Jestem amatorką, a nie krytykiem literackim. Moje recenzje/opinie nie są profesjonalne. Piszę, bo to lubię, więc jeśli szukacie jakiejś obiektywnej, "mądrej" opinii to raczej zły adres. Od książek nie wymagam zbyt wiele, czytam głównie obyczajówki i "czytadła", czasem thrillery czy kryminały oraz sporo literatury dla dzieci. Czytanie sprawia mi przyjemność, więc zdecydowana większość recenzji jest tutaj pozytywna - książki wybieram po opisie z tyłu książki, więc wiem na co się "porywam" :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pod hasłem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pod hasłem. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 września 2021

Joanna Tekieli, Leśniczówka Wszebory

 

Autor: Joanna Tekieli
Tytuł: Leśniczówka Wszebory
Wydawnictwo: Filia

Rok wydania: 2021
Ilość stron: 355

     Ostatnie pięć dni spędziłam w bardzo przyjemny sposób. Pobyt w leśniczówce Wszebory zrelaksował mnie, uspokoił i wyciszył. Czułam się dokładnie tak jakbym była tam razem z bohaterką książki i wraz z nią pisała przewodnik po Wszeborowskim Parku Narodowym, odkrywała leśne szlaki i odpoczywała na balkonie z widokiem na las.

    Ola do leśniczówki trafiła przypadkiem, a może w wyniku desperacji, bo nie potrafiła znaleźć żadnej innej sensownej pracy. Stworzenie przewodnika to krótkoterminowy projekt, ale zawsze to nowe doświadczenie, kolejna pozycja w CV i przede wszystkim upragnione wynagrodzenie. Wójt zlecająca zadanie umieściła nową pracownicę w leśniczówce, by mogła poczuć miejsce, o którym pisze, ale też dlatego, że opisywane przez nią szlaki opracowywał tamtejszy leśniczy. I tak Ola trafia w zupełnie inny świat, poznaje kilkoro mieszkańców Wszeborowa i ich sposób życia. Pobyt w leśniczówce nie jest spełnieniem jej marzeń, podobnie jak włóczenie się po lesie, jednak wszystko staje się bardziej znośne przez obecność Maćka, synka Andrzeja (leśniczego).

       Jak to w życiu bywa, nie zawsze to co wydaje się łatwe, takie jest w rzeczywistości. Praca Oli nieco się komplikuje przez konieczność przebywania z gburowatym leśniczym, w miejscu, które momentami napawa lękiem i niepewnością. Jakby tego było mało, we Wszeborowie dochodzi do zdarzenia, które mocno wstrząśnie mieszkańcami i położy się cieniem na bohaterach. Co to za zdarzenie? Jak wpłynie na Olę i mieszkańców Wszeborowa? Jak sam pobyt we Wszeborowie odbije się na Oli? Co zmieni w jej życiu? - warto się przekonać, zwłaszcza, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością.

          Urzekła mnie ta powieść! Nie tylko sama historia Oli, ale też opis przyrody, do której widać, że autorka ma ogromny szacunek i uznanie. Ale spokojnie, nie znaczy to, że znajdziecie tu długaśne peany na cześć lasu. To subtelne opisy przyrody widziane różnymi oczami i sercami. Nie tylko przyroda tu zachwyca. Bardzo podoba mi się to, że autorka stworzyła bardzo realistyczne postaci z ich zaletami i wadami, co wcale nie jest takie proste, jeśli równocześnie chce się, by czytelnicy polubili wszystkich bohaterów. Zwykle wady mają czarne charaktery, osoby, które z góry skazane są na "nielubienie" czy takie, które idą po trupach do celu. Tutaj wszyscy są bardzo realistyczni. Moją ulubioną postacią jest jednak Maciek, który choć postać drugoplanowa wnosi w tę historię sporo kolorytu, życia i energii. Strasznie podoba mi się ta książka, a czuję, że nie bardzo potrafię ubrać w słowa to co chcę przekazać i zachęcić Was do lektury.

     Dzisiaj byłam na grzybach w lesie, który za jakiś czas zmieniał swój wygląd i pokrój, były miejsca, które przypominały polanę, miękki dywan, czy malowniczy obraz, ale i takie, w których zalegała woda, teren się zagęszczał, a ilość pajęczyn zaskakiwała. Dzisiaj byłam Olą...

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczego:
- Pod hasłem u Ejotka - -1

piątek, 16 października 2020

Agnieszka Jeż, Szaniec


Autor: Agnieszka Jeż
Tytuł: Szaniec
Wydawnictwo: Burda Książki
Rok wydania: 2020

Ilość stron: 383

"Morderstwo jako sposób na czynienie dobra" - czasem trzeba uważać o czym się marzy i lepiej nie wypowiadać tych słów głośno...

   Szaniec to bardzo drogie i ekskluzywne miejsce, w którym przez dwa tygodnie każdy może poczuć się anonimowo, oderwać od rzeczywistości i zajrzeć w głąb siebie. Tak właśnie, w wielkim skrócie, można opisać miejsce, w którym wbrew najwyższym standardom bezpieczeństwa, odnalezione zostanie ciało księdza dziekana Daniela Hryciuka. Jak to się stało, że tak lubiany i poważany ksiądz stał się ofiarą morderstwa i to skrupulatnie przemyślanego i zaplanowanego (o czym czytelnik dowiaduje się zaraz na początku, więc niczego nie spojleruję).

    Wiera, młoda policjantka marzy o jakiejś wielkiej sprawie, w której mogłaby się wykazać i wybić, może nawet trafiłaby do komendy w stolicy. Jej partner Janusz to mężczyzna po przejściach, jest dwa lata przed emeryturą i nie czuje już żadnej presji rozwijania kariery, wszystko bierze na spokojnie, ale też bardzo rozsądnie. Teraz po dwóch latach służby w policji Wiera wreszcie dostaje ciekawą sprawę, która od początku jest niezwykle tajemnicza.

     Początkowo śledztwo posuwa się bardzo powoli. Przesłuchiwanie świadków w Szańcu jest lakoniczne i z pozoru nie daje żadnych wskazówek. Dochodzenie jest trudne, bo nikt nic nie chce mówić, ani nie ma żadnych śladów. Policjanci od razu wiedzą jak doszło do zbrodni, ale nic poza tym. Czytelnik może mieć wrażenie, że w tym tempie, to do końca książki winny się nie odnajdzie :) Jednak gdy sprawa nabiera tempa okazuje się, że wiele pozornie bez znaczenia faktów prowadzi do kolejnych kroków naszych śledczych i w sprawie pojawia się mnóstwo poszlak. 

     Na początku wydawało mi się, że autorka sama nie wiedziała dokąd ma zmierzać śledztwo, dowody były nijakie, a Jezierska i Kosoń zdawali się działać po omacku. Jednak gdy tylko dowodów zaczęło przybywać, a fakty się przeplatały z losami bohaterów to zrobiło się bardzo ciekawie. Spodobało mi się to, że szczegóły, które początkowo wydawały mi się zupełnie nieistotne później okazywały się być łącznikami fragmentów prawdy, bardzo niewygodnej prawdy. Nawet jeśli ktoś domyśli się kto zabił Hryciuka to raczej pod koniec i tak będzie zaskoczony. Zachęcam do lektury!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu Burda Książki

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania:
- Pod hasłem - Ksiądz

wtorek, 21 lipca 2020

Magdalena Kordel, Uroczysko

Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Uroczysko
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 378

     Wakacyjny czas najlepiej spędzić w jakimś ładnym i przyjemnym miejscu. Pandemia nadal trwa i dla własnego bezpieczeństwa zrezygnowaliśmy z wyjazdu, dlatego postanowiłam wakacje spędzić w bardzo dobrze znanym mi, uroczym miejscu! Malownicze - bo to o nim mowa, to wioska, w której toczy się akcja "Uroczyska" Magdaleny Kordel.


     Świat Majki niespodziewanie wali się. Nie dość, że odchodzi od niej mąż, to jeszcze przez bezmyślność Igora Maja traci dach nad głową. To zbyt wiele jak dla niej. By pozbierać myśli (czy może upić się do nieprzytomności) Majka wybiera się na dwa tygodnie gdzieś na koniec świata, by w samotności najpierw poużalać się nad sobą, by następnie zastanowić się co dalej. Bohaterka szybko przekonuje się, że życie jest pełne niespodzianek, na szczęście nie zawsze tych złych. Jak wiadomo koniec jednego zawsze daje początek czemuś innemu, czemuś nowemu - nie zawsze zrozumiałemu, ale.... wartemu ryzyka. Jeśli nie spróbujemy to nie przekonamy się czy nowe rozwiązania są dla nas dobre czy złe.

    Początkowo trudno mi było odnaleźć się w treści, bo nawet gdy Majka przeniosła się do Malowniczego to nie "widziałam" żadnych znajomych twarzy. Strasznie brakowało mi Leontyny i Madeleine. Jednak gdy w nowym domu Majki pojawiła się Anielka  i od tego momentu drzwi domu właściwie już się nie zamykały to poczułam ten sam, dobrze znany mi klimat. Zachwyca mnie to jak autorka pokazuje relacje międzyludzkie - przyjaźń, miłość, relacje rodzicielskie. Być może i są one wyidealizowane, wymuskane, wypieszczone i wygładzone, ale czy tego nie szukamy? Przecież każdy z nas chce się czuć dobrze wśród innych, chce być ważny, kochany i czuć się bezpiecznie. Świadomość tego, że możemy polegać na innych jest niezwykle ważna i potrzebna dla równowagi. Świetnie bawiłam się czytając o Wielkiej Improwizacji, Pink proteście, obserwując mężczyzn zabiegających o względy kobiet, rozczulałam się poznając trudy macierzyństwa związanymi z wychowywaniem nastolatki [pokazanie zmienności nastrojów nastolatki idealnie w punkt!]. Najstraszniejsze jest to, że nie mam w domu "Sezonu na cuda"!

    Wspaniała książka, niezwykle przyjemnie spędzony czas...

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

sobota, 29 lutego 2020

Schmitt Eric-Emmanuel, Małżeństwo we troje

Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Tytuł: Małżeństwo we troje
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 279 (ze słowem od autora 313)

    Miłość niejedno ma imię... - często słyszymy te słowa, ale czy zastanawiamy się nad ich istotą? Czy rozmyślamy nad wymiarami miłości, ich wagą i znaczeniem w naszym życiu?


    Eric-Emmanuel Schmitt, doskonały obserwator życia potrafi dostrzec i docenić wszystkie jej oblicza. Miłość nie zawsze jest lekka, łatwa i urocza, często bywa trudna, ciężka, niezrozumiała czy ukryta. Nie zawsze wiążemy ją z przyjemnością i wszechogarniającym szczęściem. 

        Czy jednak ukryte uczucie jest mniej ważne od tego społecznie akceptowalnego, z którym "możemy" się obnosić? Czy miłość, oddanie i przywiązanie do psa może być mniej ważne od uczucia, którym obdarowujemy drugą osobę? Czy miłość do kogoś kto już nie żyje musi tracić na ważności?

    Autor w swych opowiadaniach przedstawia nam różne historie, pisząc o nich z takim samym szacunkiem, zaangażowaniem i potrzebą przedstawienia pełnego obrazu uczuć, by uświadomić nam jak wielką siłę ma miłość. Lektura zmusza do przemyśleń, do zastanowienia się nad własnym życiem, być może nawet na porównaniu naszej sytuacji z losami bohaterów.

    Trudno wskazać najciekawsze opowiadanie, bo każde traktuje o rzeczach ważnych. Tak jak nie można porównać na szali wagi miłości do ukochanego z miłością do dziecka, tak nie można wskazać, którzy bohaterowie przeżywali bardziej. 

     Ilu czytelników, tyle różnych przemyśleń, wniosków, lekcji. Jednak jestem przekonana, że na każdym z nas, książka wywarła mocne wrażenie i otworzyła oczy na wiele aspektów życia. Bardzo się cieszę, że ją przeczytałam i polecam Wam gorąco.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Pod hasłem - Mistrz ortografii (Ż piszemy po l, ł, r, n)
- Łów słów - Małżeństwo WE Troje (WET - wet za wet)

piątek, 31 stycznia 2020

Antonina Kozłowska, Kukułka

Autor: Antonina Kozłowska
Tytuł: Kukułka
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 285

    Kiedy chęć posiadania dziecka jest tak wielka, że nikt i nic się więcej nie liczy, a całe życie podporządkowane jest tylko dążeniem do spełnienia tego pragnienia to kobietę tę jest w stanie zrozumieć tylko druga do niej podobna.

    Marta niestety była w tym wszystkim sama. Oczywiście mąż ją cały czas wspierał, ale przecież nie czuł nigdy tego samego co ona. Nic więc dziwnego, że bohaterka posunęła się do desperackiego kroku, jednak czy w życiu naprawdę wszystko można kupić?

    Marta od kilku lat stara się o dziecko, niestety nawet jak uda jej się zajść w ciążę to ją traci. Na każdym kroku widzi kobiety w ciąży, matki z dziećmi, wózki, to naprawdę dołujące. Czy naprawdę oczekuje od życia zbyt wiele? To przecież naturalna kolej rzeczy, że para bierze ślub i wkrótce rodzina się powiększa. Marta też tak chciała, ponoć "każda głupia może rodzić dzieci".

    Iwona też miała marzenia, marzenia o szczęśliwym życiu - kochającej się rodzinie, mieszkanku na ładnym osiedlu, wsparciu męża i radosnym śmiechu dzieci. Niestety czasem nieważne jak bardzo byśmy się starali i skrupulatnie dążyli do realizacji swoich planów to życie potrafi nas zaskoczyć i odwrócić wszystko do góry nogami. Takie życie toczy się gdzieś "za szybą", ona musi sama walczyć z przeciwnościami z zaciśniętymi ustami.

    Droga tych dwóch kobiet przecina się, by obie mogły odmienić swój los. Niestety życie kolejny raz brutalnie sprowadza je na ziemię i pokazuje, że to co nam się wydaje, nie zawsze jest takie łatwe i proste. 

     To książka głównie o Marcie, o jej obsesji na punkcie dziecka, głębokim nieszczęściu i ogromnej nadziei, o (nie)radzeniu sobie z przeciwnościami. Jest o Iwonie, która desperacko pragnie żyć na jako takim poziomie, która dla swoich dzieci chce lepszego życia i decyduje się na coś nieakceptowalnego społecznie, o tym, że emocje odgrywają w życiu ogromną rolę i nie da się ich odsunąć, udać, że ich nie ma.

     Tematyka książki jest mi bardzo bliska. Doskonale wiem jak to jest, gdy w głowie kobiety jak mantra w każdej minucie wybrzmiewają słowa "chcę dziecka"; jak ogromny smutek wywołuje każdy obraz dziecka, kobiety ciężarnej czy chociażby reklama pampersów; jak wizyta w sklepie kończy się łykaniem łez, bo przypadkowo trafiliśmy na dział dziecięcy; jak chciałoby się wszystko oddać za to, by choć raz usłyszeć słowo "mama". Bardzo trudno wyjść z tego stanu, dlatego dobrze, że są takie powieści, które uświadamiają ludziom, którzy nie znają tego stanu, jak wielki stanowi to dla nas problem.

    Niestety książkę fatalnie się czytało. Jest w niej bardzo mało dialogów, a opisy miejsc, osób, zdarzeń, wspomnień i odczuć są tak długie i męczące, że czytelnik czuje się znudzony i zniechęcony. Zakończenie książki zaskakuje, ale nie jestem pewna czy każdy kto weźmie tę książkę do ręki będzie potrafił wytrwać do końca. Ja już dawno bym ją odrzuciła, ale pasowała do dwóch aktualnych wyzwań czytelniczych i tylko dlatego doczytałam do końca.

Książką przeczytałam w ramach wyzwań:
- Pod hasłem: POL SKA
- Z półki

piątek, 17 stycznia 2020

Agnieszka Zakrzewska, Do jutra w Amsterdamie

Autor: Agnieszka Zakrzewska
Tytuł: Do jutra w Amsterdamie
Wydawnictwo: Edipresse
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 399

    Pierwsza książka tego roku bardzo miło mnie zaskoczyła i cieszę się, że to właśnie tę wybrałam. W książce poznajemy Agnieszkę i historię jej niespodziewanego pobytu w Holandii (od 1 stycznia 2020 Holandia zmieniła nazwę na Niderlandy).


 
     Ciekawie opowiedziana historia dziewczyny "na obczyźnie". Agnieszka przypadkowo trafia do Holandii, gdzie rozpoczyna zupełnie nowe życie. Czeka ją wiele zmian, a do tego od razu rzucona jest na głęboką wodę. Zupełnie inne realia życia niż w Polsce, a ona musi zacząć zarabiać, umieć się dogadać i nauczyć funkcjonować w nowym kraju. Wrodzony optymizm znacznie jej w tym pomaga, szybko nawiązuje nowe przyjaźnie i odnajduje się w nowym świecie. Bywa różnie, bo napotyka na swej drodze pewne przeciwności: zrzędliwą pracodawczynię, rasistowskiego chuligana, który nie chce odpuścić gdy staje w obronie przyjaciela... Ale jest też druga strona medalu - pojawiają się nowe, ciekawe znajomości, a także rodzą cieplejsze uczucia. Agnieszka jest tu naprawdę szczęśliwa!

      Autorka w bardzo obrazowy sposób przedstawiła poczynania Agnieszki w kraju tulipanów, a do tego wzbogaciła swoją opowieść o całe mnóstwo informacji dotyczących historii regionu, tradycji i kultury holenderskiej. Aż ma się ochotę wziąć książkę do ręki i razem z nią (zamiast przewodnika) odkrywać uroki tego niezwykłego kraju (a w szczególności Amsterdamu i okolic). Sposób, w jaki został opisany Haarlem, sprawia, że mamy wrażenie iż to najpiękniejszy fragment Holandii (jeśli nie całej Europy). Pięknie przedstawione wątki poboczne, relacje międzyludzkie, a także zasady funkcjonowania w Holandii. Bardzo dobrze się to czyta :) Już zerkam okiem na drugą część :)

      Przeczytałam książkę z ogromną przyjemnością, polecam jako lekką lekturę, traktującą o rzeczach ważnych w codziennym życiu.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Pod hasłem - POL SKA
- Łów słów - Do juTRA W Amsterdamie (TRAWA)

piątek, 3 maja 2019

Ruta Sepetys, Szare śniegi Syberii

Autor: Ruta Sepetys
Tytuł: Szare śniegi Syberii
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 327

     Wojny, epidemie i kataklizmy naturalne są najbardziej zagrażającymi życiu ludzi zjawiskami. O ile epidemiom i kataklizmom trudno zapobiec (choć można się do nich przygotować i łagodzić skutki), o tyle w przypadku wojen są to działania przeprowadzone z premedytacją, a decyzja kilkunastu osób waży losy tysięcy ludzi.


      "Szare śniegi Syberii" to relacja młodej dziewczyny, która wraz z mamą i bratem zostaje zesłana na Syberię. Wielotygodniowa podróż w nieludzkich warunkach, ze śmiercią czyhającą na każdym kilometrze trasy z Kowna w Litwie do Ałtyjskiego obozu pracy na Syberii, by u celu podróży trafić niczym z deszczu pod rynnę do miejsca, w którym zesłani musieli podjąć się katorżniczej pracy i walczyć z przeciwnościami o każdy kolejny dzień życia. Gdy po 264 dniach pobytu w Ałtajskim obozie pracy następuje kolejna wywózka w nieznane, bohaterami targają różne nowe emocje, ale dominuje nadzieja, że zostaną wywiezieni do Ameryki. Niestety celem ich podróży jest Trofimowsk, miejsce znajdujące się niemal pod samym biegunem północnym. To teren surowy, nieprzystępny, niezamieszkały, zimny i pusty. By przeżyć, zesłańcy muszą własnymi rękami, za pomocą kawałków drzewa, które wyrzuca na brzeg rzeka, zbudować jurty mieszkalne. Sytuacja jest tak tragiczna, że Lina i jej współtowarzysze tęsknią za obozem, w którym przecież przeżyli prawdziwy koszmar. Tragiczne warunki bytowe dziesiątkują ludzi, a każdy kolejny dzień  przynosi niezliczone ludzkie dramaty. 

     Gdy sięgałam po książkę byłam przekonana, że to spis wspomnień z okresu wojny, ale to historia fikcyjna. Autorka jest w moim wieku, a książkę napisała z potrzeby serca, zainspirowana losami swojego dziadka, litewskiego oficera. Wiele wydarzeń opisanych w książce to prawdziwe doświadczenia ocalałych zesłańców, sytuacje, które przytrafiły się Linie i Jonasowi były wtedy na porządku dziennym. Niestety :( 

     Ciężka i trudna książka, choć napisana niezwykle przystępnym, ale i dosadnym językiem, który sprawia, że czytelnik doskonale potrafi zwizualizować jej bohaterów i całe zdarzenia. Lekturze towarzyszą silne emocje, często musiałam robić przerwy w czytaniu żeby się uspokoić, otrzeć łzy i przetrawić przeczytane treści. To pozycja, którą powinien poznać każdy czytelnik i na swój sposób ją przeżyć.

Książka przeczytana w lutym 2019
Książka przeczytana w ramach prywatnego wyzwania czytelniczego:
- Cztery Pory Roku (zima)

oraz
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu 3 cm (9,8 cm z 158 cm)
- Trójka e-pik (zimowy tytuł)
- Pod hasłem - S

niedziela, 17 lutego 2019

Natalia Sońska, Zakochaj się Julio

Autor: Natalia Sońska
Tytuł: Zakochaj się Julio
Seria: Z książką jej do twarzy
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 301

     Od dawna wierzę, że dobro okazane innym do nas wraca, ale na co dzień jestem dobra i uczciwa nie dlatego, żeby mieć pewność, że to do mnie wróci, a dlatego żeby umieć spojrzeć w oczy w swoje odbicie lustrzane i żeby każdej nocy móc spać z czystym sumieniem.


      Młoda matematyczka jednego z krakowskich liceów w ferie przed maturą wybiera się wraz ze swoimi uczniami na wypoczynek w góry. Tam przypadkowo wpada na stoku na pewnego mężczyznę, jak się szybko okaże nie będzie to ich jedyne spotkanie. Julia coraz częściej przywołuje mężczyznę w myślach. Po rozmowie, którą przeprowadzili wspólnie przy ognisku, wie, że chciałaby tego człowieka poznać bliżej, ale czy to w ogóle możliwe?

      Opis fabuły tylko z pozoru przypomina ckliwe love story. Historia Julii i Jakuba jest dużo głębsza, niezwykle piękna, poruszająca i ciekawa, a do tego opowiedziana w cudowny sposób. Czytelnik od pierwszych chwil kibicuje tym dwojga, mimo napotykanych przez nich po drodze przeciwności losu. Książka jest mi wyjątkowo bliska po pierwsze dlatego, że sama jestem nauczycielką i potrafię zrozumieć decyzje Julki, a po drugie, sama związałam się z "zajętym" mężczyzną (i całe szczęście, bo jesteśmy ze sobą już 16 lat). Doskonale wiem jaką katorgą były dylematy bohaterki, dokładnie wiem co wtedy czuła i przez to przeżywałam jej historię całą sobą.  

    Autorka nie tylko zaserwowała nam wspaniałą opowieść miłosną, potrafiła też bezbłędnie oddać klimat zimowego Zakopanego, zbudowała ciekawe postaci (nie tylko głównych bohaterów), trafnie przedstawiła środowisko nauczycielskie, zgrabnie połączyła losy bohaterów z postaciami z poprzedniej książki ("Obudź się Kopciuszku") i zapewniła niezapomniane emocje. Dawno nie czytałam tak przyjemnej książki.

    Piękna, wzruszająca, niezwykła, ciepła opowieść, po lekturze której trudno rozstać się z jej bohaterami.

Książka przeczytana w ramach prywatnego wyzwania czytelniczego:
Cztery Pory Roku - zima

oraz
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu 2,3 cm (4,8 cm z 158 cm)
- Pod hasłem - S
- Trójka e-pik (walentynkowe motywy)

sobota, 16 stycznia 2016

Teresa Monika Rudzka, Bibliotekarki

Autor: Teresa Monika Rudzka
Tytuł: Bibliotekarki
Wydawnictwo: Skrzat
Miejsce i rok wydania: Kraków 2010
Ilość stron: 296

    Dawno, dawno temu, nasza blogowa koleżanka Basia Pelc z wielkim entuzjazmem zachęcała mnie do lektury "Bibliotekarek". Wcześniej o książce nie słyszałam, ale po przeczytaniu recenzji u Basi poczułam się zainteresowana. Głównie ze względu na humor... W tamtym okresie, kiedy to ukazała się u Basi recenzja, moja koleżanka z pracy uczestniczyła akurat w seminarium podczas którego, jedna z prelegentek przedstawiała referat na temat "Sytuacji stresogennych w zawodzie bibliotekarza" i wspominała (ta moja koleżanka), że nigdy by nie pomyślała w ten sposób o niektórych czynnikach. Tym bardziej chciałam poznać proponowaną lekturę, by skonfrontować swoją wiedzę o bibliotekarzach i to co usłyszała podczas odczytu koleżanka z tym to co autorka zawarła w swojej książce.


    No cóż......... książka mnie niestety strasznie zawiodła... Nie odnalazłam w niej humoru, a raczej żenujące widowisko z udziałem bibliotekarek (same kobiety), które były niezwykle charakterne. Nawet Żywia, która jest główną narratorką w książce (nie jedyną) niczym się nie różni od swoich nowych koleżanek. Niby to elegancka, wykształcona (polonistyka) i oczytana kobieta, a często pokazywała, że jest tak samo arogancka i uprzedzona jak jej współpracowniczki. 

    Dla mnie książka to jedna wielka farsa. Miało być z humorem, przymrużeniem oka, a jest satyrycznie. Od razu przypomniał mi się stary kabaret "Polskie ZOO" ośmieszający polityków. W książce nie było żadnych pozytywnych postaw bibliotekarek, a jeśli jednak były (a ja nie zauważyłam) to skutecznie zostały "zagłuszone" przez cynizm i ironię. Biblioteka, filia nr 32 jest niczym gniazdo os. Głośno tam jak w ulu, bibliotekarki ciągle coś lub kogoś obgadują (a najczęściej siebie nawzajem) i zewsząd słychać złowrogie brzęczenie. Czytelnicy traktowani są jak zło konieczne i muszą uciekać zanim zostaną użądleni. W książce znajdziemy dodatkowe rozdziały ze skargami czytelników, które chyba miały ich ośmieszyć i odwrócić uwagę od wrednych bibliotekarek... dla mnie całość strasznie żałosna.

    Książka jest fikcją literacką i wszystkie opisane w niej sytuacje, rozmowy i zdarzenia są zmyślone, tylko czy ktoś, kto zupełnie nie zna pracy bibliotekarzy "od kuchni" nie pomyśli sobie, że dużo w tym prawdy? I jeszcze te wszystkie układy i układziki... no może w PRL-u, ale książka osadzona jest w roku 2008. Żenada!

    Jestem zniesmaczona i czuję się trochę oszukana. Nie tego oczekiwałam. Ciągle miałam nadzieję, że na końcu będzie jednak coś pozytywnego, że autorka nagrodzi mnie, że wytrwałam, a dostałam ... w twarz. To by było na tyle...

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Pod hasłem - Pani (ta - bibliotekarka)
- Polacy nie gęsi (książka, do której zachęciła mnie 
blogerka Basia Pelc)
- Grunt to okładka - bez twarzy
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 1,7 cm (2,6 cm z 158)
- Czytamy powieści obyczajowe
- Gra w kolory (biały)
- Z półki (1)
- 52 książki w 2016 (2)

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Natalia Usenko, Ale zabawa!

Autor wierszy: Natalia Usenko
Opracowanie graficzne: Grażyna Janecka
Tytuł: Ale zabawa!
Seria: Puchatkowe zabawy; Disney: Kubuś Puchatek
Wydawnictwo: Egmont
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010
Ilość stron: 14
Wiek adresata: od 3 lat



    Zimowe przygody dobrze znanych dzieciom bohaterów w nowej, bardzo przystępnej wersji. Pozytywna lektura przedstawiająca wspaniałe pomysły na zabawę zimą.


     Oryginalną książkę "Kubuś Puchatek" Alana Alexandra Milne po raz pierwszy poznałam całkiem niedawno już jako dorosła osoba. Niestety książka mnie nie oczarowała, nie zapałałam do niej wielkim uczuciem, ani nie wpadłam w zachwyt. Nie mniej jednak sam pomysł na bohaterów mi się podoba, a raczej przyjaźń, która mimo widocznych różnic ich łączy. Głupiutki Kubuś Puchatek, strachliwy Prosiaczek, apodyktyczny Królik, nadpobudliwy Tygrysek i wiecznie niezadowolony Kłapouchy. 
    
   Tytuł, który miałam właśnie okazję przeczytać bardzo mi się spodobał. Tekst jest w wierszowanej formie i opisuje zimowe zabawy paczki przyjaciół, które są też ślicznie zilustrowane. Mali czytelnicy dowiedzą się z tej sympatycznej lektury w jaki sposób mogą miło spędzić wspólnie czas na podwórku zimową porą. To wspaniała alternatywa dla telewizji, komputera i playstation. 

   Optymistyczna lektura nie tylko dla dzieci, aż ma się ochotę wyjść na śnieg (który za oknem całkowicie już stopniał)! Tekturowe strony sprawiają, że książka nie zniszczy się łatwo nawet w rękach maluszka. Tekst jest prosty i przystępny, ilustracje kolorowe i radosne. To wspaniała lektura na zimowe wieczory!

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Cztery Pory Roku - Zima (śnieg, lodowisko, łyżwy, szaliki)
- Pod hasłem - Pani (ta - zabawa)
- Grunt to okładka - zima
- Dziecinnie (książka)
- 52 książki w 2016 (1)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 0,9 cm (0,9 cm z 158)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Agnieszka Krakowiak - Kondracka, Jajko z niespodzianką

Autor: Agnieszka Krakowiak - Kondracka
Tytuł: Jajko z niespodzianką
Seria: Z fasonem
Wydawnictwo: Literackie
Miejsce i rok wydania: Kraków 2014
Ilość stron: 297

   Jedna decyzja, jeden wybór i już nic nie jest takie samo. Machina ruszyła, nie sposób jej zatrzymać, wszystko się zmienia. Nasz los jest nie ugięty, jak już coś sobie zaplanuje, to nie ma zmiłuj i nawet gdybyśmy próbowali zmienić bieg zdarzeń, to i tak już na nic nie mamy wpływu...

   Ada, decydując o tym by zapisać swoją trzyletnią, niepełnosprawną córeczkę do elitarnego, prywatnego przedszkola dla bogaczy nawet nie sądziła, że ta jedna decyzja tak wiele zmieni w jej życiu. Już pierwszego dnia na Adę czeka w przedszkolu kilka "niespodzianek". Cóż... wcale się nie dziwię, że bohaterka niespodzianek nie lubi... Od tego dnia kobietę czeka wiele zmian. Nowy szef (i to jaki!), nowe przyjaźnie (czy aby na pewno?) i powrót skruszonego męża (powrót?) to nie wszystko! Ada jest dość uparta, buńczuczna i nie ma najłatwiejszego charakterku, dlatego też nie najlepiej radzi sobie z nowymi znajomościami, a ze względu na wymienione cechy nie potrafi też należycie korzystać ze wsparcia matki, która tak naprawdę jest jej prawdziwą opoką. W ciągu trzech miesięcy życie Ady stanęło na głowie i fiknęło kilka koziołków. Czy bohaterka wyjdzie z tego bez szwanku? A może obita i pokaleczona? Czy ktoś wyciągnie do niej rękę? Jedno jest pewne... rzeczy nie zawsze są takie, jakimi je widzimy!

      Decyzje życiowe Ady mogłabym porównać do jajka z niespodzianką, bo tak naprawdę, obojętnie jakiego wyboru dokona bohaterka, nigdy nie wie co będzie w środku niespodzianki, a więc jakie przyjdzie jej ponieść konsekwencje. Zwykle jesteśmy w stanie przewidzieć co przyniesie los, ale los Ady jest bardzo przewrotny i chyba obojętnie co Ada wybierze, to on i tak postawi na swoim.

    Na książkę miałam ochotę od kilku miesięcy, gdy tylko pojawiła się w zapowiedziach. Co ciekawe gdy trafiła wreszcie na moją półkę, nie rzuciłam wszystkiego, nie zgłębiłam lektury od razu. Czy to dobrze? Chyba tak... bo gdyby nie wyzwanie "Gra w kolory" to po kilku stronach rzuciłabym książkę w kąt. Na szczęście tego nie zrobiłam. Musiałam jednak czekać 100 stron, aż książka się rozwinie, wątek wciągnie i... choć częściowo zrozumiem bohaterkę. Początkowo nie mogłam jej znieść! Denerwowała mnie tym jak traktowała matkę, no i tym, że choć niby były blisko, to Ada ciągle miała przed nią jakieś tajemnice (i nie mam tu na myśli kota w piwnicy w dzieciństwie Ady). Jej matka zasługiwała na dużo więcej, a mam wrażenie, że często była traktowana jak "zawalidroga", jak ktoś kto na niczym się nie zna, i nie wie niczego o świecie. Chyba teraz rozumiecie dlaczego nie polubiłam Ady. Może przez pryzmat jej relacji z matką patrzyłam później na jej kontakty z innymi... No, ale minęło. Moje uprzedzenie w końcu zniknęło, a może po prostu chciałam lepiej poznać Adama... Wtedy też akcja książki mocno przyspieszyła. Pojawiło się kilka nowych wątków, które łączyły się ze sobą na różnych płaszczyznach i zrobiło się naprawdę ciekawie. Oczywiście cała ta historia nigdy nie mogłaby się wydarzyć, i choć wprost nie jest zbytnio cukierkowa, to i tak od początku wiadomo, że zmierza ku dobremu. Nawet gdyby jednak gdzieś kiedyś zdarzyło się, że żyje sobie taka Ada, to w Adama nie uwierzę. Toż to chodzący ideał, bez najmniejszej skazy! 

     Ta cała nierealność zdarzeń i postaci, w dodatku ze szczęśliwym zakończeniem sprawia, że książka w moich wspomnieniach będzie tylko kolejnym czytadłem, który choć pozostawi miłe wspomnienia (czytanie reszty książki sprawiło mi naprawdę dużo przyjemności), to nie zostawi w mojej głowie żadnych trwałych śladów. 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Gra w kolory (czerwony)
- Pod hasłem (martwa natura - jajko)
- Grunt to okładka (roślinność - w tle drzewa, trawa i liście)
- 52 książki w 2015

sobota, 24 października 2015

Danuta Bieńkowska, Pierwszy wiosenny dzień

Autor: Danuta Bieńkowska
Tytuł: Pierwszy wiosenny dzień
Seria: Ważne sprawy
Wydawnictwo: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza

Miejsce i rok wydania: Warszawa 1986
Ilość stron: 26

   Problemy egzystencjalne młodzieży wkraczającej w dorosłość - czym świat jest dla nas, jakie jest nasze miejsce w świecie, jaką spełniamy lub mamy spełnić rolę w tym świecie... wszystko zależy od tego jakim jesteśmy człowiekiem.


    Władek pierwszego wiosennego dnia tego roku ma nienajlepszy humor. Jest w nim jakaś nostalgia, niepewność, obawy o przyszłość. Jest rozdrażniony i apatyczny, co odbija się nawet na kontaktach z dziewczyną. Dzisiaj po prostu musi być sam, musi poukładać sobie w głowie kilka spraw, przemyśleć co nieco. Chłopaka dręczą myśli o sensie istnienia, symbiozie ze światem, najbliższym otoczeniem. Nic nie wydaje się jasne, oczywiste i proste. Młody człowiek miota się, zastanawia kim jest dla świata, po co w ogóle istnieje. Wszystkie wątpliwości rozwiewa jego udział w niecodziennym zdarzeniu. Szybka, odważna reakcja, która odmienia los pewnej kobiety pozwala chłopakowi zrozumieć sens istnienia i odnaleźć się w rzeczywistości.

    Opowiadanie skłania do przemyśleń. Pomaga młodym ludziom zrozumieć kim są, po co żyją, jaki jest sens istnienia i co mogą dać światu. Nie oznacza to, że mają z tej opowieści wyciągnąć oczywiste wnioski i koniecznie postąpić jak Włodek. Nie można na siłę robić z siebie bohatera... chodzi o to, by mieć samoświadomość, być gotowym na pomoc i na działanie. Być aktywnym i świadomym, a nie biernie iść przez życie. To my decydujemy jaka jest nasza rola w świecie, społeczeństwie, w najbliższym otoczeniu. Na nasz wizerunek składa się szereg mniejszych i większych decyzji, małych i wielkich czynów, krótkich słów i długich zdań wypowiedzianych w odpowiednim momencie.

   To pozycja, którą trudno ocenić. To zależy jakie (i czy!) czytelnik wyciągnie z lektury wnioski. Jeśli nastolatek zastanawia się nad swoim istnieniem to śmiało można mu podsunąć tę książkę, jeśli nie... to może w ogóle nie zrozumieć jej treści. Polecałabym książkę dla 15-16 latków, bo do nich ta treść dotrze chyba najtrafniej.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Pod hasłem (Mijają dni, miesiące, minął rok) - dzień
- Grunt to okładka (bez twarzy)
- Odnajdź w sobie dziecko
- 52 książki w 2015

piątek, 31 lipca 2015

Magdalena Kordel, Tajemnica bzów

Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Tajemnica bzów
Seria: Malownicze, tom 3
Wydawnictwo: Znak
Miejsce i rok wydania: Kraków 2015
Ilość stron: 395

    "Tajemnica bzów" jest tak dobra, tak ciekawa i pięknie napisana, że nie znajduję słów, które mogą to wyrazić. Właśnie skończyłam czytać i nie potrafię się pozbierać! Cała historia jest niezwykła, ale wydarzenia z ostatnich wspomnień Leontyny wbiły mnie w fotel. Historia kobiety całkowicie zawładnęła moim sercem i duszą.

   Trzecia cześć "Malowniczego" jest inna niż poprzednie. Zmienia się nie tylko główna bohaterka, ale i czas akcji. To co prawda tylko wspomnienia Leontyny, opowiadane Madeleine, ale są tak mocne, tak żywe, że skradły w zasadzie całą książkę. Nie wiem co jest bardziej niezwykłe - sama Leontyna (Zosia) czy jej historia.

    Leontyna, właścicielka sklepu ze starociami "Kuferek" czuje, że nadszedł czas by zmierzyć się z przeszłością. Przez wiele lat przechowywała swoje wspomnienia w najciemniejszych zakamarkach pamięci, ale teraz czuje, że przeszłość domaga się, by jej historia wyszła na światło dzienne. Madeleine potrafi słuchać i można jej zaufać, dlatego Leontyna czuje, że to właśnie jej powinna wyjawić swoje tajemnice, swoje smutki i radości, a historia, którą opowie przyjaciółce jest tak piękna, że żal by było, by odeszła wraz z Leosią w zapomnienie. Losy kobiety poznajemy od wyjaśnienia historii rodowego pierścienia z rubinowymi płatkami bzu i złotymi liśćmi, po wydarzenia z II wojny światowej. 


"Jasny warkocz tańczył mu przed oczami i przywoływał inne chwile - te, 
które miały nigdy nie wrócić. Wracały. 
W tafli bursztynowej herbaty stygnącej w filiżance, 
w stukających po chodnikach obcasach, 
w szeleszczących w parkowych alejach liściach"*

    Autorka snuła swoją opowieść z niezwykłym pietyzmem, ogromnym szacunkiem do bohaterki, opisując jej historię przepięknym językiem, gdzie każde słowo było szczegółowo przemyślane i wysmakowane. Nie będę szczegółowo opisywała tej powieści, bo każdy musi ją przeżyć po swojemu. Powoli smakować słowo po słowie, zdanie po zdaniu. To niezwykła opowieść, ale z powodzeniem mogłaby wydarzyć się naprawdę. 

"Nie da się ukryć, że rozbudziła pani mój apetyt.
I na ciasto, bo pachnie oszałamiająco, i na dalszy ciąg historii,
bo też smakuje wyśmienicie..."**

     Nie chcę więcej słyszeć, że literatura kobieca jest łatwa, lekka i przyjemna, bo to dalece krzywdzące powiedzenie. Bywa, że przedstawiane w tych książkach losy ludzkie niosą za sobą cały wachlarz emocji, prawdę historyczną, dobro i zło, ale na pewno nie są banalne i pisane naprędce. "Tajemnica bzów" jest tak niezwykła, tak piękna, że koniecznie trzeba ją poznać. Powinni ją też przeczytać mężczyźni, a daję głowę, że zmienią zdanie o książkach pisanych z myślą głównie o kobietach. Nie ma słów by opisać co czuje czytelnik po lekturze tej książki. Nie można też ot tak, wrócić do codziennego życia i rzeczywistości. To trzeba przeżyć samemu. 

   Książkę polecam wszystkim bez wyjątku. Ją trzeba przeczytać (można pominąć poprzednie części, ale ta jest obowiązkowa).

* Magdalena Kordel "Tajemnica bzów", Wydawnictwo Znak 2015, s. 8
** Magdalena Kordel "Tajemnica bzów", Wydawnictwo Znak 2015, s. 164

Zobacz także:
- "Malownicze. Wymarzony czas" (tom 1)
- "Malownicze. Wymarzony dom" (tom 2)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu (2,5 cm)
- Pod hasłem (po trzykroć - Magdalena)
- 52 książki w 2015

Ejotku, to dzięki Tobie kupiłam i przeczytałam tę książkę.
Dziękuję!!!

czwartek, 30 lipca 2015

Maria Konopnicka, Jak to ze lnem było

Autor: Maria Konopnicka
Ilustrator: Bogdan Zieleniec
Tytuł: Jak to ze lnem było
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1987
Ilość stron: 32
Wiek adresatów: 5 - 8 lat

      "Jak to ze lnem było" to legenda opowiadająca o tym jak powstał len, który dla biednych ludzi był ważny niczym złoto.


   Pewien król miał wspaniałe królestwo, można powiedzieć "mlekiem i miodem płynące". Piękne, bogate sady, łąki i lasy, urodzaj ryb, ptaków i zwierzyny łownej, a mimo to król ciągle był niezadowolony. Martwił się, że nie ma złota, dzięki któremu jego lud by się wzbogacił. Pewnego dnia spotkał starca, który dał mu nasiona, z których ponoć miało powstać złoto. Król był tak szczęśliwy, że samodzielnie postanowił zasiać ziarno i osobiście doglądał jego wzrostu. Niestety plony w żaden sposób nie przypominały złota. Zezłoszczony postanowił zniszczyć zielsko, które wyrosło i polecił szukać starca, który tak go ośmieszył przed ludem. Co wydarzyło się gdy straże odnalazły starca? Dlaczego starzec twierdził, że oddaje królowi złoto? I jak właściwie powstał len? Na wszystkie te pytania odnajdziemy odpowiedź w tekście.

   Legenda o lnie jest bardzo ciekawa, niestety obawiam się, że forma przekazu mało atrakcyjna dla dzisiejszych dzieci. Język dość trudny, wiele słów może być niezrozumiałych dla dzieci, a i liczne długie zdania nie sprzyjają zrozumieniu tekstu. Czcionka jest duża i wyraźna, ale to za mało. Najczęściej tekst pojawia się na dwóch stronach, a na kolejnych dwóch widnieją ilustracje - taki układ może przytłoczyć małego czytelnika i zniechęcić go do lektury. Same ilustracje też nie są specjalnie ciekawe - różowa broda króla, kolorowe konie, szare, pomarańczowe czy różowe twarze - mnie to nie przekonuje. Szkoda, bo sama historia powstania lnu jest naprawdę interesująca. Dla dorosłego czytelnika odbiór tej książeczki może być przyjemny, ale dziecko najpewniej się zniechęci :(

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Odnajdź w sobie dziecko
Gra w kolory (różowy)
- Grunt to okładka (czynność: jedzie)
- Pod hasłem (po trzykroć - Maria)

środa, 29 lipca 2015

Maria Ewa Letki, Listy

Autor: Maria Ewa Letki
Ilustrator: Maria Sołtyk
Tytuł: Listy
Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1984
Ilość stron: 63
Wiek adresatów: 10 - 15 lat

   Bardzo poruszająca, wzruszająca i skłaniająca do refleksji książeczka o pojawieniu się nowego członka rodziny z punktu widzenia rodzeństwa. Rodzice niestety często skupieni na nowym dziecku zapominają o emocjach tego pierwszego, a przecież zwykle dla starszego rodzeństwa to traumatyczna sytuacja. Nawet jeśli dziecko czeka na brata lub siostry, to i tak wiadomość o powiększeniu rodziny jest dla niego trudna, a nowa sytuacja w domu po narodzinach dziecka wprowadza w jego życie chaos. 


   Jedenastoletnia Hania Lewandowska w związku z informacją dotyczącą zbliżających się narodzin jej brata przechodzi trudny okres. Nie chce zmian, chce by było jak dawniej, wcale nie prosiła się o rodzeństwo. Jest niemiła i uszczypliwa. Sytuacja pogarsza się gdy rodzice decydują się wysłać córkę na rok do jej babci. Dziewczynka jest bardzo niezadowolona, buntuje się, notorycznie kłamie, co przysparza jej coraz większych problemów. Hania zdaje sobie sprawę z tego, że pogrąża się coraz bardziej, ciąży jej to bardzo, ale nie potrafi wyjść z sieci kłamstw i irracjonalnych zachowań. Nieumiejętność "odwrócenia" trudnej sytuacji, wyznania prawdy i przyznania się do błędu sprawia, iż dziewczynka będzie musiała zmierzyć się ze srogimi konsekwencjami swoich czynów (a właściwie słów). 

   Tarapaty w jakie wpadła bohaterka z dnia na dzień są coraz większe i trudniejsze do rozwiązania, ale wcale się nie dziwię, że do tego doszło. Hania po prostu radzi sobie z problemami, nową sytuacją w jedyny (w jej odczuciu) możliwy sposób. Tak naprawdę to "zasługa" dorosłych, którzy zajęci nowym dzieckiem zapomnieli o jej potrzebach i emocjach. Dziewczynce świat się zawalił, czuła się niekochana, niedoceniana i niepotrzebna. Gdy próbowała wyznać co czuje to zaraz nazywano ją egoistką, nikt nie liczył się z jej zdaniem i tym co czuje. W oczach dorosłych była niewrażliwa, niesprawiedliwa, samolubna i zwyczajnie niegrzeczna. Bardzo to przykre.

  Poraziło mnie podejście dorosłych (rodziców i babci) w stosunku do Hani. Nawet widząc, że coś jest nie tak, że dziewczynka zamknęła się w sobie, zachowuje się inaczej, nie jest sobą i prawie cały czas ma zły nastrój to i tak nie reagują. Nawet nie próbują dociekać przyczyn złego zachowania, tylko strofują i negatywnie oceniają dziewczynkę. W pewnym momencie babcia patrzy na wnuczkę nieco przychylniejszym okiem, ale i tak ciągle brak było dialogu, który wiele spraw by wyjaśnił i naprawił.

   W dzisiejszych czasach bardzo dużo mówi się o emocjach starszego rodzeństwa w związku z narodzinami nowego dziecka i jest to temat często poruszany w mediach. Nie wyobrażam sobie, by rodzice mogli tak lekceważyć poprzednie dziecko, ale może się mylę? Może cud narodzin i szczęście jest dla rodziców tak silne, że zapominają o starszych dzieciach? Może wydaje im się, że jedna rozmowa wystarczy? Miejmy nadzieję, że takie przypadki nie są powszechne, a jeśli już się zdarzają to problem w porę jest rozwiązywany. Chciałabym żeby to było prawdą.

   Książkę polecam głównie... rodzicom, a dopiero potem dzieciom. I jedni, i drudzy mogą wynieść korzyści z lektury, zwłaszcza gdy w ich domu ma się niebawem pojawić dziecko. Jest też motyw powolnego akceptowania dziecka (na przykładzie Marcina) to głównie motyw dla dzieci - prędzej czy później znajdą nić porozumienia z nowym rodzeństwem.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Odnajdź w sobie dziecko (narodziny)
- Pod hasłem (po trzykroć - Maria)
Gra w kolory (zielony)
- 52 książki w 2015

wtorek, 28 lipca 2015

Maria Kruger, Apolejka i jej osiołek

Autor: Maria Kruger
Ilustrator: Zdzisław Witwicki
Tytuł: Apolejka i jej osiołek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 1985
Ilość stron: 30
Przedział wiekowy: 4 - 7 lat

   Opowieść o miłości Apolejki do królewicza jest jedną z moich ulubionych i najlepiej zapamiętanych książek z dzieciństwa. Na sam widok okładki od razu robi mi się ciepło na sercu :)


   Królewna Apolejka samotnie mieszka w bardzo wysokiej wieży. Rzadko miała gości, więc cieszyła się gdy tylko ktoś przechodził obok wieży. Pewnego razu zobaczyła królewicza i postanowiła z nim porozmawiać. Niestety zanim zbiegła z bardzo długich schodów, ten napił się wody z zaczarowanego źródełka i zamienił w osiołka. Po wielkich trudach odnalazła się "odtrutka", ale nie zadziałała tak jak powinna. Na szczęście w bajkach zwykle wszystko dobrze się kończy i tak było także tym razem... bo prawdziwa miłość przezwycięża największe problemy! Co odczarowało zły urok? Kto nie zna tej historii koniecznie musi przeczytać. Dla mnie to obowiązkowa pozycja dla każdego dziecka.

    Dzisiaj przeczytałam to samo wydanie, które czytałam wtedy gdy byłam dzieckiem. Opowieść ta zachwyca mnie niezmiennie z niesłabnącą siłą. No i te przepiękne ilustracje! Gdy byłam mała, rysowałam Apolejkę niezliczoną ilość razy, najchętniej w wydaniu z ilustracji, na której zbiegając po schodach widnieje w całej swojej krasie. Przyjemnie było mi wrócić do dzieciństwa i odnaleźć w sobie to małe, zachwycone bajką dziecko.

   Przypomniałam sobie właśnie, że na początku swojej pracy znalazłam gdzieś słuchowisko pod tym samym tytułem i było bardzo dobrze nagrane. Nie pamiętam kto czytał tekst, ale wiem, że był pięknie przeczytany, a do tego dołożono efekty dźwiękowe (stukot kopyt, szum wody itp.), jeśli jesteście zainteresowani książką to spróbujcie odnaleźć też to słuchowisko.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Odnajdź w sobie dziecko
- Grunt to okładka (czynność: jedzie)
- Gra w kolory (różowy)
- Pod hasłem (po trzykroć - Maria)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Magdalena Samozwaniec, Tylko dla dzieci

Autor: Magdalena Samozwaniec
Ilustracje: Zofia i Andrzej Darowscy
Tytuł: Tylko dla dzieci
Wydawnictwo: Literackie
Miejsce i rok wydania: Kraków 1987
Ilość stron: 32
Przedział wiekowy: 4 -7 lat

   Krótkie, zabawne wierszyki dla dzieci w bardzo przystępnym języku. Tak najprościej, w jednym zdaniu można opisać ten niewielki zbiorek wierszy dla dzieci.


   Twórczości Magdaleny Samozwaniec nie miałam okazji wcześniej poznać, ale jej nazwisko kojarzyłam tylko z książkami kierowanymi do dorosłych czytelników.

   Zbiór liczy 23 wiersze dla dzieci. To teksty traktujące o dziecięcych troskach i problemach nie zawsze opisywanych wprost, choć bardzo łatwo się domyśleć co autorka miała na myśli. Mamy tu Janka, który nie potrafi ani chwili ustać spokojnie w miejscu, ciągle tylko by skakał i skakał, dziewczynkę, która cały czas się śmieje, Rysię-kłamczuszkę, ciekawską Anię, misia, który nie lubi się myć. Treść dotyczy także różnych dziecięcych trudności, jak chociażby robienie kleksów w zeszycie. Znajdują się też tu utwory z pogranicza jawy i snu ("Idzie rak nieborak", "Zamówienie") czy marzeń - z przymrużeniem oka ("Gdybym ja miała") i grą słów ("Kopnięta piłka", "Dwa bytaki").

   "Tylko dla dzieci" to książeczka niewiele młodsza ode mnie, ale jej zawartość jest nadal aktualna i myślę atrakcyjna dla dzieci. Ja ogólnie nie przepadam za wierszami (nawet dla dzieci), ale te czytało mi się całkiem przyjemnie. Wpadają w ucho, rymują się, są ciekawe i śmieszne. Pozytywnie odbieram tę pozycję.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Odnajdź w sobie dziecko (inne)
- Pod hasłem (po trzykroć - Magda)
- Polacy nie gęsi

sobota, 24 stycznia 2015

Karolina Wilczyńska, Ta druga

Autor: Karolina Wilczyńska
Tytuł: Ta druga
Wydawnictwo: Replika
Miejsce i rok wydania: Zakrzewo 2011
Ilość stron: 264

    
     "Ta druga" to wbrew pozorom nie jest książka o zdradzie. Tą drugą nie jest kochanka, a ... żona! Natomiast pierwszą jest matka męża. No cóż... w sumie nic nowego, w końcu o teściowych powstało tak wiele dowcipów, więc trudno się dziwić, że mateczka miesza w małżeństwie syna. Jak wiadomo mężczyźni bardzo często wybierając żonę szukają odzwierciedlenia swojej matki. Kobiety, która tak samo ugotuje, posprząta, zatroszczy się i jak trzeba pogłaszcze po główce. Czy i tak było w tym przypadku? Czy Joanna rzeczywiście postawiła sobie za cel główny uprzykrzenie życia Leny? Poniżanie, ośmieszanie i wytykanie błędów na każdym kroku? W mniemaniu Leny właśnie tak było!
      Sama nie wiem jak to możliwe, że dałam radę przeczytać tę książkę (wszystko przez wyzwania czytelnicze)! Na myśl o... Lenie! straszne słowa cisną mi się na usta. I choć cenzura już dawno nie istnieje, to przyzwoitość nie pozwala mi tych słów tu przytoczyć. Postaram się więc wyrazić to co czuję do postaci głównej bohaterki jak najdelikatniej. Uważam się za dobrego, życzliwego człowieka, myślałam, że wszelkie uczucia nienawiści są mi obce, ale już po pierwszych kartkach tej książki odkryłam w sobie pewne pokłady tych emocji. Z każdą kolejną kartką było ich coraz więcej. Wielokrotnie miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno, utopić w toalecie, usmażyć, a nader wszystko pragnęłam rozszarpać ją na drobne kawałeczki. Książkę czytałam kilka dni, bo co chwilę musiałam ją odkładać przez złość na Lenę, jej ślepotę, debilizm, brak wyobraźni, brak empatii, egoizm i... znowu przez ślepotę i debilizm! Nie pamiętam, żebym kiedyś tak źle znosiła postać głównej bohaterki czy bohatera. Lena jest tak durna, że trudno to sobie wyobrazić! Jestem na nią wściekła! Żeby przez 16 lat nie móc przejrzeć na oczy?! No tak, przecież ona wcale tego nie chciała! Cały czas robiła z siebie ofiarę, zachowywała się jak małe rozkapryszone dziecko niszcząc tak naprawdę siebie, męża, córkę i bliskich. Chory perfekcjonizm nie pozwolił dojrzeć szczęścia, które cały czas miała na wyciągnięcie ręki, wystarczyło je przyjąć. Była wyrachowana i wredna. Dziwię się, że ktokolwiek mógł ją kochać i to z taką siłą. Jak można być tak zapatrzonym w siebie, a przy tym ślepo tkwić w tak mylnym wyobrażeniu rzeczywistości?!
      Książki zdecydowanie nie polecam jeśli nie macie ochoty się denerwować. Mam wrażenie, że osioł jest wrażliwszy i mądrzejszy od Leny. Szkoda, bo pomysł na książkę jest bardzo ciekawy, ale ta irytująca bohaterka sprawia, że czytając książkę człowiek się po prostu męczy. Skąpa ilość dialogów i obfite opisy życiowych sytuacji (często w postaci retrospekcji) i uczuć Leny w niczym tu nie pomagają. 

Książkę przeczytałam w ramach następujących wyzwań:
Pod hasłem 
(bonus - "Ta druga" to także tytuł książek autorstwa: Merete Lien, Johanny Theden,  
Joy Fielding)
- Polacy nie gęsi
Gra w kolory (biały)
Grunt to okładka (w dłoniach)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,0 cm)

czwartek, 8 stycznia 2015

Renata Kosin, Tajemnice Luizy Bein

Autor: Renata Kosin
Tytuł: Tajemnice Luizy Bein
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014
Ilość stron: 520

No i jak to wszystko ubrać w słowa???

    Klara Figiel, młoda studentka dziennikarstwa postanawia odkryć tajemnicę Luizy Bein, kobiety, której szczątki właśnie znaleziono podczas remontu Starówki w mieście zamieszkania Klary. Tak naprawdę to nie tylko sama chęć odkrycia historycznej prawdy kieruje kobietą, to coś znacznie głębszego. Dlatego też, bohaterka nie zastanawiając się ani chwili wybiera się do Szwajcarii gdzie poprzez kontakty z żyjącym cztery pokolenia później potomka Luizy, pragnie wybadać sprawę. Dziewczyna nawet nie przypuszczała jak poznanie tej historii wpłynie na jej życie, i jak wiele wydarzy się w najbliższym czasie.
     Przyznam szczerze, że na początku bardzo trudno było mi wgryźć się w tę historię. Zbyt dużo faktów, co rusz pojawiających się nowych imion i nazwisk wmieszanych w całą sprawę i nieco zbyt obszerne opisy sprawiały, że gdzieś odpływałam myślami. Od początku jednak nie mogłam wyjść z podziwu nad Autorką, która tak dalece zaangażowała się w przedstawienie nam tej historii. Aż niewiarygodne, że to fikcja literacka! Te wszystkie rzeczywiste miejsca, fakty historyczne i znane nazwiska sprawiły, iż myślałam, że to opis prawdziwych wydarzeń. A jednak nie, Autorka po prostu była nimi zainspirowana pisząc swoją książkę. Pomysł zrodził się gdy w 2011 roku podczas rewitalizacji Starówki w Barczewie (dawniej Wartembork)  odnaleziono szczątki tajemniczej kobiety. Wiedziałam, że muszę dać książce szansę. Dlatego wraz z opowieścią Alexa (a potem Klary) rozrysowałam sobie dwa drzewa genealogiczne, które choć wciąż niepełne ułatwiły mi zrozumienie kolejno pojawiających się wątków. Wtedy też książka nabrała barw, a ja czytałam ją z wypiekami na twarzy. Ile tam się działo! Klara wraz z Alexem odnajdywała kolejne wskazówki zbliżające ich ku rozwiązaniu tej zagadki. Niestety nie tylko oni chcieli poznać tajemnicę Luizy. Komuś bardzo zależało na tym, by ta para nie poznała nowych informacji i skutecznie im w tym przeszkadzała. Wtedy to już bez reszty przepadłam. Choć wydawało mi się, że rozwiązanie tajemnicy z tak zamierzchłej przeszłości jest niemożliwe to i tak nie mogłam się oderwać. Każdą kolejną odsłoną "śledztwa" i nowymi wskazówkami przyglądałam się z niedowierzaniem. Zdradzę jeszcze, że w ostatnich zdaniach czytelnik dowiaduje się o nowej zagadce związanej z pałacem w Wartemborku, której rozwiązanie zapewne nastąpi w kolejnej książce Renaty Kosin "Kołysanka dla Rosalie".
     Autorka dopracowała swoją książkę w najdrobniejszych szczegółach, musiała się do niej mocno przygotować, gdyż ujęła w niej wiele odwołań do historii, religii, literatury, a nawet kina. Umiejętnie wplotła w jej treść znane Polakom postaci takie jak Gabriel Narutowicz czy Feliks Nowowiejski, a całą historię umiejscowiła w prawdziwych punktach na mapie. Stworzyła ciekawe, barwne postaci, nadając im wyraziste charaktery i osobowość. Sprytnie połączyła losy dwóch (a nawet trzech) rodzin, pokazała, że historia lubi się powtarzać. Pokazała prawdziwy kunszt literacki, tą powieścią osiągnęła pełne mistrzostwo. Postawiła naprawdę wysoko poprzeczkę polskim autorom. Brawo, chylę czoła!
     Wierzcie mi, nie jest to żadna laurka pod adresem Autorki, zwłaszcza, że zaczęłam od wady książki (a wiadomo, że nie wszyscy czytają recenzję do końca). Ja zwyczajnie jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak pomysłową, rozbudowaną, tajemniczą i intrygującą historią. Ją po prostu trzeba poznać!

Przypominam inną książkę Autorki "Bluszcz prowincjonalny" 

Serdecznie dziękuję Autorce książki oraz Wydawnictwu Nasza Księgarnia 
za możliwość przeczytania książki.

Książkę przeczytałam w ramach następujących wyzwań:
- Stare, dobre czasy
- Polacy nie gęsi
- Z literą w tle
- Pod hasłem
- Stronnicowe wyzwanie
- Klucznik (niewspółcześnie)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (3,2 cm)

sobota, 29 listopada 2014

Jutta Richter, Lato szczupaka

Autor: Jutta Richter
Tytuł: Lato szczupaka
Seria: Nasza Biblioteka
Wydawnictwo: Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Miejsce i rok wydania: Wrocław 2009
Ilość stron: 96


    To książka o przyjaźni, nadziei, żalu i śmierci. Jej celem jest oswojenie czytelnika ze śmiercią osób najbliższych. Czy  autorce udało się uzyskać oczekiwany efekt? Nie wiem, ja nie jestem przekonana. Może po prostu nie zrozumiałam intencji autorki, zwróciłam uwagę na coś co miało być zupełnie nieistotne?
    Rozumiem strach, niedowierzanie, wyparcie i żal chłopców: Daniela i Lukasa, synów śmiertelnie chorej Giseli. Rozumiem odwrócenie się od Boga i utratę wiary w boską moc, ale wiara w szczupaka? Najpierw pomyślałam, że autorka chce nam przekazać, że każdy ma chwile zwątpienia, obwinia Boga za zło całego świata i ucieka od wiary. Wiadomo, że w coś trzeba wierzyć, żeby mieć z czego czerpać nadzieję. Tylko jak to się ma do wiary w szczupaka? Kompletnie też nie rozumiem jak ma się wiara lub jej brak do zakończenia książki i wydaje mi się, że młodzież w wieku gimnazjalnym też będzie miała problem z odpowiednią interpretacją. Być może na próżno doszukuję się tu czegoś głębszego, być może autorka rzeczywiście chciała pokazać czytelnikowi, że w sytuacjach trudnych jego zachwiana wiara czy chwile słabości duchowej są naturalne i normalne i nie należy się przez to obwiniać?! O ile ten wątek był dla mnie jedynie niezrozumiały, o tyle inna kwestia poważnie mną ruszyła i nie pozwoli mi myśleć dobrze o książce. Chodzi o postawę mamy Ani. Nie dość, że kobieta zawsze miała trudności w okazywaniu uczuć córce to nawet ta sytuacja nie zmieniła jej nastawienia. Fakt są takie osoby, ale mama Ani jawnie okazywała swe współczucie troskę, a nawet miłość Danielowi i Lukasowi. Ania wie, że mama zawsze marzyła o synu, a urodziła się ona, co zresztą matka wypomniała jej kilkukrotnie. Myślałam jednak, że zbliżająca się śmierć Giseli zbliży do siebie Anię i jej mamę, uświadomi jak kruche jest życie i jak ważne jest to, każdą możliwą chwilę spędzić razem w radości i szczęściu. Niestety. Dziewczynka tak naprawdę sama musiała sobie radzić z nadchodzącą śmiercią sąsiadki i dodatkowo wspierać kolegę. Było jej bardzo trudno, potrzebowała wsparcia matki, chociażby zwykłego przytulenia czy pogłaskania po głowie. Chciała szczerej rozmowy, wyjaśnienia całej tej sytuacji, ale tego nie dostała. Apogeum frustracji przeżyłam gdy Ania dowiedziała się od szkolnej koleżanki jakie plotki słychać o jej mamie we wsi. Przyznam, że w czasie czytania też mi to przyszło do głowy... tym bardziej umiałam wczuć się w postać Ani, która była rozczarowana i zawiedziona.
     Jak widzicie nie zrozumiałam przesłania książki, nie zwróciłam uwagi na to co miało w niej być najważniejsze, a całkowicie skupiłam się na wątku Ani. Z ledwością dokończyłam lekturę, bo tak byłam zła na matkę Ani. Ten wątek według mnie całkowicie przyćmił główny temat. Książka mi się nie podobała i nie polecam jej nikomu.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Odnajdź w sobie dziecko (dla nastolatków)
Klucznik (bez happy endu)
Gra w kolory (granatowy)
- Pod hasłem (lato kontra "Tajemnica śnieżnego potwora")
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tytuły

1001 potwornych rzeczy do odnalezienia 5 sekund do io A jeśli ciernie... A między nami ocean... Adela Afryka Agnieszka opowiada bajkę Alicja Anielka Anioły powodzi Antek Apolejka i jej osiołek Apollo 11. O pierwszej podróży na Księżyc Aprilek Arcydzieła do kolorowania Atlas anatomiczny Australijczyk w Italii Awaria małżeńska Bajki od św. Mikołaja Baranek Bronek Basia i alergia Basia i podróż Basia i urodziny w muzeum Beki smarki pierdy czyli co się dzieje w moim ciele Beverly Hills Beverly Hills 90210 Bez przebaczenia Bliski Wschód Blondynka w Indiach Blondynka w Meksyku Bluszcz prowincjonalny Bogusia Boże Narodzenie. Kuchnia świąteczna Boże Narodzenie. Świąteczne dekoracje i smakołyki Cappuccino Chcę być jak agent Chleby bułki bułeczki Chory kotek Chuliganka Ciasta bez pieczenia od A do Z Ciekawość Ciotki Coolman i ja Cudaczek - Wyśmiewaczek Cudaki Opaki Cukierek dla dziadka Tadka Cukiernia w ogrodzie Czar miłości Czarodziejka Lili i świąteczna magia Czas w dom zaklęty Czerwone liście Córeczka tatusia Daleki rejs Dama Kameliowa Damą być. Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach Dania z piekarnika od A do Z Dekoracje na każdą okazję Dekorowanie potraw Disney:Kubuś Puchatek Do ostatniego tchu Dobra kuchnia od A do Z Dogonić rozwiane marzenia Dom nad Rozlewiskiem Dom nad klifem Dom z papieru Dorysowanki. Rozwijaj wyobraźnię Dotknąć prawdy Dotyk zła Drugi Drzazga Dwa pstryki techniki Dwie miłości Dwoje na wirażu Dylemat doktora Andersona Dziadek na huśtawce Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie Dziedzictwo Dzielny Fryderyk Dziennik Cwaniaczka. Zapiski Grega Heffleya Dziewczynka z balonikami Dziwni klienci Dżunia Edward i jego wielkie odkrycie Facet z grobu obok Filip i najazd intruzów Fryckowe lato Gagi Gangu Purpurowej Ręki Galeria uczuć Gnój Grzech aniołów Grób rodzinny Gwiazd naszych wina Głos bez echa Hakus pokus Hania Humorek. Najfajniejsza na świecie Humorkowa Księga Kolorowanek i innych zabaw Henryśka drugiej tak wspaniałej nie znajdziecie Herbata. Moc smaku i aromatu Hirameki Historia leśnych kochanków i inne opowiadania Historia pewnego statku. O rejsie Titanica Historia tajemniczego kucyka Hop siup Stokrotko I co teraz? Imię Twoje... Inspektor Kres i zaginiona Jajko z niespodzianką Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę Jak pracuje Święty Mikołaj? Jak to ze lnem było Japońskie łamigłówki Jeż w grzybnym lesie Jeżynka nie chce się bawić Julka Julka Wróbel i przygoda ze świnką Język dwulatka Język niemowląt Kaprysy milionera Kasia i Grześ Kasia i Kubuś. Urodziny taty Kasia i Zosia Klub Przyjaciół Kobieta niespodzianka Kochaj i jedz Brazyliszku Kolorowanka Motyle Konik polny Kora Kołysanka dla Rosalie Kradzież nad Niagarą Kronika ślubnych wypadków Król złodziei Księga motyli Księżniczka Amelia i jej pies Księżniczka Julka i jej kucyk Księżniczka Lena i jej chomik Księżniczka Zosia i jej kot Księżniczka i wszy Kto się śmieje ostatni Kto wiatr sieje Kubuś Puchatek Kwiaty na poddaszu Kwitnący krzew tamaryszku Labirynt kłamstw Lasy w płomieniach Lato szczupaka Letni kiermasz Lew Czarownica i Stara Szafa Lewandowski. Wygrane marzenia Lidka Listy Lodowa pułapka Los utracony Madzia syrenka Magia świąt. Tradycyjne przepisy kulinarne i świąteczne ozdoby Magiczna cukiernia Magiczna gondola Maksio ma kłopoty Malowany ul Malownicze Marina Martynka i Gwiazdka Mała szansa Mały Książę Michał Jakiśtam Miecz króla Szkocji Miłość nad Rozlewiskiem Moje wypieki i desery Moralność pani Piontek Mordercza gra Motyle Muszka która nie umie latać Mój pies Bezdomny Na boisku Na krawędzi Na zakręcie Na łeb na szyję Narzeczone lorda Ravensdena Natalii 5 Nic nie trwa wiecznie Niechciana prawda Niezwykły przyjaciel Noc kosa Nowy początek O Bogince Jemiole O Janku co psom szył buty O psie który jeździł koleją Obudzić szczęście Ogon Kici Ogród cieni Ogród czasu. Artystyczna kolorowanka Oplątani Mazurami Opowieść niewiernej Opowieść wigilijna Osaczona Ostateczny cel Ostatnie ostrzeżenie. Globalne ocieplenie P.Rosiak (nie) daje się czarnej śmierci P.Rosiak i czadowe majtki P.Rosiak i kupa śmiechu P.Rosiak i zabójczy bąk P.Rosiak superbohaterem Pamiętne lato Pampilio Pan Jaromir na tropie klejnotów Pan Soczewka na dnie oceanu Parasol Pensjonat Marzeń Pewnej wrześniowej niedzieli Pierrota bolą kopytka Pierwsza na liście Pierwsze światła poranka Pierwszy raz Pierwszy wiosenny dzień Pies i kot w leśnym zakątku Pieśń o poranku Piątkowska Renata Pięćdziesiąt twarzy Greya Po prostu bądź Pocałunek śmierci Pocztówka z Toronto Pod ziemią w Villette Pokuta Polka Pollyanna Powroty nad Rozlewiskiem Powrót do Lwowa Prawdziwy cud Projekt matka Przygody Małego Wodnika Przyjaciółki na zawsze Puchatkowe zabawy Pudełko ze szpilkami Płatki na wietrze Płomienie śmierci Quilling. Cuda z papieru Radek Szkaradek. Bekanie! Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne Rekin Śmieszek Rozmowy Rzepka Rękawiczka Sałatki od A do Z Sieroce pociągi Single Siostry Pancerne i pies Siostrzyczka Sklepik z Niespodzianką Skrawek nieba Smak kamienicy Smak nadziei Spotkanie nad jeziorem Sprawa tchórzliwego dezertera Sprawa trzech desperado Strachozagadki Szkolna wycieczka Szkolne czary Szkoła żon Sztuka uprawiania róż z kolcami Sztuka wyboru Szukając misia Szybko i zdrowo od A do Z Słodki świat Julii Ta druga Tajemnica Black Rabbit Hall Tajemnica Namokniętej Gąbki Tajemnica bzów Tajemnica drewnianej sowy Tajemnica gangu niebieskich Tajemnica kina Tajemnica mumii Tajemnica szafranu Tajemnica zwierząt Tajemnica śnieżnego potwora Tajemnice Luizy Bein Tak miało być Teodor rusza z pomocą Tilly Towarzyszka Panienka Trzy oblicza pożądania Ulica Rajskich Dziewic Ulotne chwile szczęścia Uśmiech niebios W blasku miłości W kajdankach namiętności W proch i pył W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany Wakacyjna opowieść Wesołe wierszyki Widok z mojego okna Widok z mojego okna. Przepisy nie tylko na życie Wielka kolekcja bajek o przygodach Maszy i Niedźwiedzia Wielka księga. Hania Humorek Wiersze dla dzieci Wiśniowy Klub Książki Wróć Alfiku! Wszystkie chwyty dozwolone Wszystkie kłamstwa Wszystko inne poczeka Wymarzony czas Wymarzony dom Wymarzony koncert Wyprawa na biegun Wyspa dla dwojga Z tęsknoty za Judy Za króla Piasta Polska wyrasta Zabawki z fantazją. Pomysły na cały rok Zabawy plastyczne dla dzieci Zabawy z mamą. Książka dla rodziców i dzieci Zagadka dna morskiego Zagadka hien cmentarnych Zagadka salamandry Zagadka zegara maltańskiego Zagadki przeszłości Zagubiona w śniegu Zając zostaje! Zakład o miłość Zamek z piasku Zamieniec Zanim nadejdzie ciemność Zapach lawendy Zapiski (pod)różne Zasupłana historia Zima Sapcia i Pufcia Zimowa przygoda Znikające wrotki Znikający króliczek Zorkownia Zosia Ernest i ktoś jeszcze Zośka Bohaterka Zośka Wspaniała Zuzanna Zuźka D. Zołzik nie jest złodziejką Zwykły człowiek Łatwe zupy Śladem zbrodni Ślady krwi Ślub Ślubna przygoda Ślubny kontrakt Żegnaj szkoło - na zawsze Żona_22 Życie z drugiej ręki

Literatura (wg Katalogu Biblioteki Narodowej):

Źródło książki: