Jestem amatorką, a nie krytykiem literackim. Moje recenzje/opinie nie są profesjonalne. Piszę, bo to lubię, więc jeśli szukacie jakiejś obiektywnej, "mądrej" opinii to raczej zły adres. Od książek nie wymagam zbyt wiele, czytam głównie obyczajówki i "czytadła", czasem thrillery czy kryminały oraz sporo literatury dla dzieci. Czytanie sprawia mi przyjemność, więc zdecydowana większość recenzji jest tutaj pozytywna - książki wybieram po opisie z tyłu książki, więc wiem na co się "porywam" :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat Książki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 listopada 2019

Kinga Dębska, Moje córki krowy

Autor: Kinga Dębska
Tytuł: Moje córki krowy
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 254

        Właściwie to nie wiem od czego zacząć, dlatego myślę, że post będzie nieco chaotyczny. Nawet nie wiem dlaczego sięgnęłam po tę właśnie książkę, być może dlatego, że rok się zbliża ku końcowi, a ja jeszcze żadnej książki "z półki" nie przeczytałam? Nie mam pojęcia...

    Początek czytania nie był dla mnie łatwy, bo drażniły mnie same bohaterki, jak i sam sposób pisania książki. Do tego jeszcze fakt, że choć bohaterki bardzo różnią się charakterem to ich przemyślenia (a raczej sposób ich opisania) były podobne, dopiero im dalej w tekst, tym bardziej dało się rozróżnić, która jest która. Przez to też książkę coraz lepiej przyswajałam i skupiłam się bardziej na przeżywanych emocjach.

     Siostry Marta i Kasia muszą się zmierzyć z poważną chorobą mamy, która przewraca życie rodzinne do góry nogami. Trzeba się przeorganizować, ale też jakoś dogadać... by na zmianę doglądać mamy w szpitalu, ale też zająć się tatą, który także wymaga opieki. Kobiety są zupełnie różne, nie tylko z wyglądu, czy stylu życia, ale przede wszystkim z charakteru, a to często doprowadza je do konfliktu. Nie potrafią się dogadać, ciągle mają do siebie jakieś pretensje, wyzywają się i kłócą, co Kasię często doprowadza do płaczu. Jak wspomniałam wcześniej, początkowo bohaterki strasznie mnie drażniły, jednak gdy zaczęłam je lepiej poznawać to... żal mi było, że nie potrafią sobie szczerze wszystkiego wyjaśnić, by lepiej się zrozumieć. Siostry, które za chwilę mogły stracić obojga rodziców rzucały się sobie do gardeł, ubliżały, dogadywały i jeszcze bardziej oddalały.

     Książka może być dla czytelników dużą lekcją pokory, momentem refleksji nad tym czy warto się tak w życiu szarpać z kimś o coś nieważnego, o coś, co powstaje tylko w naszych głowach, nie do końca zgodne z prawdą. Może być początkiem rachunku sumienia, zaczątkiem dobrych zmian. Możemy się zatrzymać, przyjrzeć naszemu życiu, pomyśleć o zmianach na lepsze, które często wiążą się z tym, że po prostu odpuścimy. Zróbmy to nim będzie za późno.

Uwaga! Odradzam czytać tę książkę w miejscach publicznych, gdzie nasze zapłakane twarze, wystawione są na pokaz przed tłumem ludzi...

     Po lekturze książki postanowiłam obejrzeć film (który był pierwszy, wyreżyserowany właśnie przez Kingę Dębską, ponoć inspirowany jej własnymi doświadczeniami). Obsada filmu to znakomity wybór! Agata Kulesza i Gabriela Muskała to rewelacyjne aktorki. Sam film to tragikomedia, więc nie jest on po prostu łatwy i przyjemny. Jest pełny emocji, pokazuje niezwykle skomplikowane relacje rodzinne, zmiany zachodzące w rodzinie w obliczu zagrożenia. Uświadamia, jak ukryte żale, mogą pogłębiać konflikty, oddalać członków rodziny i psuć atmosferę. To też film o akceptacji tego co nieuniknione. 

      Choć film powstał pierwszy to jednak proponuję zacząć od książki, jeśli będzie w stanie ją zrozumieć i wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski to wtedy film zyska w Waszych oczach... a przynajmniej w moich zyskał.

czwartek, 26 października 2017

Jose Saramago, Mały pamiętnik

Autor: Jose Saramago
Tytuł: Mały pamiętnik
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 142
Uwagi: Autor jest laureatem nagrody Nobla

      "Wędrować samotnie przez prażone słońcem gaje oliwne, przedzierać się przez cierniste zarośla, pnie, jeżyny i pnącza tworzące zwarte ściany na brzegach obydwu rzek, siedzieć na zacienionej polanie, wsłuchując się w ciszę kniei, zakłócaną jedynie świergotem ptaków i szumem liści poruszanych wiatrem, przeprawić się przez bagno po gałęziach płaczących wierzb rosnących w wodzie..."*


    "Mały pamiętnik" to filozoficzno-poetycki obraz wspomnień o Azinhaga, malowniczej wiosce, w której autor spędził lata swojego dzieciństwa oraz życiu w Lizbonie, gdzie zamieszkał w wieku półtora roku (jednak wakacje nadal spędzał na wsi). Jak można wnioskować po powyższym cytacie, autor bardzo kochał i podziwiał piękno swej rodzinnej wsi. Po wielu latach jej obraz bardzo się zmienił, jednak w jego sercu, zawsze pozostanie taki, jaki zapamiętał z dziecięcych latach. To właśnie wspomnienia z tamtego okresu czasu i miejsca są w Jose najbardziej zakorzenione i silnie wpłynęły na jego przyszłość. Czytelnik poznaje je dość chaotycznie. Czasem są to sytuacje z pozoru mało istotne, błahe, a innym razem przełomowe, wyznaczające kolejny etap w życiu. Wiele zdarzeń jest tu szokujących (jak na nastoletniego chłopca), a Saramago pisze o tym w sposób naturalny, bez nutki wstydu czy zażenowania. Po prostu - pisze jak było, jest całkowicie autentyczny.

    Książkę czyta się dość trudno. Głównie za sprawą bardzo długich, rozbudowanych zdań. Często nie wiemy początkowo w jakim celu autor przywołuje dane zdarzenie czy wspomnienie, zdarzają się opisy metaforyczne bądź skomplikowane. Wydaje mi się, że autor napisał tę książkę bardziej dla siebie niż z myślą o czytelniku. To rodzaj katharsis - oczyszczenia duszy z wszelkich niedopowiedzeń, wątpliwości, żali. To podsumowanie życia i próbą pogodzenia się z przemijalnością. Być może nadinterpretuję treść tej książki, ale tak to czuję.

     Z początku książka mi się nie spodobała, jednak z każdą kolejną godziną mijającą po skończonej lekturze coraz bardziej zmieniam o niej zdanie. Być może dlatego, że nie mogę przestać o niej myśleć! O tym umiłowaniu życia płynącego z każdej strony, o dostrzeganiu drobnostek. Autor miał 84 lata gdy opublikował tę książkę, a pisze w niej na przykład o tym jak wypowiedział głośno (za głośno) uwagę na temat swojej sąsiadki, która go za to zwymyślała i nazwała niewychowanym chłopakiem z Lizbony (dla autora gorsze było to, że nazwała go chłopakiem z Lizbony niż to, że zarzuca mu, że jest niewychowany) albo o swoim pierwszym doświadczeniu z balonikiem, z którego uszło powietrze zanim wrócił do domu, a on nawet się nie zorientował na czas, przez co był obiektem kpin.

* Jose Saramago, Mały Pamiętnik, Świat Książki 2012, s. 16-17 (część zdania, które ma 17 linijek!)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Z półki
- Łów słów - MA
- Gra w kolory (pomarańczowy)
- Mini czelendż - książka wydana w latach 2010-2013 (zamiast "Zapach miłości")
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 1,6 cm (90,1 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (40)

P.S. Mnie się okładka kojarzy jeszcze z jesienią, a Wam???

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Paula Hawkins, Zapisane w wodzie

Autor: Paula Hawkins
Tytuł: Zapisane w wodzie
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 364

Mhmm...

    Topielisko to miejsce niezwykle urokliwe, spokojne, klimatyczne, piękne, ale ma też swoją drugą, niepokojącą stronę. Było świadkiem wielu fantastycznych chwil - beztroskiej zabawy, miłosnych uniesień, relaksu i wypoczynku. Jednak nie tylko... Topielisko to też niemy świadek wielu tragedii, miejscem, które wybierają samobójczynie, które rzucając się z wysokiej skalnej półki w głębokie odmęty wody wybierają pewną śmierć. To miejsce, w którym swój żywot przerywały kobiety sprawiające problemy, tylko czy zawsze był to ich wybór? 


     W miasteczku Beckford znajdującym się niedaleko Topieliska, mieszkała Nel Abbott. Kobieta od dziecka interesowała się historiami nieszczęsnych kobiet, które na przestrzeni kilkuset lat swoje życie kończyły w głębinach i jako dorosła kobieta postanowiła napisać o nich książkę. Chciała, by pamięć o nich przetrwała i zainteresowała kolejne pokolenia ludzi żyjących w miasteczku i okolicach. Po śmierci Katie, najlepszej przyjaciółki Leny, córki Nel, jej entuzjazm zmalał, ...a kilka dni później jej ciało także wyłowiono z Topieliska.

     Historię Nel oraz pozostałych kobiet poznajemy w momencie, gdy do Beckford przybywa siostra Nel - Jules, która ma zająć się 15-letnią siostrzenicą. W trakcie rutynowych czynności wyjaśniających okoliczności śmierci Nel, na jaw wychodzi coraz więcej niepokojących faktów, które poddają w wątpliwość samobójcze śmierci kobiet z Topieliska. W sprawie pojawia się coraz więcej osób i wątków, wszystko coraz bardziej się gmatwa, a kłamstwa, niedopowiedzenia, zatajenia części prawdy doprowadzają do tego, że trudno się w tym wszystkim połapać. Nie wiadomo kto jest zły, a kto dobry, komu można zaufać, komu zależy na poznaniu prawdy, a kto chciałby wszystko zamieść pod dywan. Jedno jest pewne - kłamstwo ma krótkie nogi, więc nie warto kręcić, taić, wygłaszać półprawdy, nawet jeśli robimy to w dobrej wierze to może okazać się, że efekt jest zupełnie odwrotny. Niestety kiedy to sobie uświadomimy może być już za późno!

    Niedawno zachwycona byłam "Dziewczyną z pociągu". Książka zachwyciła mnie tym, że pokazała, że nie wszystko jest zawsze takie jak nam się wydaje, że tak naprawdę to co wygląda jak obrazek szczęśliwej rodziny, wcale nie musi być takie w rzeczywistości, a także tym, jak splot kilku zdarzeń może nam skomplikować życie. W "Zapisane w wodzie" autorka pokazała, że nie brak jej pomysłów, jej warsztat pisarski jest na wyższym poziomie, a umiejętność żonglowania wątkami i tajemnicami jest niesamowita i zaskakująca. Powieść trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej kartki. Duże brawa należą się autorce za stworzenie tak zagmatwanej historii i to, że wszystko tak świetnie się przenika i zazębia. Aż trudno uwierzyć, że taka historia mogła powstać, i że wszystko jest tak spójne i wszystkie wątki są wyjaśnione... tzn. może znajdzie się coś co jest niedopowiedzianego, ale jest to celowy zabieg. Ja doceniam tu też część obyczajową, ukazującą losy mieszkańców miasteczka i ich wzajemne relacje.

    Książkę polecam przede wszystkim miłośnikom tajemnic, czytelnikom, którzy lubią dochodzić finału książki na podstawie ledwo dostrzegalnych szczegółów, którzy nie zadowalają się banalnymi rozwiązaniami i lubią być zaskakiwani, ale także sympatykom powieści obyczajowych, którzy od czasu do czasu chcą się zmierzyć z czymś trudniejszym.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Gra w kolory - niebieski
- Pod hasłem - dla... wszystkich tych, którzy lubią sprawiać kłopoty
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,9 cm (55,9 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (26)

Edit: 28.06.2017, godz. 22:11
Zauważyłam właśnie, że ogromnie wzrosły mi statystyki w ciągu ostatnich 4 godzin.
Szukam przyczyn i widzę, że to wejścia z facebooka.
Sama nie posiadam konta, więc domyśliłam się, że to z profilu Wydawnictwa.
Weszłam z ciekawości i.... jestem w szoku!
Tyle negatywnych komentarzy?!?!
Niektórzy piszą, że nudna...
yyyy czytaliśmy tę samą książkę???
Zgadzam się z tym, że mieszali się bohaterowie
i sama miałam trudności w ogarnięciu wszystkich osób, 
ale jak zrobiłam sobie ściągę to już poszło.
Nie polecam czytać na raty, bo nie pozwoli to w pełni "wejść" w fabułę.
Kurczę szkoda, że inni nie dostrzegają w niej tego co ja.
Chyba, że to ja rozkminiam książki, 
w jakiś dziwny, nieoczywisty sposób i dostrzegam więcej niż jest napisane.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Angele Lieby, Herve de Chalendar, Ocaliła mnie łza

Autorzy: Angele Lieby, Herve de Chalendar 
Tytuł: Ocaliła mnie łza
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 190

   Dlaczego sięgam po książki traktujące o chorobach i nieszczęściu innych? ... chyba dla pozytywnego wzmocnienia! Tak, tak, trochę to przewrotne, ale właśnie takie książki mi pomagają. Na co dzień potrafię doceniać to co mam, cieszę się, że widzę, słyszę, mówię, chodzę, mam rodzinę, że mam pracę i mam gdzie mieszkać. Doceniam to każdego dnia, ale bywa, że natłok innych problemów, spraw, do tego permanentne przemęczenie i niesprzyjająca aura tak mnie przytłaczają, że potrzebuję dodatkowego bodźca, który przypomni mi o moim szczęściu.


     Angele to kobieta po 50-tce, bardzo aktywna ruchowo, prowadząca zdrowy styl życia. Gdy nagle czuje się gorzej nawet nie podejrzewa jakie będą konsekwencje pogarszającego się samopoczucia. Ból głowy i odrętwienie ciała sprawiają, że kobieta udaje się do szpitala. Lekarze nie bardzo wiedzą co jej dolega i chcą ją puścić do domu, ale ona się na to nie godzi. Gdy jej stan się pogarsza lekarze postanawiają wprowadzić ją w stan śpiączki farmakologicznej. I tak zaczyna się jej największy, trwający wiele miesięcy dramat. Angele nie może się wybudzić, nie wykazuje żadnych oznak świadomości, dlatego personel szpitala przekonany jest, że nastąpiła śmierć mózgowa. Pacjentka jednak wszystko słyszała, rozumiała i... czuła, także najgorszy ból jaki jej zadawano chcąc sprawdzić przytomność czy wykonując kolejne zabiegi. Jej wydawało się, że krzyczy, mruga, rusza rękami i nogami, a w rzeczywistości nie działo się nic. Nie dawała żadnych oznak życia, aż wreszcie ocaliła ją łza...

    Książka, jak sama autorka pisze, jest świadectwem prawdy, opisem przeżyć, które udało jej się zapamiętać. To zapis walki o zdrowie, przebiegu leczenia i pobytu w szpitalach oraz ośrodku rehabilitacyjnym. 

   Czy książka mną poruszyła? Czy spełniła swój cel? Czy otworzyła oczy? Hmmm trudno oceniać książki tego typu, ale ja niestety czuję się mocno rozczarowana! Przede wszystkim widać, że książka miała być dla autorki swoistym katharsis (nawet jeśli twierdzi inaczej). Angele Lieby chciała ponoć tylko przedstawić fakty, przybliżyć innym przebieg swojej choroby i proces leczenia, a dla mnie to raczej lista żalów i pretensji do pracowników szpitala. Jestem zniesmaczona i zawiedziona. Rozumiem rozgoryczenie Angele, ale jeśli ma jakieś obiekcje co do przebiegu leczenia to powinna dociekać swych praw w sądzie, a nie przelewać żale na kartach książki. Zupełnie inaczej pisze o pierwszym szpitalu i jego personelu, niż o drugim, jak i ośrodku rehabilitacyjnym. Szczególnie ruszyło mnie to, że imiennie nazwała pielęgniarkę, która mogła uniknąć błędu, który kosztował Angele ponownej utraty umiejętności samodzielnego oddychania. Jej żale przewijają się przez całą książkę, choć nie są wypowiadane wprost. Każdy czytelnik dostrzeże je jednak między wierszami. Kilkukrotnie też podkreśla, że z choroby wyszła dzięki silnej woli i optymistycznemu usposobieniu, jakby te wszystkie zabiegi i rehabilitacje podejmowane w pierwszym szpitalu były niepotrzebnie wykonywane. Całe szczęście, że książka była krótka, bo w innym wypadku pewnie bym jej nie skończyła.

   Nie polecam.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Pod hasłem - europejska po raz pierwszy
- Wyzwanie biblioteczne - wariant II
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 1,9 cm (44,1 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (21)
- Z półki (7)

czwartek, 16 lutego 2017

Paula Hawkins, Dziewczyna z pociągu

Autor: Paula Hawkins
Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 328


   Ta książka albo czytelnika zauroczy albo rozczaruje, tak, że nawet trudno mu będzie dobrnąć do końca. Wydaje mi się, że w tym przypadku nie ma nic pośrodku. Ja zaliczam się do pierwszej grupy, mimo iż, wiele jej cech mi się nie podobało czy nie pasowało. Jednak całokształt mnie zachwycił, ale o tym za chwilę.


   Rachel to żałosna, zagubiona, samotna alkoholiczka z nadwagą. Jej życie to jedna wielka beznadzieja, a na domiar złego niedawno straciła pracę, co ukrywa przed swoją współlokatorką, w związku z czym codziennie rano odbywa podróż do Londynu, tak jakby wychodziła do pracy. Przejazdy pociągiem są dla niej chyba jedyną rozrywką i przyjemnością, bo z okien pociągu może obserwować domy i wyobrażać sobie życie ich mieszkańców. Szczególnie upatrzyła sobie jedno osiedle domków jednorodzinnych (tu pociąg zwykle zwalnia, a nawet na krótką chwilę się zatrzymuje). Nie jest to przypadkowe osiedle, to dzielnica, w której Rachel kiedyś mieszkała, gdzie była szczęśliwa. Ten szczególny dom stara się omijać wzrokiem, bo mieszka w nim jej utracona miłość, ukochany mąż z nową rodziną. Dlatego też (będąc równocześnie myślami ciągle blisko) skupia się na domu nieco dalej, w której mieszka (w jej mniemaniu) para idealna, którą na własne potrzeby nazwała Jason i Jess. I tak mijają jej tygodnie na obserwowaniu życia innych, Rachel wyobraża sobie, że jest ich częścią, a jak nie, to chociaż dobrą znajomą wyidealizowanej pary. Wszystko zmienia się nagle, gdy Rachel widzi z okna obrazek przedstawiający coś, co odbiega od wizji idealnego związku. Szybko okazuje się, że ten wypatrzony szczegół może być kluczowym dowodem w sprawie pewnego zaginięcia...

    Tylko jak ujawnić cenne informacje? No bo kto wysłucha niezrównoważonej psychicznie kobiety, która niemal nieustanie jest pod wpływem alkoholu, która nawet nie zna ofiary i co gorsza jest najbardziej podejrzaną osobą w tej sprawie? A ponadto z całego pijackiego amoku nic nie pamięta z tego co wydarzyło się w wieczór zaginięcia ofiary.

   Rachel wplątuje się w niesamowite bagno, co więcej próby pomocy w rzeczonej sprawie z jej strony wychodzą nieudolnie i w najmniej odpowiedni sposób. Tak naprawdę dziewczyna "pomagając" jeszcze bardziej miesza i skupia na sobie uwagę. Co ciekawe dzięki temu Rachel odzyskuje sens istnienia, a nawet powodów do utrzymania trzeźwości (co w jej przypadku nie jest takie łatwe).

   Książka nie jest napisana w sposób łatwy i przyjemny, narracja prowadzona jest w sposób dziwny, z punktu widzenia trzech różnych bohaterek. Jednak ich emocje nie są tu w jakiś specjalny sposób oznaczone, czytelnik nie wciela się w nie jakoś szczególnie. Może rzeczywiście poznajemy je w ten sposób trochę lepiej (bo skupiamy uwagę na konkretnych postaciach), ale nie jestem pewna czy w przypadku jednego narratora efekt nie byłby ten sam. Zwłaszcza, że chyba nie ma czytelnika, który darzyłby je większą sympatią. Generalnie cała książka jest nieco dziwna, specyficzna. 

    Co więc sprawiło, że czuję zachwyt książką? W dużej mierze pomysł na fabułę - sprawa zaginięcia Megan w połączeniu z życiorysami bohaterów, ale przede wszystkim sposób połączenia postaci (na innych płaszczyznach niż korelacje z Megan). Sama zawsze lubiłam zaglądać ludziom w okna i zastanawiać się kto mieszka w mijanych domach, jak (i z czego) żyje, co domownicy robią w danym momencie itp. Rachel skrajnie zagubiona i nieszczęśliwa (aż dziw, że jeszcze ze sobą nie skończyła) jedyną przyjemność czerpie z obserwowania życia innych, nadawaniu im ról, cech, emocji i budowaniu wokół nich historii ich życia. Aż tu nagle może stanąć w środku, poczuć się elementem ich życiorysu, być w centrum uwagi i wydarzeń. Mimo, że książka jest tak dziwnie napisana to akcja cały czas trzymana jest w napięciu, cały czas chce się wiedzieć co będzie dalej. Niby wiadomo, że sprawa rozstrzygnie się dopiero na końcu, ale tu proces dochodzenia do prawdy jest niezwykle interesujący i intrygujący. I cała Rachel, która chce dobrze, a ciągle miesza, ciągle (bezwiednie) dolewa oliwy do ognia. Jest bardzo trudną osobą. Zakończenie dla większości czytelników będzie dużym zaskoczeniem. Ja niestety mam już chyba spaczone myślenie i zawsze doszukuję się najdziwniejszego, najbardziej niewiarygodnego finału. Tutaj mi się to udało, co więcej, w trakcie lektury zrozumiałam pewien szczegół, który już na początku wykluczał osobę winną i wyjaśniłam ją sobie z psychologicznego punktu widzenia.... choć psychologii zaledwie liznęłam w trakcie studiów pedagogicznych. 

   Książka mi się bardzo podobała. Na pewno długi czas zostanie w mojej głowie i wielokrotnie będę ją analizować i "przepracowywać". Komu ją polecam? Odważnym i cierpliwym czytelnikom, którzy nie poddadzą się po początkowym niezadowoleniu i nie zrażą  trudnościom związanym z wciągnięciem się w fabułę. Żeby prawidłowo przeżyć przedstawioną historię najpierw musimy dobrze poznać Rachel, dlatego na początku może nam się wydawać, że postać bohaterki jest rozwlekana, a przecież codziennie przeżywa to samo... Jako całość - dla mnie - książka rewelacyjna, choć na swój sposób trudna.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Gra w kolory (czarny)
- Pod hasłem (tytuł z dowodu)
- Wyzwanie biblioteczne (wariant II)
- Wyzwanie czytelnicze 2017 u Wiedźmy (pojazd)
- Przeczytam tyle ile mam wzrostu - 2,5 cm (21 cm z 158 cm)
- 52 książki w 2017 (8)
- Z półki

środa, 10 sierpnia 2016

Eve Chase, Tajemnica Black Rabbit Hall

Autor: Eve Chase
Tytuł: TaJEmnica Black Rabbit Hall
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 432

    Książka porównywana do książek o rodzinie Dolangangerów autorstwa Virginii C. Andrews. Czy słusznie? Myślę, że tak, i to w najlepszym tych słów znaczeniu. Podobny klimat posiadłości, niezwykłe losy mieszkańców domu, ogromne emocje, brzemienne w skutkach decyzje, trudne wybory i nieszczęśliwe zdarzenia oraz zbliżony styl pisarski. To wszystko składa się na sukces powieści i trwały ślad po lekturze książki w głowach i sercach czytelników.


    Planująca przyjęcie weselne Lorna poszukuje odpowiedniego miejsca na tę uroczystość. Chce, by było to miejsce z duszą i niemal namacalną historią. Dziewczyna szuka tego jednego, jedynego właściwego miejsca. Gdy trafia do Black Rabbit Hall (Pencraw Hall) czuje, że właśnie odnalazła to czego szukała. Urok tego miejsca przyciąga ją jak magnes. Mimo, że posiadłość od wielu lat nie przechodziła żadnych remontów i lata świetności ma dawno za sobą, to bohaterka czuje, że Pencraw Hall sam pragnie jej obecności.... Równocześnie poznajemy historię tego okazałego domu i losy jego mieszkańców, zwłaszcza bardzo istotne wydarzenia sprzed 30 laty.

    Autorka sprytnie połączyła teraźniejszość z przeszłością. Powolne odkrywanie losów dawnych mieszkańców posiadłości przez Lornę pozwala nam smakować ich historię i stopniowo odkrywać karta po karcie. To jednak nie wszystko! Okazuje się, że więź jaką Lorna czuje z Black Rabbit Hall nie jest przypadkowa czy bezpodstawna. Dziewczynę z tym miejscem łączy jej własna przeszłość, którą ta dopiero teraz przypadkowo odkrywa.

    Wydarzenia z przeszłości Black Rabbit Hall mnie zauroczyły, wręcz zaczarowały. Tutaj także, jak w "Kwiatach na poddaszu" i "Płatkach na wietrze" Virginii Cloe Andrews, niefortunne decyzje, splot tragicznych zdarzeń i ich konsekwencje tworzą niezwykłą historię, obok której, nie można przejść obojętnie. Ogromnie emocjonalna i zmuszająca do refleksji. Po lekturze książki trudno wrócić do rzeczywistości.

   Książkę polecam wszystkim dorosłym czytelnikom, uważam, że bez względu na to kto jaki gatunek literacki preferuje to historię powinien poznać obowiązkowo. Jest cudowna i ponadczasowa.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki


Książeczkę przeczytałam w ramach wyzwań:
- Łów słów - taJEmnica
- Pod hasłem (zabiorę Ejotka do Black Rabbit Hall)
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 3,5 cm (64,2 cm z 158)
- 52 książki w 2016 (47)

środa, 27 sierpnia 2014

Ben Bennett, Uśmiech niebios

Autor: Ben Bennett
Tytuł: Uśmiech niebios
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
Ilość stron: 191

Zdjęcie pochodzi z tej strony.

     Szekspir (a właściwie Harvey) stracił swoją wielką miłość gdy miał zaledwie 20 lat. Teraz gdy minęło drugie tyle, wspomnienia tego uczucia są ciągle silne i żywe. Mężczyzna przez te wszystkie lata nie potrafił zbudować nowego szczęścia. Wiedział jednak, że odnajdzie kiedyś swoją miłość, bo tak "mówiła" wróżba z chińskiego ciasteczka - "odnajdziesz miłość, gdy znów spadnie śnieg". W Los Angeles było o to trudno, jednak któregoś wieczoru, a była to akurat wigilia stał się cud i śnieg spadł. Szekspir wyszedł szczęściu na przeciw i zaczął intensywnie się rozglądać. Gdy zobaczył Hannah dosłownie oniemiał! Wyglądała jak drugie wcielenie Liv...
    Opis fabuły sugeruje miłą, romantyczną lekturę z nutką świątecznego cudu (choć okładka myli co do pory roku). Niestety książka miała tylko świetny potencjał, a treść jest kiepska. Szekspir tak dalece dział mi na nerwy, że kilka razy odrzucałam książkę na bok. Właściwie to miałam z niej zrezygnować, ale po kilku dniach stwierdziłam, że w sumie książka jest na tyle krótka, że jakoś przemęczę. Mimo, że książka nie ma nawet 200 stron to treść wlecze się jak flaki z olejem. Nie podoba mi się sposób narracji. Autor wielokrotnie parafrazuje swoje (tzn. bohatera) myśli, więc miałam wrażenie, że ciągle czytam to samo. Rozumiem, że można kogoś kochać tak bardzo, że ciągle się o nim myśli, ale żeby w każdej minucie swojego życia? Nawet gdy ma się przed sobą kobietę z krwi i kości, całkiem w naszym stylu? Straszne to było! A jego rozmowy z "przyjacielem"? Też mam przyjaciółki z czasów liceum i bywa, że nie rozmawiamy ze sobą miesiącami. Mamy też różne problemy, rozterki, ale nasze rozmowy wyglądają inaczej. Gdy Szekspir mówi Sean`owi o swoich podejrzeniach w temacie reinkarnacji ten go niemal wyśmiewa. Natomiast kilka dni później mam wrażenie, że autor zapomniał jakie było stanowisko w sprawie tych dwóch bohaterów. Spontaniczny wyjazd do Szwecji? Ok. Spontaniczny wyjazd do odległej Europy z nowo poznanym mężczyzną, w dodatku dwa razy starszym od siebie? Też jestem w stanie zrozumieć (i Wy też możecie, jeśli pamiętacie historię mojego związku :p). Jednak w żaden sposób nie potrafię przyjąć faktu, że gdy Szekspir i Hannah odwiedzają rodzinę Liv, swobodnie rozmawiają ze wszystkimi członkami rodziny. Rozumiem, że po angielsku (amerykańsku)?! Z całą pewnością małżeństwo po 60-tce biegle zna ten język i bez problemu potrafi się nim posługiwać w rozmowie z niespodziewanymi gośćmi. Wierzcie mi, ciężko jest się przekonać do tej lektury. Zaskoczona jestem tym, że książka mnie zawiodła, zwłaszcza, że z wydawnictwem Świat Książki mam dobre wspomnienia. Było to do niedawna moje ulubione wydawnictwo. Teraz po prostu, po ich wszystkich zawirowaniach z właścicielami nie widzę ich jakoś na rynku :( 
     Tak więc nie mam sumienia polecać tej książki komukolwiek. Oczywiście możecie przekornie sami się przekonać, ale ja nie biorę za to żadnej odpowiedzialności!  
 ... a taka ładna, optymistyczna okładka....

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
Grunt to okładka (sukienka)
Gra w kolory (niebieski)
Pod hasłem (2w1: NIEbios; list s. 151-152; kropka)

poniedziałek, 10 lutego 2014

Marc Llewellyn, Australijczyk w Italii czyli jak mała włoska wysepka odmieniła moje życie

Autor: Marc Llewellyn
Tytuł: Australijczyk w Italii czyli jak mała włoska wysepka odmieniła moje życie
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Ilość stron: 286

Zdjęcie pochodzi z tej strony.

    
    Z lekturą "Australijczyk w Italii..." przeżyłam wspaniały urlop od codzienności. Zatopiłam się w książce i delektowałam się każdym jej fragmentem. Cudowne miejsce, niezwykła podróż po nieznanych zakątkach, kultura i tradycje. Prawdziwy relaks! 
      Pewnego dnia 36 - letni dziennikarz Marc z Sydney uświadamia sobie, że czuje się jak w klatce, a życie przelatuje mu między palcami. Funkcjonuje jak robot, od weekendu do weekendu, ciągle na czyjś rachunek, a do tego takie życie oddala go od żony Rohan. Przypadkowo otwarta książka Seneki i słowa, które w niej znalazł pomagają mu podjąć śmiałą decyzję o zrobieniu czegoś nowego. Chociaż na próbę, by w przyszłości nie żałować, że nie próbował odmienić swojego losu. Tego samego dnia zadzwoniła do niego znajoma Justine z informacją, że znalazła dom na wyspie, w którym małżeństwo mogłoby zatrzymać się na dłużej. To był prawdziwy znak. Co prawda Marc i Rohan podczas ostatnich wakacji w Lipari, jednej z włoskich wysepek rozmawiali z przyjaciółmi o tym, że fajnie by było zamieszkać w takim miejscu i nieco zwolnić, ale wtedy nie brali tego na poważnie, ot takie gadanie. Spontaniczną decyzję musieli odłożyć jednak na kilka miesięcy, gdyż Rohan niespodziewanie zaszła w ciążę. Louis urodził się w listopadzie, a trzy miesiące rodzina zawitała w Lipari. Tam powoli budowali nowe życie. Poznawali zwyczaje, przesądy i codzienność wyspiarzy. Uczyli się żyć w nowych warunkach klimatycznych, przyrodniczych i kulturowych. Wszystko było dla nich nowe, inne. Zmiana miejsca zamieszkania, nie była jednak najistotniejsza. Najtrudniejszą zmianą okazała się rola rodzica. Nie jest to wcale takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Nocne wstawanie, częsty płacz i nieustanna opieka nad niemowlęciem dała im się mocno we znaki. Niestety często kończyło się to konfliktem między małżonkami. Czy Marc i Rohan przezwyciężą problemy? Czy zaadaptują się w nowym miejscu? Czy to właśnie tu jest ich miejsce na ziemi? Czy małżonkowie odnajdą sens życia i dokładnie poznają swoje oczekiwania i potrzeby?
     Książka ma niesamowity, niepowtarzalny klimat. Niezwykle przepiękne opisy przyrody dokładnie opisują walory wyspy. Autor opisuje wszystko w bardzo dokładny sposób. Czytając ma się uczucie, że faktycznie spaceruje się uliczkami miasteczka, obserwuje pracę mieszkańców, gaje oliwne, pola uprawne oraz morze. Jest cudownie, aż zapiera dech w piersiach. To dla mnie wspaniała przygoda. Dokładnie zobrazowane w najdrobniejszych szczegółach opisy autor idealnie wpasował w treść. W niektórych książkach opisy sprawiają wrażenie sztucznego tła, jakby pisane na siłę. Te są pełne uczuć, szacunku do miejsca, w którym przebywa bohater - autor. Obok wspaniałego obrazu wyspy, poznajemy wiele istotnych informacji dotyczących jej mieszkańców. Zasady wymiany handlowo - usługowej, praktyczne wskazówki dotyczące kupna domu na wyspach, jak obserwować niebo, chmury i wiatry. Obserwujemy proces pieczenia chleba w tradycyjny sposób, szacunek do ziemi i morza, do darów, które dają mieszkańcom. To zupełnie inny świat. 
     Po lekturze książki czuję się bogatsza w nowe doświadczenia i wiedzę. Sama nabrałam dystansu. Szczęście mamy na wyciągnięcie ręki i sami decydujemy o tym czy potrafimy z niego korzystać i cieszyć się nim. Niezwykła książka! Długo pozostanie w mojej pamięci.

Wydawnictwo:


Za możliwość przeczytania książki pięknie dziękuję Pani Zofii.

----------------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
(Lipari, jedna z wysepek włoskich)
(Jaki kraj taki obyczaj)

niedziela, 10 listopada 2013

Paullina Simons, Pieśń o poranku

Autor: Paullina Simons
Tytuł: Pieśń o poranku
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Ilość stron: 688

Zdjęcie pochodzi z tej strony.


    Czy zastanawiałyście się kiedyś, jak to jest być mądrą i piękną? Mieć kochającego męża, który również jest przystojny i inteligentny? Dodatkowo mieć trójkę cudownych dzieci, które są zdrowe i wesołe, chociaż czasem buntują się i chcą postawić na swoim? Oczywiście ich złe zachowanie mieści się w granicach ogólnie przyjętych norm. Można powiedzieć, że wybryki dzieci są trochę jak wisienka na torcie. Dzięki nim możemy zakosztować wszystkich uroków rodzicielstwa.
     Brzmi trochę nierealnie? To jeszcze nie koniec wyliczanki. Mieszkacie w cudownym domu, otaczają Was oddani przyjaciele, a problemy finansowe to nie wasze zmartwienie. Właśnie tak wygląda życie 40-letniej Larissy Stark. Nasza bohaterka nie zawsze wiodła takie życie. Doskonale pamięta czasy, kiedy mieszkała w mało wyrafinowanym miejscu razem z mężem i małymi dziećmi. Doskwierał im ciągły brak pieniędzy, a w dodatku nie mieli widoków na poprawę swojego losu. Jednak dzięki wspólnej pracy kochających się małżonków osiągnęli prawdziwy sukces. Niestety w idealnym świecie Larissy pojawia się "rysa", która ma 20 lat i nazywa się Kai Passani - jej kochanek.
    Muszę przyznać, że początkowe strony książki były dla mnie całkowitą udręką! Mówiąc szczerze zastanawiałam się jak dobrnąć do końca. Nie była to książka, od której nie można się oderwać i w każdej wolnej chwili chce się oddać czytaniu. Na szczęście czytałam dalej. I tak z pozoru nudna i bezbarwna opowieść o doskonałej matce i żonie przerodziła się w porywającą lekturę. W "Pieśni o poranku" znajdziemy romans, psychologię i filozofię w takiej ilości i dawce, że czytelnik nie może przestać myśleć o bohaterach. Poznając Larissę, Kaia, Jareda i inne postaci kilkakrotnie zmieniałam zdanie na ich temat. Byłam wręcz zmuszana do podejmowania refleksji na temat ich postępowania. Właściwie dopiero na ostatnich stronach ukrystalizowały się moje poglądy. Ciekawa jestem jak inni będą oceniać "Pieśń o poranku". Koniecznie musicie ją przeczytać i poznać bohaterów. Oceńcie ich sami, a może również stwierdzicie "... o co ten krzyk? Ludzie robią to stale".
     Książka jest zupełnie inna od znanych mi "Czerwonych liści" i "Jedenastu godzin" napisanych przez autorkę. To tylko świadczy o jej niezwykłym talencie i doskonałym warsztacie pisarskim. Niedługo pojawi się wznowienie "Jedenastu godzin". To thriller mocny i brutalny, czytałam go jakieś 8 - 10 lat temu, a ciągle tkwi mi w pamięci (podobnie zresztą, jak "Czerwone liście" i Kim). Warto byście i z tymi pozycjami się zapoznali.


Wydawnictwo:


Za możliwość przeczytania książki pięknie dziękuję Pani Zofii.

----------------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

*******

Wiem, że pierwsza miała być recenzja "Zamku z piasku", ale ciągle szukam słów. 
Niestety czuję, że nie uda mi się dobrać odpowiednich, 
by wyrazić wszystkie emocje. 
Rano wstałam o 5.00 i przeczytałam książkę 
dla młodszej młodzieży  "Mój pies Bezdomny" 
i tak się spłakałam, że nie umiałam się pozbierać. 
To tak wzruszająca, piękna i mądra książka, 
że z nią też pewnie będę miała problem :(
Cieszę się jednak,
 że wszystkie ostatnio przeczytane książki tak mnie pozytywnie zaskakują :)

czwartek, 31 października 2013

Lesley Lokko, Prywatna sprawa

Autor: Lesley Lokko
Tytuł: Prywatna sprawa
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Świat Książki 2013
Ilość stron: 510

Zdjęcie książki pochodzi z tej strony.

     Niedawno pisałam o swoim szczęściu, o tym, że nie zawsze je dostrzegamy ciągle szukając czegoś nowego. Często nie doceniamy tego co mamy i tego, że jest dobrze. Pisałam o tym, że szczęście jest wokół nas, wystarczy szeroko otworzyć oczy.
      Nie dla wszystkich to szczęście jest tak blisko i choć teoretycznie jest ono na wyciągnięcie ręki to niestety wymaga ono wiele pracy, by je przy sobie utrzymać. Niewątpliwie do takich osób należą żony (i dzieci) wojskowych, którzy kilka miesięcy w roku są na misjach poza domem. To dopiero jest trudne! Z pozoru idealna rodzina, wszyscy trzymają się razem, ale dopiero w środku widać, jak to szczęście wymaga wiele poświęcenia, cierpliwości, wyrzeczeń i determinacji.
      W "Prywatnej sprawie" Lesley Lokko poznajemy sylwetki kobiet ściśle związanych z wojskiem. Abby - Brytyjka, córka bardzo znanego oficera, w przyszłości żona wojskowego, który także zostaje oficerem. Maeghan - Australijka, pochodząca z biednej rodziny, w której rządzi alkohol. W wieku 16 lat ucieka z domu i od tej pory radzi sobie sama, z powodzeniem. Zostaje kosmetyczką, tam w salonie poznaje wojskowego Toma i szybko zostaje jego żoną. Sam - Brytyjka, kiedyś pulchna nastolatka w cieniu swojej siostry bliźniaczki, teraz rewelacyjna (i bardzo szczupła) prawniczka. Również i ona pewnego dnia zostaje żoną wojskowego. Jest jeszcze Dani, dziewczyna, która żyje w cieniu wojny w Sierra Leone. Już jako 15 latka angażuje się w romans z jednym żołnierzem. Tam takie sytuacje były na porządku dziennym. Szybko dojrzewa. Jako trzydziestolatka ma większy bagaż doświadczeń niż niejedna staruszka. Śledzimy życie bohaterek na przestrzeni kilku lat. Opis z tyłu okładki książki jest raczej mylny tzn. wszystko to jest, ale jest też o wiele, wiele więcej.
      Każdy rozdział książki dotyczy któregoś z bohaterów, pisany z jego punktu widzenia. Na początku trudno mi było odnaleźć się w przestrzeni czasowej i bohaterach. Pewnie duży wpływ na początkowe problemy z odbiorem książki było to, że czytałam ją krótkimi fragmentami (w samolocie i pokoju hotelowym w Bułgarii, ale tam zamiast czytać gadałam z koleżanką). Gdy po powrocie do domu udało mi się znaleźć więcej czasu i mogłam w spokoju skupić się na lekturze z każdą kartką było tylko lepiej. "Prywatna sprawa" przypomina mi trochę "Pamiętne lato". Podobny styl, sposób przedstawienia postaci, rozwinięcie i przejście do sedna sprawy w ostatnich stronach książki.
        Powieść daje do myślenia. Uczy dystansu i pokory. Pokazuje jak pewne zdarzenia mogą mieć wpływ na całe nasze życie, na to jakie podejmujemy decyzje i na nasz stosunek do innych. Zmusza do refleksji i zadumy nad własnym życiem. Książkę polecam głównie miłośniczkom obyczajówek oraz sag rodzinnych.
     
Wydawnictwo:


Za możliwość przeczytania książki pięknie dziękuję Pani Zofii.

----------------------------------

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Trójka e-pik (książka z dwutorową akcją)


środa, 18 września 2013

Małgorzata Łukowiak, Projekt matka. Niepowieść

Autor: Małgorzata Łukowiak
Tytuł: Projekt matka. Niepowieść
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Ilość stron: 382


    Yyyyyyyyyy mówi się, że wyjątek potwierdza regułę, prawda? Musicie wiedzieć, że z reguły uwielbiam wszystkie książki ze Świata Książki, a może nie, źle się wyraziłam. Uwielbiam wszystkie książki Świata Książki, po które sięgam z powodu interesującego opisu, sprawdzonego autora, czy zwyczajnie - z powodu cudownej okładki.
      Wydawnictwo Świat Książki towarzyszy mi od pierwszej wypłaty, która bagatela wynosiła 350 zł (z czego musiałam zakupić jeszcze bilet miesięczny). Wtedy w moje ręce wpadł katalog Świata Książki i... szybko stałam się członkiem klubu. Każdego miesiąca, dzień w którym przychodził nowy katalog był dla mnie świętem. Studiowałam każdą stronę i marzyłam o własnej biblioteczce, w której będą stały książki mojego ulubionego Wydawnictwa, a ich liczba będzie stale rosnąć. I tak się stało, tych książek mam najwięcej, a większość z nich jest w moich ulubionych sztywnych oprawach. Wydawnictwo darzę wielkim sentymentem. 
      "Projekt matka", gdyby nie cudowne ocalenie Wydawnictwa, mogła być jedną z ostatnich wydanych przez nie książką. Po części dlatego zapragnęłam ją przeczytać, a po części przez to, że w mojej głowie od 4 lat trwa "projekt dziecko". Książkę otrzymałam jeszcze w styczniu. Pamiętam jak w lutym podczas spotkania blogerów w Gliwicach zachwycała się nią Sardegna. Ja niestety męczyłam ją 8 miesięcy!
        Liczyłam na przyjemny pamiętnik/dziennik z okresu starań o pierwsze dziecko, ciąży, narodzin pierwszego dziecka i kolejnych. Oczekiwałam słów radości, smutku, zaskoczenia, zniechęcenia, strachu i bezwarunkowej miłości. Momentów krytycznych, podszytych beznadziejnością i zwątpieniem, jak i euforii i spokoju. Niestety użycie wyszukanego, trudnego w odbiorze zwróconego w stronę wybitnie uzdolnionych językowo osób pogrzebało książkę. Trudno jest przecież czytać trzymając w jednej ręce książkę Małgorzaty Łukowiak, a w drugiej słownik języka polskiego. Może autorka chciała pokazać, że matka to nie tylko kura domowa, zajmująca się głównie sprzątaniem, gotowaniem i podcieraniem tyłków dzieciom kobieta. Że bycie matką nie sprawia, że przestajemy być inteligentne, spełnione zawodowo i pełne nowych pomysłów do realizacji. Z całej prawie 400 - tu stronicowej książki doceniam wyłącznie epilog. Autorka zawarła w nim kwintesencje swoich przemyśleń na temat małżeństwa. Epilog jest jedyną częścią książki, która nie dołuje, nie poddaje w wątpliwość radości płynącej z macierzyństwa. Wierzę, że jej założeniem nie było dyskredytowanie "bycia matką", choć po każdej przeczytanej stronie miałam takie przekonanie.Mimo wielu pojawiających się zdystansowanych, nieco cynicznych opisów wesołych zabaw przez większą część książki odczuwałam niepokój i dekadencję.

Za książkę dziękuję Agusi (tak, wtedy była jeszcze Agusia)
i Wydawnictwu Świat Książki


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:


poniedziałek, 15 lipca 2013

Virginia C. Andrews, Ogród cieni

Autor: Virginia C. Andrews
Tytuł: Ogród cieni
Seria o Dollangangerach, część 5
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013
Ilość stron: 336

Zdjęcie pochodzi z tej strony.


    To już niestety ostatnia część serii o Dollangangerach, choć w zasadzie niewiele tam treści na ich temat. Dowiadujemy się tylko dlaczego dzieci zostały zamknięte na strychu i ... dlaczego babcia nawet nie próbowała ich pokochać. No właśnie! Jakim trzeba być człowiekiem, by nie dać szansy wnukom? Przecież to były bardzo urodziwe, mądre i grzeczne dzieci. Jakie były przyczyny tego, że serce Olivii na ich widok nie zabiło mocniej? 
      Książka jest opowieścią o Olivii, jej małżeństwie z Malcolmem i życiu w Foxworth Hall. Od początku nie było jej łatwo. Postrzegana jako stara panna dziewczyna nie posiadała się z radości gdy poznała Malcolma, a ten szybko wyznał jakie ma względem niej zamiary. Olivia nie mogła uwierzyć własnemu szczęściu - taki przystojny, bogaty i mądry człowiek i zainteresował się właśnie nią! Zaślepiona własnym szczęściem nawet przez chwilę nie przeczuwała, że coś może być nie tak. Nie zdziwił jej pośpiech i bardzo kameralny ślub. Wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyła zastanowić się nad przyszłością... Gdy w kilka godzin po ślubie wyjechali do Foxworth Hall myślała, że czeka na nią wspaniałe życie pełne szczęścia, spokoju i ... miłości. Niestety jej wyobrażenia niekoniecznie znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Tak naprawdę dopiero wtedy zaczęła się jej wieczna samotność. "Ogród cieni" to spowiedź Olivii dotycząca małżeństwa, macierzyństwa i uczuć, które szybko nauczyła się trzymać w sobie. Nie było to łatwe życie, ale czy aby na pewno nie była w stanie go zmienić? Przecież mogła odejść! Nie godzić się na krzywdy, obojętność i zasady męża. Dla mnie Olivia jest współwinna temu co spotkało ją, jej dzieci i wnuki. Gdyby tylko się sprzeciwiła, potrafiła mówić o tym co czuje i czego oczekuje wszystko mogło potoczyć się inaczej.
     To smutne, ale książka jest dowodem na to, że historia lubi się powtarzać, zataczać kręgi i zbierać żniwa. Wyjaśniły się tu pewne treści z poprzednich części i jak się okazuje wszystko mogło potoczyć się inaczej. Początkowo żałowałam Olivii, ale potem uznałam, że jej wygodnie z takim życiem. Przyjęła wszystko, jak jest nie próbowała nic zmienić, a przecież nie była osobą słabą, strachliwą i naiwną. Skąd więc takie decyzje? Każdy czytelnik wyciągnie z tej historii własne wnioski.
    Bardzo cieszę się, że miałam okazję przeczytać wszystkie pięć części. Dla mnie niezmiennie najlepszą jest druga część, ale wszystkie one coś w sobie mają. Przede wszystkim losy kolejnych pokoleń się przeplatają, wynikają jedne z drugich. Dzieci powielają błędy rodziców, odreagowują noszące w sobie piętno i wszyscy płacą karę za grzechy rodzinne. Niesamowita historia. Jestem pełna podziwu dla nieżyjącej już autorki. Zadbała o najmniejsze szczegóły i stworzyła niewiarygodną historię. Uważam, że każdy wielbiciel książek powinien poznać tę serię. Nie jest to zwykła, banalna, kolejny raz powielona historia, a szczegółowo przemyślana opowieść. Ponownie jestem pod wielkim wrażeniem.

Saga o Dollangangerach:
Część I Kwiaty na poddaszu / Część II Płatki na wietrze / Część III A jeśli ciernie...
/ Część IV Kto wiatr sieje / Część V Ogród cieni


Wydawnictwo:


Za możliwość przeczytania książki pięknie dziękuję Pani Zofii.
Książkę można kupić tutaj.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:

sobota, 20 kwietnia 2013

Carlos Maria Dominguez, Dom z papieru

Autor: Carlos Maria Dominguez
Tytuł: Dom z papieru
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2005
Ilość stron: 111

Zdjęcie książki pochodzi ze strony lubimyczytać.pl.

    W poszukiwaniu lektury odpowiedniej do wyzwania Ejotka "Pod hasłem" podpatrzyłam pomysł innej uczestniczki. Od razu przypomniałam sobie, że mam na półce przeczytany przez nią "Dom z papieru" Carlosa Marii Domingueza, więc i sama postanowiłam ją przeczytać. 
      Przyznaję się bez bicia, że czytanie w kwietniu idzie mi jak krew z nosa, zanim oprzytomniałam okazało się, że jest 20 kwietnia, a ja mam na "koncie" tylko dwie książki :( Patrząc na świeżo uporządkowany regał - zwłaszcza półkę z nowościami odczuwam wyrzuty sumienia i ... żal zmarnowanego czasu. Ja nie wiem gdzie ten czas się podział... nie wiem co robiłam po przyjściu z pracy przez te wszystkie dni, bo z blogami też mam zaległości. Wiele postów mi umknęło na moich ulubionych blogach przez co czuję się jak outsider, wykluczona z blogosfery. Ech... przejdę może do książki!

      Narratorem książki jest kolega Blumy, profesor Uniwersytetu w Cambridge. Kobieta ginie potrącona przez samochód, gdy zaczytana w wierszach Emily Dickinson przechodzi przez ulicę. Gdy po kilku dniach po pogrzebie Blumy profesor odbiera przesyłkę zaadresowaną do niej, w której znajduje się niezwykły egzemplarz książki "Smugi cienia" Josepha Conrada. Książka jest w opłakanym stanie, wybrudzona... cementem! Przesyłka nie zawierała żadnego listu, informacji, a nawet adresu zwrotnego. Zaintrygowany profesor postanawia odnaleźć nadawcę przesyłki, bierze urlop i wybiera się w podróż. W czasie tej podróży dowiaduje się jakie skutki może mieć bezgraniczna miłość do książek i całkowite im oddanie się. Jaki los spotkał Brauera nadawcę przesyłki? Dlaczego była ona tak skalana, nieuszanowana i wybrudzona cementem? Jaki los może spotkać nawiedzonych bibliofilów (czy bibliofilii?)? Czy aby my nie jesteśmy na dobrej drodze do szaleństwa? Na te pytania odpowiedź znajdziecie w tej niewielkiej objętościowo książce. Ostatnie pytanie musicie sobie zadać sobie samym.
       Nie jestem fanką takich książek. Wolę książki proste i rzeczywiste, realne. Może sama jestem zbyt ograniczona myślowo, ale nie zamierzam udawać, że rozumiem klasykę. Tak czy inaczej przeczytałam, niedługo pewnie o książce zapomnę.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Pod hasłem (Domy, chatki i zamczyska)

środa, 3 kwietnia 2013

Miao Sing, W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany

Autor: Miao Sing
Tytuł: W świecie wiatru i wierzb. 
          Wyznania chińskiej kurtyzany
Wydawnictwo: Świat Książki
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012
Ilość stron: 285


Zdjęcie pochodzi z tej strony.

   
    Nie należę do osób, które lubią podróżować. Lubię jednak poznawać obce kultury, egzotyczne tradycje i wierzenia. Dzięki książce "W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany" obok poznania historii pewnej dziewczyny "zwiedziłam" fragment Chin. I wierzcie mi była to podróż niezwykła. Autorka doskonale nakreśliła obraz Chin w końcówce I połowy XX wieku. Od niewielkich wsi, poprzez mniejsze miasteczka po nowoczesny Szanghaj. Mimo tragicznej historii Chin i gehenny mieszkańców autorka w słowach bohaterki mówi o kraju z szacunkiem i dumą, Bez większego żalu wyraża się też na temat losu Chińczyków (choć o Japończykach wyraża się z nienawiścią).
          Bohaterką książki jest Dong Mei, jej historię poznajemy dzięki wspomnieniom, o których opowiada swojej przyjaciółce Forsycji. Dziewczyna w wieku 14 lat, by uratować rodzinę od śmierci głodowej została sprzedana do służby panu Sun Shengwanga. Ze względu na lubieżne skłonności swego "właściciela" w nowym domu nie została długo. Za sprawą żony Shengwanga szybko została ponownie  sprzedana. Tym razem trafiła do obskurnego domu publicznego o wątpliwej renomie. Jednak ze względu na swoje dziewictwo dziewczynę szanowano i wkrótce przekazano do Zakątku Porannej Świeżości gdzie przyuczono ją do zawodu kurtyzany. Tu zmieniono jej imię z Jiao na Dong Mei (Zimowa Śliwa). W tym miejscu bohaterka zdobyła swoje pierwsze doświadczenia.... Dziewczyna z różnych względów wielokrotnie zmieniała miejsce pobytu. Jej życie było burzliwe i nieprzewidywalne. Przechodziła okresy względnego spokoju to znów żyła w niebezpieczeństwie i niepewności. Nie będę zdradzać drogi, którą przebyła, bo musiałabym zdradzić całą fabułę. Żałuję, że książka skończyła się wraz z dostaniem się bohaterki na Tajwan. Chętnie poznałabym kontynuację jej losów.
         Książka jest niezwykła. Dong Mei opowiada swoją historię bardzo dokładnie, nie oszczędzając na szczegółach swych przeżyć. Losy bohaterki przedstawione są bardzo obrazowo. Seksualne przeżycia bohaterki opisane są subtelnym, delikatnym językiem, miłosne akty nazywane są potyczkami, bitwami czy starciami. Szczegóły anatomii ludzkiej nie zostały przedstawione w sposób wulgarny, a ze smakiem. Jedynie sceny z Japończykami przedstawione są z całym okrucieństwem.
          Jestem pod ogromnym wrażeniem książki. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie potrafię przekazać moich myśli i tego co czuję. Podejrzewam, że ma to związek z tym, że bloga czytają moi uczniowie (szkoła podstawowa) i zwyczajnie nie chcę nazywać pewnych rzeczy po imieniu czy rozwijać swoich myśli. Mam nadzieję, że to rozumiecie.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Book-Trotter - edycja marcowa (lit. chińska)

wtorek, 5 marca 2013

Virginia C. Andrews, Kto sieje wiatr


Tytuł: Kto wiatr sieje
Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2013

Zdjęcie pochodzi z tej strony.

   Początkowo nie umiałam się nawet zabrać za tę książkę. Wielokrotnie zaczynałam ją czytać, by po kilku stronach odłożyć na półkę. Fakt, przez tę nieustępującą zimę popadłam w jakiś marazm i czytanie w ogóle przychodziło mi z trudem. Wyjątkiem była "Marina" Zafona, co jest dla mnie rzeczą bardzo niezrozumiałą, bo to zupełnie nie mój typ literatury. W sobotę obudziły mnie olśniewające promienie słoneczne zaglądające nieśmiało przez okno. W łóżku było mi jednak nadal ciepło i przyjemnie. Nie chcąc zrywać się do domowych obowiązków sięgnęłam po książkę i... przepadłam!
   Czytałam cały weekend (ostatnie 60 stron zostało mi na poniedziałek). Pierwsze odczucia nie były szczególnie pozytywne. W głowie miałam pewien chaos. Nie rozumiałam po co Cathy i Chris wracają do znienawidzonego w dzieciństwie domu. Fakt, był to całkiem nowy budynek, stworzony od podstaw w miejscu starego - zniszczonego w pożarze, ale równie przerażający jak pierwowzór. W odbudowanym domu miało odbyć się przyjęcie urodzinowe Barta. Miały to być szczególne, 25-te urodziny. Od tego dnia wedle ostatniej woli Corrine, Bart miał przejąć cały spadek po babci. Z okazji tego święta do Foxworth Hall przybył także Jory z Melodie oraz Cindy (adoptowana córka Cathy i Chrisa). Jakież było zdziwienie rodziny, gdy zobaczyli, że w domu mieszka ktoś jeszcze - Joel Foxworth, uznany za zmarłego brat Corrine. Niestety w życiu nie zawsze wszystko układa się tak jakbyśmy tego chcieli. Na przyjęciu dochodzi do tragedii, w której ucierpiał nie tylko Jory, ale i cała rodzina. Sytuacja sprawia, że rodzina zostaje pod dachem tego specyficznego, przerażającego domu. Bart niegdyś okrutne i brutalne dziecko, choć wyrósł na przystojnego, elektryzującego mężczyznę nadal ma zaniżoną samoocenę. Brak mu wiary w siebie, ciągle myśli, że nie jest dość dobry by go kochać i szanować. Na każdym kroku podkreśla, że jest na drugim miejscu, że jest mniej ważny od innych. Jego rozgoryczenie i żal do matki i innych podsyca Joel, fanatyk religijny, który coraz bardziej mąci w głowie młodego mężczyzny i odsłania jego okrutną naturę. Nawet gdy ten ma przebłyski człowieczeństwa, Joel uświadamia mu, że wszyscy tylko czyhają na jego bogactwo, nie szanują go i są wobec niego nieszczerzy. 
      Książka wzbudziła we mnie wiele emocji. Początkowo najwięcej było niezrozumienia dla Cathy i Chrisa, współczucia dla Jorego, złości i odrazy do Barta, irytacji względem Cindy, niechęci do Melody i wstrętu do Joela. O ile do Barta miałam czasem inne odczucia, o tyle Joel wzbudzał we mnie tylko pogardę. Im dalej brnęłam w tekst tym te uczucia we mnie ewoluowały. 
      Życie rodziny nadal nie było łatwe, relacje pomiędzy jej członkami najczęściej były przykre i napięte. Momentami miałam jednak nadzieję, że uczucie miłości i zrozumienia jednak zwycięży. Treść od przyjęcia urodzinowego do świąt Bożego Narodzenia przeczytałam niemal jednym tchem. Później musiałam jednak zrobić przerwę i przetrawić pewne zdarzenia... Im dalej, tym większy ładunek emocjonalny. A końcówka??? Wyłam jak bóbr. Zresztą nawet pisząc to chce mi się płakać. Oto zakończyła się historia przeklętego rodzeństwa (piąta część sagi dotyczy czasów sprzed zamieszkania rodzeństwa na strychu Foxworth Hall)... a koło się zamyka...
  Nie mogę powiedzieć, że książka była idealna, bo większość zdarzeń była mocno przerysowana, a wiele powtórzeń rozmów męczyły, a nawet denerwowały.  Te same wyznania, te same oskarżania, żale i groźby momentami były już po prostu nudne. Również pojawienie negatywnej postaci - Joela do znudzenia przypominała postać Johna Amosa z trzeciej części. Jednak bez względu na te niedociągnięcia uważam sagę za jedną z lepszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałam i przeczytam. To najbardziej oryginalna historia jaką do tej pory poznałam i doskonale wiem, że nigdy o niej nie zapomnę. Trudno mi uwierzyć, że powstała prawie 30 lat temu w zupełnie innych czasach. Teraz historia Dolangangerów porusza dokładnie tak samo, jak wtedy gdy powstała.

Wydawnictwo:


Za możliwość przeczytania książki pięknie dziękuję wspaniałej Agnieszce z Weltbild 


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (3 cm)
Trójka e-pik (powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tytuły

1001 potwornych rzeczy do odnalezienia 5 sekund do io A jeśli ciernie... A między nami ocean... Adela Afryka Agnieszka opowiada bajkę Alicja Anielka Anioły powodzi Antek Apolejka i jej osiołek Apollo 11. O pierwszej podróży na Księżyc Aprilek Arcydzieła do kolorowania Atlas anatomiczny Australijczyk w Italii Awaria małżeńska Bajki od św. Mikołaja Baranek Bronek Basia i alergia Basia i podróż Basia i urodziny w muzeum Beki smarki pierdy czyli co się dzieje w moim ciele Beverly Hills Beverly Hills 90210 Bez przebaczenia Bliski Wschód Blondynka w Indiach Blondynka w Meksyku Bluszcz prowincjonalny Bogusia Boże Narodzenie. Kuchnia świąteczna Boże Narodzenie. Świąteczne dekoracje i smakołyki Cappuccino Chcę być jak agent Chleby bułki bułeczki Chory kotek Chuliganka Ciasta bez pieczenia od A do Z Ciekawość Ciotki Coolman i ja Cudaczek - Wyśmiewaczek Cudaki Opaki Cukierek dla dziadka Tadka Cukiernia w ogrodzie Czar miłości Czarodziejka Lili i świąteczna magia Czas w dom zaklęty Czerwone liście Córeczka tatusia Daleki rejs Dama Kameliowa Damą być. Jak ubrać się i zachować w różnych sytuacjach Dania z piekarnika od A do Z Dekoracje na każdą okazję Dekorowanie potraw Disney:Kubuś Puchatek Do ostatniego tchu Dobra kuchnia od A do Z Dogonić rozwiane marzenia Dom nad Rozlewiskiem Dom nad klifem Dom z papieru Dorysowanki. Rozwijaj wyobraźnię Dotknąć prawdy Dotyk zła Drugi Drzazga Dwa pstryki techniki Dwie miłości Dwoje na wirażu Dylemat doktora Andersona Dziadek na huśtawce Dzidziuś. Niewielka książeczka o wielkiej stracie Dziedzictwo Dzielny Fryderyk Dziennik Cwaniaczka. Zapiski Grega Heffleya Dziewczynka z balonikami Dziwni klienci Dżunia Edward i jego wielkie odkrycie Facet z grobu obok Filip i najazd intruzów Fryckowe lato Gagi Gangu Purpurowej Ręki Galeria uczuć Gnój Grzech aniołów Grób rodzinny Gwiazd naszych wina Głos bez echa Hakus pokus Hania Humorek. Najfajniejsza na świecie Humorkowa Księga Kolorowanek i innych zabaw Henryśka drugiej tak wspaniałej nie znajdziecie Herbata. Moc smaku i aromatu Hirameki Historia leśnych kochanków i inne opowiadania Historia pewnego statku. O rejsie Titanica Historia tajemniczego kucyka Hop siup Stokrotko I co teraz? Imię Twoje... Inspektor Kres i zaginiona Jajko z niespodzianką Jak Maciek Szpyrka z dziadkiem po Nikiszowcu wędrowali Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę Jak pracuje Święty Mikołaj? Jak to ze lnem było Japońskie łamigłówki Jeż w grzybnym lesie Jeżynka nie chce się bawić Julka Julka Wróbel i przygoda ze świnką Język dwulatka Język niemowląt Kaprysy milionera Kasia i Grześ Kasia i Kubuś. Urodziny taty Kasia i Zosia Klub Przyjaciół Kobieta niespodzianka Kochaj i jedz Brazyliszku Kolorowanka Motyle Konik polny Kora Kołysanka dla Rosalie Kradzież nad Niagarą Kronika ślubnych wypadków Król złodziei Księga motyli Księżniczka Amelia i jej pies Księżniczka Julka i jej kucyk Księżniczka Lena i jej chomik Księżniczka Zosia i jej kot Księżniczka i wszy Kto się śmieje ostatni Kto wiatr sieje Kubuś Puchatek Kwiaty na poddaszu Kwitnący krzew tamaryszku Labirynt kłamstw Lasy w płomieniach Lato szczupaka Letni kiermasz Lew Czarownica i Stara Szafa Lewandowski. Wygrane marzenia Lidka Listy Lodowa pułapka Los utracony Madzia syrenka Magia świąt. Tradycyjne przepisy kulinarne i świąteczne ozdoby Magiczna cukiernia Magiczna gondola Maksio ma kłopoty Malowany ul Malownicze Marina Martynka i Gwiazdka Mała szansa Mały Książę Michał Jakiśtam Miecz króla Szkocji Miłość nad Rozlewiskiem Moje wypieki i desery Moralność pani Piontek Mordercza gra Motyle Muszka która nie umie latać Mój pies Bezdomny Na boisku Na krawędzi Na zakręcie Na łeb na szyję Narzeczone lorda Ravensdena Natalii 5 Nic nie trwa wiecznie Niechciana prawda Niezwykły przyjaciel Noc kosa Nowy początek O Bogince Jemiole O Janku co psom szył buty O psie który jeździł koleją Obudzić szczęście Ogon Kici Ogród cieni Ogród czasu. Artystyczna kolorowanka Oplątani Mazurami Opowieść niewiernej Opowieść wigilijna Osaczona Ostateczny cel Ostatnie ostrzeżenie. Globalne ocieplenie P.Rosiak (nie) daje się czarnej śmierci P.Rosiak i czadowe majtki P.Rosiak i kupa śmiechu P.Rosiak i zabójczy bąk P.Rosiak superbohaterem Pamiętne lato Pampilio Pan Jaromir na tropie klejnotów Pan Soczewka na dnie oceanu Parasol Pensjonat Marzeń Pewnej wrześniowej niedzieli Pierrota bolą kopytka Pierwsza na liście Pierwsze światła poranka Pierwszy raz Pierwszy wiosenny dzień Pies i kot w leśnym zakątku Pieśń o poranku Piątkowska Renata Pięćdziesiąt twarzy Greya Po prostu bądź Pocałunek śmierci Pocztówka z Toronto Pod ziemią w Villette Pokuta Polka Pollyanna Powroty nad Rozlewiskiem Powrót do Lwowa Prawdziwy cud Projekt matka Przygody Małego Wodnika Przyjaciółki na zawsze Puchatkowe zabawy Pudełko ze szpilkami Płatki na wietrze Płomienie śmierci Quilling. Cuda z papieru Radek Szkaradek. Bekanie! Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne Rekin Śmieszek Rozmowy Rzepka Rękawiczka Sałatki od A do Z Sieroce pociągi Single Siostry Pancerne i pies Siostrzyczka Sklepik z Niespodzianką Skrawek nieba Smak kamienicy Smak nadziei Spotkanie nad jeziorem Sprawa tchórzliwego dezertera Sprawa trzech desperado Strachozagadki Szkolna wycieczka Szkolne czary Szkoła żon Sztuka uprawiania róż z kolcami Sztuka wyboru Szukając misia Szybko i zdrowo od A do Z Słodki świat Julii Ta druga Tajemnica Black Rabbit Hall Tajemnica Namokniętej Gąbki Tajemnica bzów Tajemnica drewnianej sowy Tajemnica gangu niebieskich Tajemnica kina Tajemnica mumii Tajemnica szafranu Tajemnica zwierząt Tajemnica śnieżnego potwora Tajemnice Luizy Bein Tak miało być Teodor rusza z pomocą Tilly Towarzyszka Panienka Trzy oblicza pożądania Ulica Rajskich Dziewic Ulotne chwile szczęścia Uśmiech niebios W blasku miłości W kajdankach namiętności W proch i pył W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany Wakacyjna opowieść Wesołe wierszyki Widok z mojego okna Widok z mojego okna. Przepisy nie tylko na życie Wielka kolekcja bajek o przygodach Maszy i Niedźwiedzia Wielka księga. Hania Humorek Wiersze dla dzieci Wiśniowy Klub Książki Wróć Alfiku! Wszystkie chwyty dozwolone Wszystkie kłamstwa Wszystko inne poczeka Wymarzony czas Wymarzony dom Wymarzony koncert Wyprawa na biegun Wyspa dla dwojga Z tęsknoty za Judy Za króla Piasta Polska wyrasta Zabawki z fantazją. Pomysły na cały rok Zabawy plastyczne dla dzieci Zabawy z mamą. Książka dla rodziców i dzieci Zagadka dna morskiego Zagadka hien cmentarnych Zagadka salamandry Zagadka zegara maltańskiego Zagadki przeszłości Zagubiona w śniegu Zając zostaje! Zakład o miłość Zamek z piasku Zamieniec Zanim nadejdzie ciemność Zapach lawendy Zapiski (pod)różne Zasupłana historia Zima Sapcia i Pufcia Zimowa przygoda Znikające wrotki Znikający króliczek Zorkownia Zosia Ernest i ktoś jeszcze Zośka Bohaterka Zośka Wspaniała Zuzanna Zuźka D. Zołzik nie jest złodziejką Zwykły człowiek Łatwe zupy Śladem zbrodni Ślady krwi Ślub Ślubna przygoda Ślubny kontrakt Żegnaj szkoło - na zawsze Żona_22 Życie z drugiej ręki

Literatura (wg Katalogu Biblioteki Narodowej):

Źródło książki: