!

    Brawa zatem dla autorki, która potrafi wprowadzić czytelnika w błąd, sprowadzić go na manowce, gdy ten pewny siebie myśli, że wszystko wie. Poza wątkiem kryminalnym autorka świetnie nakreśliła postaci występujące w książce, i to nie tylko te główne. Ukazanie życia codziennego Sama Kovaca i Nikki Liski bardzo urzeczywistnia ich postaci, sprawia, że darzymy ich większą sympatią. Szczerze kibicowałam Samowi w jego nowym, rodzącym się dopiero uczuciu, choć potencjalny związek nie był wcale łatwy. A później... ach, lubię kiedy nawet w kryminałach jest czas na ludzkie słabości, uczucia, rozterki. Być może szukam ich podświadomie, gdyż od dłuższego czasu to obyczajówki rządzą moim sercem. 

   Zaskakujące rozwiązanie, kontrowersyjny temat, para detektywów z krwi i kości to przepis na sukces. Polecam książkę głównie fanom thrillerów i kryminałów. Miłośnicy obyczajówek odnajdą w książce cechy determinacji i konieczność poznania prawdy, nawet jeśli miałaby być niewygodna. Ludzka strona życia detektywów też nie pozostanie im obojętna.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Pani Monice z Wydawnictwa:


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu (2,6 cm)
- Stronnicowe wyzwanie (398 z 467)
- Klucznik (wydana w 2014 roku)
- Gra w kolory (czarny)
- Z literą w tle (H)
- 52 książki w 2015

Recenzja trafia do Bazy Syndykatu Zbrodni 


czwartek, 8 stycznia 2015

Renata Kosin, Tajemnice Luizy Bein

Autor: Renata Kosin
Tytuł: Tajemnice Luizy Bein
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014
Ilość stron: 520

No i jak to wszystko ubrać w słowa???

    Klara Figiel, młoda studentka dziennikarstwa postanawia odkryć tajemnicę Luizy Bein, kobiety, której szczątki właśnie znaleziono podczas remontu Starówki w mieście zamieszkania Klary. Tak naprawdę to nie tylko sama chęć odkrycia historycznej prawdy kieruje kobietą, to coś znacznie głębszego. Dlatego też, bohaterka nie zastanawiając się ani chwili wybiera się do Szwajcarii gdzie poprzez kontakty z żyjącym cztery pokolenia później potomka Luizy, pragnie wybadać sprawę. Dziewczyna nawet nie przypuszczała jak poznanie tej historii wpłynie na jej życie, i jak wiele wydarzy się w najbliższym czasie.
     Przyznam szczerze, że na początku bardzo trudno było mi wgryźć się w tę historię. Zbyt dużo faktów, co rusz pojawiających się nowych imion i nazwisk wmieszanych w całą sprawę i nieco zbyt obszerne opisy sprawiały, że gdzieś odpływałam myślami. Od początku jednak nie mogłam wyjść z podziwu nad Autorką, która tak dalece zaangażowała się w przedstawienie nam tej historii. Aż niewiarygodne, że to fikcja literacka! Te wszystkie rzeczywiste miejsca, fakty historyczne i znane nazwiska sprawiły, iż myślałam, że to opis prawdziwych wydarzeń. A jednak nie, Autorka po prostu była nimi zainspirowana pisząc swoją książkę. Pomysł zrodził się gdy w 2011 roku podczas rewitalizacji Starówki w Barczewie (dawniej Wartembork)  odnaleziono szczątki tajemniczej kobiety. Wiedziałam, że muszę dać książce szansę. Dlatego wraz z opowieścią Alexa (a potem Klary) rozrysowałam sobie dwa drzewa genealogiczne, które choć wciąż niepełne ułatwiły mi zrozumienie kolejno pojawiających się wątków. Wtedy też książka nabrała barw, a ja czytałam ją z wypiekami na twarzy. Ile tam się działo! Klara wraz z Alexem odnajdywała kolejne wskazówki zbliżające ich ku rozwiązaniu tej zagadki. Niestety nie tylko oni chcieli poznać tajemnicę Luizy. Komuś bardzo zależało na tym, by ta para nie poznała nowych informacji i skutecznie im w tym przeszkadzała. Wtedy to już bez reszty przepadłam. Choć wydawało mi się, że rozwiązanie tajemnicy z tak zamierzchłej przeszłości jest niemożliwe to i tak nie mogłam się oderwać. Każdą kolejną odsłoną "śledztwa" i nowymi wskazówkami przyglądałam się z niedowierzaniem. Zdradzę jeszcze, że w ostatnich zdaniach czytelnik dowiaduje się o nowej zagadce związanej z pałacem w Wartemborku, której rozwiązanie zapewne nastąpi w kolejnej książce Renaty Kosin "Kołysanka dla Rosalie".
     Autorka dopracowała swoją książkę w najdrobniejszych szczegółach, musiała się do niej mocno przygotować, gdyż ujęła w niej wiele odwołań do historii, religii, literatury, a nawet kina. Umiejętnie wplotła w jej treść znane Polakom postaci takie jak Gabriel Narutowicz czy Feliks Nowowiejski, a całą historię umiejscowiła w prawdziwych punktach na mapie. Stworzyła ciekawe, barwne postaci, nadając im wyraziste charaktery i osobowość. Sprytnie połączyła losy dwóch (a nawet trzech) rodzin, pokazała, że historia lubi się powtarzać. Pokazała prawdziwy kunszt literacki, tą powieścią osiągnęła pełne mistrzostwo. Postawiła naprawdę wysoko poprzeczkę polskim autorom. Brawo, chylę czoła!
     Wierzcie mi, nie jest to żadna laurka pod adresem Autorki, zwłaszcza, że zaczęłam od wady książki (a wiadomo, że nie wszyscy czytają recenzję do końca). Ja zwyczajnie jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak pomysłową, rozbudowaną, tajemniczą i intrygującą historią. Ją po prostu trzeba poznać!

Przypominam inną książkę Autorki "Bluszcz prowincjonalny" 

Serdecznie dziękuję Autorce książki oraz Wydawnictwu Nasza Księgarnia 
za możliwość przeczytania książki.

Książkę przeczytałam w ramach następujących wyzwań:
- Stare, dobre czasy
- Polacy nie gęsi
- Z literą w tle
- Pod hasłem
- Stronnicowe wyzwanie
- Klucznik (niewspółcześnie)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (3,2 cm)

wtorek, 30 grudnia 2014

Melanie Gideon, Żona_22

Autor: Melanie Gideon
Tytuł: Żona_22
Wydawnictwo: Otwarte
Miejsce i rok wydania: Kraków 2012
Ilość stron: 450


    Wiele razy zdarzyło mi się trafić na bardzo ciekawe książki, ale z jakichś względów trudno mi je było czytać. Raz powodem był zwyczajnie brak czasu, innym razem natłok uporczywych myśli o pracy czy problemach, przez co w żaden sposób nie potrafiłam skupić uwagi na książce, choć bardzo chciałam się przy niej zrelaksować czy po prostu odpłynąć w inną rzeczywistość. W przypadku tej pozycji było zupełnie... odwrotnie. Początek mnie w ogóle nie zainteresował, drażniła mnie bohaterka i język powieści, a mimo to coś w środku mówiło mi, że mam czytać dalej. Poświęciłam jej dwie noce z rzędu i... nadal nie wiem co o niej myśleć.
    Alice Buckle od jakiegoś czasu czuje się zagubiona. Ma 44 lata i prawdopodobnie przechodzi kryzys wieku średniego. Na ten stan złożyło się wiele czynników. Jej rozterki w dużej mierze wiążą się z życiem małżeńskim, wychowaniem dzieci i pracą. Wszystkie te stresogenne sytuacje nakładają się i kobiecie trudno się w tym wszystkim odnaleźć, zrozumieć własne "ja" i dojrzeć do pewnych wniosków czy przemyśleń. Ponadto zbliża się do granicy 45 lat, wieku, w którym zginęła jej matka. To także sprawia, że Alice dokonuje swoistej analizy dotychczasowego życia. Pomocą w zrozumieniu siebie i odnalezieniu istoty życia jest udział w badaniu internetowym "Małżeństwo XIX wieku". W miarę jak nasza respondentka odpowiada na pytania poznajemy przebieg jej małżeństwa, a także jej cele, oczekiwania i pragnienia.
    Początkowe rozdrażnienie raczej minęło, choć odczuwam pewien niesmak przez to, że tak łatwo można było domyśleć się finału. Bohaterka irytowała mnie swoją niepewnością, znudzonym podejściem do małżeństwa, a nawet dziwnym podejściem* do orientacji seksualnej syna. Niby chciała żeby było dobrze, ale sama nie zrobiła nic, by naprawić sytuację. Myślę nawet, że często podcinała mężowi skrzydła, a przecież wiadomo, że mężczyźni i tak mają problem z rozszyfrowaniem emocji i potrzeb żony. 
   Sam pomysł na książkę jest nawet ciekawy, choć brakowało mi tego elementu zaskoczenia w końcówce. Mimo tych niedoskonałości bohaterów i samej treści (mam na myśli konkretne słowa - te wypowiadane na głos i w myślach) to książka ma coś w sobie. To studium życia małżeńskiego, które choć mocno spersonalizowane może być traktowane jako swoisty poradnik dla ogółu szczęśliwych małżeństw. Romantyczna nuta jest tu bardzo subtelna i wysublimowana, w żaden sposób nie przerysowana i niebanalna. To jeden z największych plusów książki. Podoba mi się też to, że poznajemy wady i zalety małżeństwa z dużym stażem. Do pewnych rzeczy trzeba po prostu przywyknąć. Wiadomo, że stan zakochania nie będzie trwał wiecznie, poza tym, uczucie stabilizacji i pewności nie jest wcale złe. Nie jest to oznaka nudy czy monotonii, a dojrzałości. Ludziom często wydaje się, że po tylu latach jest się ze sobą już tylko z przyzwyczajenia, a przecież to nie prawda! Dlatego małżeństwo trzeba stale pielęgnować. Podsycać jego ogień poprzez spontaniczne gesty, komplementy i słowa uznania; w trudnych chwilach zawsze pamiętać o dobrych czasach; wspominać początki miłości, nie zapominać o adorowaniu się nawet gdy przyjdzie szara rzeczywistość. Od czasu do czasu zatrzymać się biegu, spojrzeć sobie w oczy, przytulić się, bo założę się, że większość z nas zapomina o codziennych czułościach, zwłaszcza gdy na głowie mamy pracę i masę domowych obowiązków.
     Wcześniej pisałam, że nie wiem co myśleć o książce, bo nie powaliła mnie ona na kolana. Nie jest to też mój ulubiony typ powieści. Ja właśnie wolę te banalne historie, które owszem są przewidywalne, ale ja z góry to zakładam i sięgam po nie z pełną premedytacją. Tu nie wiem  dlaczego spodziewałam się czegoś nowego, zaskakującego, a bardzo szybko domyśliłam się jakie będzie zakończenie. Jestem jednak przekonana, że książka tak łatwo nie pozwoli mi o sobie zapomnieć. Teraz piszę o wszystkim "na świeżo", jest 4.30 rano (recenzja ukaże się automatycznie ok. 12.00) i dopiero co skończyłam czytać. Nie przetrawiłam jeszcze dokładnie całej treści. Cieszę się jednak, że książka wywołuje we mnie takie emocje, daje do myślenia i aż prosi się o dyskusję. Tylko z kim mam o niej dyskutować?!

* sorry, nie umiem teraz znaleźć odpowiedniego zamiennika słowa "podejście".

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Klucznik (autor jest kobietą (marzec), autor nie czytany (kwiecień), (wy)pożyczona (sierpień), ąęćłńóśźż (październik))
Gra w kolory (czerwony)

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Jurgen Banscherus, Znikające wrotki

Autor: Jurgen Banscherus
Ilustrator: Ralf Butschkow
Tytuł: Znikające wrotki
Seria: Detektyw Kwiatkowski na tropie
Wydawnictwo: Akapit Press
Miejsce i rok wydania: Łódź 2005
Ilość stron: 69
Wieka adresatów: 7 -11 lat


    Lektura tej książki to moje pierwsze spotkanie z detektywem Kwiatkowskim. Bohater, którego imię nie zostało ujawnione, a wszyscy zwracają się do niego po prostu Kwiatkowski jest jeszcze uczniem, ale jego pasją jest rozwiązywanie trudnych spraw, wymagających śledztwa. Chłopiec zajmuje się tym wszystkim bardzo amatorsko, jednak do spraw podchodzi profesjonalnie. Nie wystarczy mu rozwiązać zagadkę. Kwiatkowski analizuje całą sytuację i czerpie z niej wiedzę przydatną w kolejnych dochodzeniach. Choć mama chłopca nie jest zadowolona z dodatkowego zajęcia syna, ten przekonuje ją do słuszności swoich czynów i podejmuje się kolejnego zadania.
     Kolejna sprawa dotyczy znikających wrotek dostawcy pizzy z najlepszej pizzerii w mieście. Poszkodowanemu wystarczy odnalezienie zguby, ale nasz detektyw na tym nie poprzestaje. Pragnie zrozumieć dlaczego sytuacja się powtarza i dlaczego dostawcy pizzy nie zależy na złapaniu złodzieja. To właśnie specjalne cechy Kwiatkowskiego, do jakich należą m.in. upór i spryt sprawiają, że jest on tak doskonałym detektywem. Ogromna chęć rozwiązania zagadki i potrzeba poznania prawdy sprawia, że chłopiec jest tak dobry w tym co robi. Dociekliwość nie pozwala mu pominąć żadnego szczegółu śledztwa, a analityczny umysł ułatwia łączenie faktów we wspólną całość, co z kolei pomaga rozwikłać zagadkę.
      Książkę czyta się błyskawicznie. To zasługa przystępnego języka i ogromnej czcionki użytej w książce. Akcja toczy się cały czas. Nawet gdy Kwiatkowski akurat nic nie robi to i tak rozmyśla nad śledztwem. Od książki nie sposób się oderwać, bo zdanie po zdaniu przybliża nas do celu. Pomimo jednak tak wartkiej akcji i mocno zaangażowanego w śledztwo Kwiatkowskiego czegoś mi tu brakuje. Podejrzewam, że to wpływ serii "Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai", gdzie ciągle odczuwa się napięcie. Tu całe rozwiązanie sprawy mamy podane "na tacy" i w zasadzie wszystko jest jasne krok po kroku. W tamtej serii mamy ciągle nierozwiązaną zagadkę. Niby poznajemy poszlaki, eliminujemy podejrzanych, a i tak rozwiązanie sprawy nie jest tak oczywiste. Przez to czytelnik bardziej angażuje się w śledztwo i sam może poczuć się detektywem. Tutaj niestety nie bardzo. Mimo to jednak polecam książkę, bo to co mnie wydaje się zbyt oczywiste, dla młodego czytelnika może być interesujące.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Odnajdź w sobie dziecko (dzieci w wieku szkolnym)
Klucznik (autor nie czytany (kwiecień), autor jest mężczyzną (czerwiec), (wy)pożyczona (sierpień), wydana w serii (wrzesień))
Gra w kolory (czerwony)

niedziela, 28 grudnia 2014

Włodzimierz Scisłowski, Dwa pstryki techniki

Autor: Włodzimierz Scisłowski
Ilustrator: Mirosław Pokora
Tytuł: Dwa pstryki techniki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Miejsce i rok wydania: Poznań 1979
Ilość stron: 52
Wiek adresatów: 5 - 8

Zdjęcie pochodzi z tej strony.

    Czy dzisiejsze dzieci doceniają to co mają? Czy zdają sobie sprawę z tego jak ważne są w naszym życiu domowe sprzęty ułatwiające nam życie każdego dnia? Nie sądzę. Dzieciom wydaje się, że te wszystkie sprzęty były od zawsze i nie mogło być inaczej. Otóż mogło być! Gdy powstała prezentowana dziś książeczka, 35 lat temu, jej autor pragnął uświadomić młodym czytelnikom jak ważne są zwyczajne przedmioty, które możemy znaleźć w domu. Wtedy te wszystkie sprzęty różniły się oczywiście od dzisiejszych, komputery nie były jeszcze rozpowszechnione, nie znano internetu, a o ipodach, ipadach i tym podobnych wynalazkach nawet nikt nie marzył. Mimo wszystko wydaje mi się, że książka ma wymiar ponad czasowy, bo uświadamia czytelnikowi, że te wszystkie sprzęty powstały, by ułatwić nam życie. Bez nich byłoby nam bardzo trudno.
      Każdy z prezentowanych sprzętów domowych ma własny wierszyk na swoją cześć. Teksty opisują ich funkcjonowanie, historię czy twórców. Dowiadujemy się też jak to było zanim powstały. Nie wszystkie wiersze są na tym samym poziomie, mają różne długości i nie we wszystkich są pełne rymy (nie wiem jak to fachowo nazwać), co niestety trochę utrudnia płynne (melodyjne) czytanie. W tym przypadku jednak nie forma jest ważna, a przesłanie. Warto zapoznać z książeczką swoje pociechy i zainicjować lekturą rozmowę na temat sprzętów domowych i ich poszanowania. Można też dodać, że nasze babcie (czy prababcie) nie miały tak łatwo, jak my. I nie w każdym domu znajdowały się wszystkie wymienione w pozycji sprzęty, niektóre z nich po prostu były luksusem.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Odnajdź w sobie dziecko (dzieci w wieku szkolnym)
Klucznik (autor nie czytany (kwiecień), autor jest mężczyzną (czerwiec), (wy)pożyczona (sierpień))
Gra w kolory (czerwony)

sobota, 27 grudnia 2014

Alan MacDonald, Radek Szkaradek. Bekanie!

Autor: Alan MacDonald
Ilustrator: David Roberts
Tytuł: Radek Szkaradek. Bekanie!
Seria: Radek Szkaradek
Wydawnictwo: Papilon/Publicat
Miejsce i rok wydania: Poznań 2013
Ilość stron: 96
Wiek adresatów: 6 - 10 lat



     "Bekanie!" to jeden z tomów "Radka Szkaradka", kolejnej serii wzorowanej na "Dzienniku Cwaniaczka". Perypetie niesfornych nastolatków to od dłuższego czasu ciągle temat na topie i... bardzo dobrze! Wcale nie przeszkadza mi, że te wszystkie, bardzo podobne do siebie książeczki rosną tak szybko jak grzyby po deszczu. Jeśli tylko jest na nie popyt, i dzieci chętnie po nie sięgają, to cudownie! Seria "Radek Szkaradek" przypomina "Dzienniczek Cwaniaczka" czy "P.Rosiaka" głównie ze względu na treść, ilustracje są tu dodatkiem, a nie dopełnieniem tekstu.
      Pozycja składa się trzech opowiadań: "Bekanie!", "Śmierdzibomba" i "Do nogi". W pierwszym przeczytamy o tym, jak Radek poradził sobie z nową kierowniczką stołówki, która postanowiła wprowadzić do szkoły zdrowe żywienie. Drugie opowiadanie dostarczy czytelnikom jeszcze więcej powodów do śmiechu. Tym razem nasz bohater daje nauczkę "mądralińskiej" Uli, koleżance jego siostry, choć właściwie, dziewczynka ukarała się sama. Bohaterem ostatniego opowiadania jest pies Radka - Niuchacz, który "stara" się o dyplom "Posłusznego Psa", na zajęciach tresury psów.
      Bardzo przystępny język, zabawne historyjki i sympatyczny, nieco szalony bohater to przepis na sukces. Przy lekturze książki dobrze bawią się nie tylko uczniowie młodszych klas szkoły podstawowej, ale każdy kto sięgnie po tę pozycję. To świetny sposób na szybką poprawę humoru czy walkę z chandrą. Gorąco polecam dzieciom, głównie w wieku 6 - 10 lat oraz rodzicom szukającym lektur "na dobry początek" dla dzieci stroniących od czytania. Seria nadaje się zarówno dla chłopców, jak i dziewczynek. Potwierdzam zbawienne działanie serii, gdyż samej udało mi się dzięki niej zainteresować czytaniem chłopca, 11-latka, który do tej pory nie czytał nic, nawet lektur szkolnych.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Odnajdź w sobie dziecko (dzieci w wieku szkolnym)
Klucznik (autor nie czytany (kwiecień), autor jest mężczyzną, wydana w 2013 roku (czerwiec), (wy)pożyczona (sierpień), wydana w serii (wrzesień))
Gra w kolory (czerwony)

środa, 24 grudnia 2014

Alan Snow, Jak pracuje Święty Mikołaj?


Autor: Alan Snow
Ilustrator: Alan Snow
Tytuł: Jak pracuje Święty Mikołaj?
Wydawnictwo: Egmont
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2007
Ilość stron: 40
Wiek adresatów: 1-101*

* no bo kto nie chciałby wiedzieć jak pracuje św. Mikołaj???

    Ręka do góry kto nigdy nie zastanawiał się nad tym jak pracuje Święty Mikołaj, gdzie mieszka, jak wygląda jego warsztat i jak odbywa się proces rozwożenia paczek do grzecznych dzieci. NIKT? Wiedziałam!
    Na szczęście po lekturze książki "Jak pracuje Święty Mikołaj?" wszystkie nasze wątpliwości zostają rozwiane. Na początku dowiadujemy się gdzie mieszka Mikołaj i jak wygląda jego plan dnia. Następnie poznajemy sekrety jego pracy i ... pracy elfów, bowiem samodzielnie nie byłby w stanie stworzyć tych wszystkich zabawek i rozesłać je w świat, a wcześniej dowiedzieć się jeszcze jakie są oczekiwania wszystkich dzieci. Tak poznajemy całą tę machinę. Zanim przejdziemy do procesu powstawania prezentów dowiadujemy gdzie szkolą się elfy i jak trafiają do poszczególnych działów. Zanim każde dziecko dostanie prezent musi napisać list do Mikołaja, który trafia do działu pocztowego, gdzie zostaje przetworzony i archiwizowany. Następnie specjalna agencja wywiadowcza sprawdza czy danemu dziecku należy się taka nagroda za dobre sprawowanie. Dzięki lekturze książki będziecie dokładnie wiedzieli jak rozpoznać elfiego agenta. Jeśli już zasłużymy na prezent rusza realizacja naszych pomysłów. Nie jest to takie proste, bo Mikołaj nie robi zakupów w supermarkecie tylko wszystkie zabawki tworzy w warsztacie. Nie zdradzę Wam jak przebiega cały proces produkcji zabawek, ale dodam, że złożony jest z kilku etapów i wymaga ciężkiej pracy wielu elfów. W książce znajdziemy też odpowiedź na pytanie - jak to możliwe, że wszystkie prezenty dostarczane są do naszych domów na czas? Nie sądziłam, że to wszystko jest aż tak skomplikowane! Bardzo interesująca jest też budowa sań długodystansowych - zupełnie nie przypomina tych, które najczęściej roją się w naszych domysłach! Dla mnie jednak ciekawsze było odkrycie tajemnicy dotyczącej przedostawania się Mikołaja do domów (zwłaszcza gdy ktoś nie posiada komina). 
      Poza bardzo bogatą, niezwykle ciekawą treścią, dającą odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań książka zawiera także wspaniałe, bardzo szczegółowe ilustracje, które rozwieją wszelkie wątpliwości, które mogą się jeszcze pojawić po przeczytaniu tekstu. Dobrze skonstruowane ilustracje są doskonale dobrane do każdego opisanego wątku i dopełniają naszą wiedzę na temat wszystkiego co związane z pracą Mikołaja i elfów.
    Jestem przekonana, że książka dostarczy takiej samej radości dzieciom, jak i ich rodzicom czy dziadkom. Dla dzieci to rozwikłanie nurtującej ich zagadki, a dla dorosłych wspaniała wycieczka w krainę dzieciństwa.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Odnajdź w sobie dziecko (dzieci w wieku szkolnym)
Klucznik (autor nie czytany (kwiecień), autor jest mężczyzną (czerwiec), 
(wy)pożyczona (sierpień), ąćęłńóśźż (wrzesień))
Gra w kolory (czerwony)

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Katarzyna Michalak, Sklepik z Niespodzianką. Lidka (tom III trylogii)

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Lidka
Seria: Sklepik z Niespodzianką
Tom: III
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Ilość stron: 267



   Trzecią część trylogii "Sklepik z Niespodzianką" dosłownie połknęłam! Wiecie jak powoli czytam, a mimo to "Lidkę" pochłonęłam w jeden dzień (z przerwą na ugotowanie i zjedzenie obiadu), wczorajszą popołudniową kawę piłam już po skończonej lekturze, nadal rozmyślając nad losem mieszkańców Pogodnej.
    Całe szczęście nie doszło do tragedii, która jawiła się pod koniec drugiego tomu... co nie znaczy wcale, że życie mieszkańców Pogodnej, głównych bohaterów książki było teraz usłane różami. Wręcz przeciwnie. Co rusz, którejś z bohaterek życie rzucało nowe kłody pod nogi. W tej części działo się chyba najwięcej. Jak wspomniałam w recenzji poprzedniej części problemy Lidki są mi najbliższe, bo doskonale potrafię ją zrozumieć. Nie byłam co prawda aż w takiej desperacji jak bohaterka, ale potrafię zrozumieć uczucia kobiety, które popchnęły ją do takiego ostatecznego czynu. Pogłębiająca frustracja, kolejne rozczarowania, beznadzieja i tłumienie w sobie emocji musi doprowadzić do eksplozji - czy to w formie rozpaczy, furii, czy też desperackiego kroku. Wcale nie tłumaczę zachowania bohaterki, potrafię jednak wczuć się w jej sytuację. Gdyby problemy dotyczyły tylko Lidki, to myślę, że przyjaciółki jakoś by sobie z tym wszystkim poradziły, niestety natłok innych spraw skutkował tym, że dziewczyny nie potrafiły dostrzec tego co najważniejsze, a coraz to nowe kłopoty tak przytłaczały, że dziewczynom opadały ręce i nie potrafiły ich udźwignąć. Niestety wszystko to rzutowało także na ich relacje, które przeszły najwyższą próbę. Na szczęście prawdziwa przyjaźń potrafi się wybronić i wyleczyć wszystkie żale i niedopowiedzenia.
    Znów piszę "ogródkami", bo wyjawienie jakichkolwiek informacji zniszczy całą przyjemność z czytania książki, której lektura wywołuje wypieki na twarzy i powoduje szybsze bicie serca. Umocniła się moja ogromna sympatia do szczerej i prostolinijnej Bogusi, jeszcze bardziej polubiłam zagubioną i niespełnioną Lidkę, natomiast Adela niezmiennie denerwowała mnie swoimi zachowaniami (choć w kryzysowych sytuacjach zwykle to ona zachowywała zimną krew, nawet jeśli później miała to odchorować).
      W tym tomie znajdziemy kolejny prezent od autorki. To receptury na ziołowe napary i nalewkę. Ja akurat z tych przepisów nie skorzystam, ale myślę, że dla wielu czytelniczek to wspaniały bonus.
       Ostatnia część spodobała mi się najbardziej. Bardzo żałuję, że był to mój ostatni pobyt w Pogodnej i nie będę mogła poznać dalszych losów bohaterek. Gorąco polecam całą serię wszystkim kobietom. Jak widać w poprzednich komentarzach zdania na temat poszczególnych części są podzielone, ale jestem przekonana, że każda z nas znajdzie tu coś dla siebie. Przedstawione tu historie mogą być odzwierciedleniem życia (lub jego części) nie jednej z nas dlatego dobrze skorzystać ze wsparcia Bogusi, Lidki i Adeli, zawsze to jakaś otucha :) Autorka momentami przerysowuje niektóre zdarzenia, ale to właśnie dodaje książce smaczku i wyjątkowości.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Wyzwanie indywidualne u Ejotka
Klucznik (kolejna w serii; autor jest kobietą (marzec); śmierć w rozdziale (kwiecień); 
wydana w 2013 (czerwiec); tomisko NIEopasłe (lipiec); literatura europejska (sierpień); 
wydana w serii (wrzesień); ąćęłńóśźż (październik) )

niedziela, 21 grudnia 2014

Katarzyna Michalak, Sklepik z Niespodzianką. Adela (tom II trylogii)

Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Adela
Seria: Sklepik z Niespodzianką
Tom: II
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Ilość stron: 283



    Zachwycona I częścią trylogii od razu sięgnęłam po II tom. Strasznie polubiłam całą Pogodną, Bogusię i jej przyjaciółki... choć Adelę najmniej. Dlatego też bałam się trochę rozczarowania drugą częścią. Musiałam jednak poznać rozwiązanie zagadki dotyczącej zaginięcia Anny! Sprawa Anny dość szybko się rozwiązała, choć nie wszystkie szczegóły można było poznać od razu. 
    W drugiej część autorka skupiła się przede wszystkim na życiu obecnym i przeszłości Adeli. Dalej jednak dziewczyny spotykały się na "sabatach" u Bogusi, a w poprzedniej części to właśnie podobało mi się najbardziej. Poznając przeszłość Adeli i krzywdy, których doznała powinnam zmienić do niej stosunek, zrozumieć i bardziej polubić, ale tak się nie stało. Niestety jej postać nieco mnie drażniła. Choć i w pierwszej części pewne fragmenty były nieco przerysowane to zdawało się ich nie zauważać, tutaj bardziej rzucały się w oczy, pewnie przez to, że fabuła tego tomu toczyła się szybciej. Trudno mi pisać o tej książce w taki sposób, by nie zdradzić treści, choć chciałabym się odnieść do kilku wątków. Jedno jest pewne. Naszym bohaterkom w życiu się nie nudzi. Nie jest im dane spokojnie żyć, bo cały czas dzieje się coś niespodziewanego. Wiele z tych zdarzeń to krytyczne momenty, które pobudzają do refleksji, przewartościowują dotychczasowe życie i zmieniają poglądy. Natłok zdarzeń, które dotyczą Bogusi, Adeli, Lidki i... Konstancji mocno wystawia przyjaźń dziewczyn na próbę. Padło tu kilka gorzkich słów, odbyło się kilka "pyskówek", ale w głębi serca dziewczyny wiedzą, że mogą na siebie liczyć i czują wsparcie przyjaciółek. Szkoda mi jednak Lidki, która nie potrafi tak otwarcie rozmawiać o swoich problemach, żalach i dylematach, co niestety często prowadzi do niezrozumienia i konfliktów. Całkiem możliwe, że to właśnie przez ten brak należytej troski wobec Lidki, która pozornie ma tych problemów najmniej doprowadza do tragedii. Zaskoczyło mnie też to co zrobił Bartek. To co zrobił było dla mnie trochę oderwane od rzeczywistości, bo dlaczego tak nagle postąpił właśnie tak? Dlaczego nie zrobił tego wcześniej (skoro już musiał?!). 
        Mam nadzieję, że trzecia część będzie lepsza. Właściwie to wiem, że tak będzie, bo choć to Bogusię lubię najbardziej, to losy Lidki są bardzo bliskie memu sercu z wiadomych przyczyn. A teraz jeszcze ta historia, w którą się wpakowała! Brrr... świat staje na głowie!
       Choć ta część nie zauroczyła mnie i nie sprawiła, że nie mogłam oderwać się od książki to i tak będę ją mile wspominać. Miło było znowu przebywać w Pogodnej, teraz dla odmiany w pięknej, zimowej scenerii. Momentami miałam wrażenie, że słyszę skrzypienie śniegu pod butami i powiew chłodnego powietrza, gdy akurat otwierały się drzwi do sklepiku z niespodzianką. Uroniłam też kilka łez, więc emocje nadal są :) Ostatnio pisałam o świetnym uzupełnieniu treści o przepisy kulinarne. Tym razem także mamy świetny bonus, którym są przepisy na domowe SPA - upiększające i relaksujące kąpiele i maseczki. Coś cudownego, koniecznie muszę je wypróbować!
       Książkę polecam, ale z nieco mniejszym entuzjazmem niż pierwszą część.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Wyzwanie indywidualne u Ejotka
Klucznik (kolejna w serii; autor jest kobietą (marzec); 
wydana w 2013 (czerwiec); tomisko NIEopasłe (lipiec); literatura europejska (sierpień); 
wydana w serii (wrzesień); ąćęłńóśźż (październik); bez happy endu (listopad) )


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tytuły

1001 potwornych rzeczy do odnalezienia 5 sekund do io A jeśli ciernie... A między nami ocean... Adela Afryka Agnieszka opowiada bajkę Alicja Anielka Anioły powodzi Antek Apolejka i jej osiołek Apollo 11. O pierwszej podróży na Księżyc Aprilek Arcydzieła do kolorowania Atlas anatomiczny Australijczyk w Italii Awaria małżeńska Bajki od św. Mikołaja Baranek Bronek Basia i alergia Basia i podróż Basia i urodziny w muzeum Beki smarki pierdy czyli co się dzieje w moim ciele Beverly Hills Beverly Hills 90210 Bez przebaczenia Bliski Wschód Blondynka w Indiach Blondynka w Meksyku Bluszcz prowincjonalny Bogusia Boże Narodzenie. Kuchnia świąteczna Boże Narodzenie. Świąteczne dekoracje i smakołyki Cappuccino Chcę być jak agent Chleby bułki bułeczki Chory kotek Chuliganka Ciasta bez pieczenia od A do Z Ciekawość Ciotki Coolman i ja Cudaczek - Wyśmiewaczek Cudaki Opaki Cukierek dla dziadka Tadka Cukiernia w ogrodzie Czar miłości Czarodziejka Lili i świąteczna magia Czas w dom zaklęty Czerwone liście Córeczka tatusia Daleki rejs Dama Kameliowa Damą być. Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach Dania z piekarnika od A do Z Dekoracje na każdą okazję Dekorowanie potraw Disney:Kubuś Puchatek Do ostatniego tchu Dobra kuchnia od A do Z Dogonić rozwiane marzenia Dom nad Rozlewiskiem Dom nad klifem Dom z papieru Dorysowanki. Rozwijaj wyobraźnię Dotknąć prawdy Dotyk zła Drugi Drzazga Dwa pstryki techniki Dwie miłości Dwoje na wirażu Dylemat doktora Andersona Dziadek na huśtawce Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie Dziedzictwo Dzielny Fryderyk Dziennik Cwaniaczka. Zapiski Grega Heffleya Dziewczynka z balonikami Dziwni klienci Dżunia Edward i jego wielkie odkrycie Facet z grobu obok Filip i najazd intruzów Fryckowe lato Gagi Gangu Purpurowej Ręki Galeria uczuć Gnój Grzech aniołów Grób rodzinny Gwiazd naszych wina Głos bez echa Hakus pokus Hania Humorek. Najfajniejsza na świecie Humorkowa Księga Kolorowanek i innych zabaw Henryśka drugiej tak wspaniałej nie znajdziecie Herbata. Moc smaku i aromatu Hirameki Historia leśnych kochanków i inne opowiadania Historia pewnego statku. O rejsie Titanica Historia tajemniczego kucyka Hop siup Stokrotko I co teraz? Imię Twoje... Inspektor Kres i zaginiona Jajko z niespodzianką Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę Jak pracuje Święty Mikołaj? Jak to ze lnem było Japońskie łamigłówki Jeż w grzybnym lesie Jeżynka nie chce się bawić Julka Julka Wróbel i przygoda ze świnką Język dwulatka Język niemowląt Kaprysy milionera Kasia i Grześ Kasia i Kubuś. Urodziny taty Kasia i Zosia Klub Przyjaciół Kobieta niespodzianka Kochaj i jedz Brazyliszku Kolorowanka Motyle Konik polny Kora Kołysanka dla Rosalie Kradzież nad Niagarą Kronika ślubnych wypadków Król złodziei Księga motyli Księżniczka Amelia i jej pies Księżniczka Julka i jej kucyk Księżniczka Lena i jej chomik Księżniczka Zosia i jej kot Księżniczka i wszy Kto się śmieje ostatni Kto wiatr sieje Kubuś Puchatek Kwiaty na poddaszu Kwitnący krzew tamaryszku Labirynt kłamstw Lasy w płomieniach Lato szczupaka Letni kiermasz Lew Czarownica i Stara Szafa Lewandowski. Wygrane marzenia Lidka Listy Lodowa pułapka Los utracony Madzia syrenka Magia świąt. Tradycyjne przepisy kulinarne i świąteczne ozdoby Magiczna cukiernia Magiczna gondola Maksio ma kłopoty Malowany ul Malownicze Marina Martynka i Gwiazdka Mała szansa Mały Książę Michał Jakiśtam Miecz króla Szkocji Miłość nad Rozlewiskiem Moje wypieki i desery Moralność pani Piontek Mordercza gra Motyle Muszka która nie umie latać Mój pies Bezdomny Na boisku Na krawędzi Na zakręcie Na łeb na szyję Narzeczone lorda Ravensdena Natalii 5 Nic nie trwa wiecznie Niechciana prawda Niezwykły przyjaciel Noc kosa Nowy początek O Bogince Jemiole O Janku co psom szył buty O psie który jeździł koleją Obudzić szczęście Ogon Kici Ogród cieni Ogród czasu. Artystyczna kolorowanka Oplątani Mazurami Opowieść niewiernej Opowieść wigilijna Osaczona Ostateczny cel Ostatnie ostrzeżenie. Globalne ocieplenie P.Rosiak (nie) daje się czarnej śmierci P.Rosiak i czadowe majtki P.Rosiak i kupa śmiechu P.Rosiak i zabójczy bąk P.Rosiak superbohaterem Pamiętne lato Pampilio Pan Jaromir na tropie klejnotów Pan Soczewka na dnie oceanu Parasol Pensjonat Marzeń Pewnej wrześniowej niedzieli Pierrota bolą kopytka Pierwsza na liście Pierwsze światła poranka Pierwszy raz Pierwszy wiosenny dzień Pies i kot w leśnym zakątku Pieśń o poranku Piątkowska Renata Pięćdziesiąt twarzy Greya Po prostu bądź Pocałunek śmierci Pocztówka z Toronto Pod ziemią w Villette Pokuta Polka Pollyanna Powroty nad Rozlewiskiem Powrót do Lwowa Prawdziwy cud Projekt matka Przygody Małego Wodnika Przyjaciółki na zawsze Puchatkowe zabawy Pudełko ze szpilkami Płatki na wietrze Płomienie śmierci Quilling. Cuda z papieru Radek Szkaradek. Bekanie! Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne Rekin Śmieszek Rozmowy Rzepka Rękawiczka Sałatki od A do Z Sieroce pociągi Single Siostry Pancerne i pies Siostrzyczka Sklepik z Niespodzianką Skrawek nieba Smak kamienicy Smak nadziei Spotkanie nad jeziorem Sprawa tchórzliwego dezertera Sprawa trzech desperado Strachozagadki Szkolna wycieczka Szkolne czary Szkoła żon Sztuka uprawiania róż z kolcami Sztuka wyboru Szukając misia Szybko i zdrowo od A do Z Słodki świat Julii Ta druga Tajemnica Black Rabbit Hall Tajemnica Namokniętej Gąbki Tajemnica bzów Tajemnica drewnianej sowy Tajemnica gangu niebieskich Tajemnica kina Tajemnica mumii Tajemnica szafranu Tajemnica zwierząt Tajemnica śnieżnego potwora Tajemnice Luizy Bein Tak miało być Teodor rusza z pomocą Tilly Towarzyszka Panienka Trzy oblicza pożądania Ulica Rajskich Dziewic Ulotne chwile szczęścia Uśmiech niebios W blasku miłości W kajdankach namiętności W proch i pył W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany Wakacyjna opowieść Wesołe wierszyki Widok z mojego okna Widok z mojego okna. Przepisy nie tylko na życie Wielka kolekcja bajek o przygodach Maszy i Niedźwiedzia Wielka księga. Hania Humorek Wiersze dla dzieci Wiśniowy Klub Książki Wróć Alfiku! Wszystkie chwyty dozwolone Wszystkie kłamstwa Wszystko inne poczeka Wymarzony czas Wymarzony dom Wymarzony koncert Wyprawa na biegun Wyspa dla dwojga Z tęsknoty za Judy Za króla Piasta Polska wyrasta Zabawki z fantazją. Pomysły na cały rok Zabawy plastyczne dla dzieci Zabawy z mamą. Książka dla rodziców i dzieci Zagadka dna morskiego Zagadka hien cmentarnych Zagadka salamandry Zagadka zegara maltańskiego Zagadki przeszłości Zagubiona w śniegu Zając zostaje! Zakład o miłość Zamek z piasku Zamieniec Zanim nadejdzie ciemność Zapach lawendy Zapiski (pod)różne Zasupłana historia Zima Sapcia i Pufcia Zimowa przygoda Znikające wrotki Znikający króliczek Zorkownia Zosia Ernest i ktoś jeszcze Zośka Bohaterka Zośka Wspaniała Zuzanna Zuźka D. Zołzik nie jest złodziejką Zwykły człowiek Łatwe zupy Śladem zbrodni Ślady krwi Ślub Ślubna przygoda Ślubny kontrakt Żegnaj szkoło - na zawsze Żona_22 Życie z drugiej ręki

Literatura (wg Katalogu Biblioteki Narodowej):

Źródło książki: